Poczułam na moim kolanie rękę . Co to ma znaczyć ? O nie.. tego było za wiele . Zupełny brak szacunku .
Odwróciłam się do NIEGO i z całej siły walnęłam go pięścią w nos . Sprawca spadł z miejsca pasażera , a ja nie patrząc kto to i jak wygląda , wstałam i ruszyłam do wyjścia , gdyż na moje szczęście autobus się zatrzymał . Gotowało się we mnie tyle złości , że mogłabym rozbić szybę albo zepsuć coś , cokolwiek bym miała pod ręką .
- Gnojek - powiedziałam szeptem do siebie , gdy już stałam na chodniku .
Szłam przed siebie , nie wiedząc gdzie i dokąd zmierzam . Nie znałam tego miejsca . Była to wąska uliczka , a po obu stronach stały ogromne gmachy , które zostały ozdobione kolorowymi graffiti . Przy murku zobaczyłam parę całujących się namiętnie . Szybko odwróciłam wzrok od nich i ruszyłam dalej . Te miejsce było przesadnie fantastyczne ... Cały czas podziwiałam przeróżne obrazki na ścianach budynków . Na jednym z nich widniała tabliczka " Diagon Alley" (tłum. ulica pokątna )
Nagle ktoś złapał mnie za ramię . Pomyślałam , że ktoś znajomy mnie znalazł .. ale jak ? Nie znam stąd nikogo .
- Przepraszam - usłyszałam znajomy mi głos
Odwróciłam się na piętach i przede mną ukazał się brunet ubrany w białą koszulkę , czarną bluzę i spodnie z opuszczonym krokiem . Miał także okulary z czarnymi oprawkami - kujonki z lustrzanymi szkłami , dzięki których nie było widać jego oczu . Z nosa płynęła mu krew , która zabrudziła mu już skrawek materiału bluzy . A więc to mężczyzna , którego chcący uderzyłam .
- Nie chcę znać takich ludzi jak ty - burknęłam i skręciłam na prawo za budynkiem .
Droga się zakończyła i została oddzielona ogromnym murem . Stał także szary śmietnik i stara latarnia , wyglądająca jakby zaraz miała runąć .
- Ja ja .. naprawdę nie chciałem - mówił zadyszany chłopak , najwyraźniej dotrzymywał mi kroku .
- Odczep się ode mnie - stanęłam , bo już dalej nie miałam gdzie iść
- Ale .... ty ...
- Co ja ? - odwróciłam się do niego . Właśnie wycierał nos chusteczką .
- To nie jest takie łatwe .
- Dobra jak nie chcesz nic mówić to nie mów . Wolny kraj , szara rzeczywistość . Powodzenia w życiu - dorzuciłam mijając go łukiem
- Nie , nie idź ! Zaczekaj . Wyjaśnię ci wszystko . My się znamy ...
- Co ? Ja ciebie nigdy wcześniej nie spotkałam . Musiała zajść pomyłka - powiedziałam z zakłopotaniem
- Tak sądzisz ? - powiedział , ściągając kujonki z nosa .
Kiedy zobaczyłam jego oczy odpłynęłam w nich , zupełnie jak wtedy na dyskotece , gdy tańczyłam z Bezimiennym . Miałam wrażenie , że to mnie uspokaja ...
- Czy ty .... - zawahałam się
- Tak , to ja ... - odpowiedział tak jakby czytał mi w myślach .
Opuszkami palców dotknął delikatnie mojego policzka .
Jak to możliwe , że poznałam go dopiero jak ściągnął okulary ? Jak to możliwe , że znowu Go spotkałam ?
- Nie mogę uwierzyć , że to ty ... - westchnęłam cicho - dyskoteka ...
- Pamiętam każdą chwilę . Od dyskoteki szukałem cię , cały czas o tobie myślałem ... tyle że nie znałem twojego imienia .
- Charlott Murray - podałam mu rękę z uśmiechem . Po usłyszeniu mojego nazwiska wyszczerzył oczy .
- Nicolas La'Mettrie , miło mi - wziął moją dłoń i delikatnie ją musnął jak prawdziwy dżentelmen .
Nie spodziewałam się tego ... Moje policzki oblały się rumieńcem .
- O co chodzi ? - spytałam
- Te nazwisko ... wiąże się z tym pewna legenda
- Opowiesz mi ją ?
- Innym razem - powiedział to tak , jakby się żałował , swej reakcji po usłyszeniu mojego nazwiska . Był trochę zmieszany , więc zaczęłam inny temat .
- Jesteś francuzem ?
- Mam francuską krew , moja mama była francuską , a ojciec anglikiem . Poznali się na studiach w Londynie.
- To fajnie ! Często jeździsz do Francji ?
- Raz na rok , odwiedzić dziadków na wakacje .
- Ah to pewnie cudownie oglądać wieżę Eiffla ?
-Tak jest cudowna
Po chwili złapał się za nos , który najwyraźniej go bolał .
- Przepraszam za twój nos - powiedziałam natychmiast - nie chciałam ... Boli cię ? - spytałam , choć odpowiedź była oczywista .
- Yh trochę , ale przejdzie - mrugnął do mnie - w końcu musiałem coś zrobić , bo kiedy cię zobaczyłem , ani razu nie spojrzałaś na mnie . Więc chciałem zrobić tak abyś mnie w końcu zauważyła . To było szerokie posunięcie . Przepraszam - westchnął ciężko - to nie było na miejscu
- Wybaczam
- czemu płakałaś w autobusie ?
- ah .. nie chcę o tym mówić , niechę tego wspominać . proszę nie każ mi mó..
- rozumiem
- nie znam tego miejsca , w jakiej to części londynu ?
- Hah dziewczyno , to nie londyn !
- że co ?
- to magiczne miejsce , popatrz jesteśmy w świecie czarodziei ! To ulica pokątna ! Mamy na sobie szmaragdowo-szkarłatne szaty . Tutaj są zaczarowane , bijące wierzby , tam latają na miotłach ..
- hahhahaha dobry żart ! a już się przestraszyłam !
- co nie ? hehee . tak na serio jesteśmy niedaleko centrum miasta , jakiś niecały kilometr
- wiesz gdzie jest Apple Street ?
- tak ,Londyn znam jak własną kieszeń
- zaprowadzisz mnie ?
- z tobą ? na koniec świata
Szliśmy przez tą samą wąską uliczkę , obok graffiti na budynkach .
- Piękne są prawda ? - powiedział wskazując na kolorowe ściany gmachów , widząc jak ja z uwagą i zaciekawieniem patrzę na nie
- Tak , są bardzo magiczne .
- To dzielnica artystów . W końcu tutaj jest szkoła sztuki ...
- Tutaj jest szkoła , dla artystów ?
- Tak - uśmiechnął się - dla utalentowanych . "London Arts" - to nazwa liceum . Tutaj ludzie grają na skrzypcach , na fortepianie , tańczą , śpiewają , malują ... Mi udało się na drugim roku studiów pracować tutaj , to bardzo niespotykane , jestem najmłodszym nauczycielem . W końcu muszę jakoś zarabiać na życie .
- Pracujesz tutaj ? - mówiłam z niedowierzaniem
- Tak i nawet dobrze mi płacą
- A czego uczysz ?
- Taniec uliczny , hip-hop , break-dance
Zmurowało mnie.Chciałam się z nim podzielić że też ubóstwiam tańczyć , nie wybrażałam sobie życia bez tańca , że chodziłam do różnych zespołów począwszy od baletu a skończywszy na zespole hiphopowym ''cheers'' i w zespole cheelederek . chciałam mu poweiddzieć że właśnie rozpoczynam studia taneczne . tyle słów cisneło mi się na usta , e nie mogłam .. nie potrafiłam . coś mi nie pozwoliło .
- ee - bąknęłam - fajniee
Późźniej rozmowa siękleia. I tak gawędziliśmy przez całą drogę , śmiejąc się wymieniając między sobą przeżycia i informacje o sobie . Dowiedziałam się o nim bardzo dużo np. to że lubi piosenki Maroona5 i Eda Sheerona lub że kiedyś brał udział w zawodach pływackich . Ale wciąż chciałam się dowiedzieć tej legendy wiążącej się z moim nazwiskiem , jednak nie chciałam burzyć miłej atmosfery .
Dotarliśmy już pod biały domek z zielonym dachem . Należał do mnie i do Jennifer . To był prezent od naszych rodziców . Byliśmy na Apple Street 3/7 . Spokojna dzielnica , czysta i zadbana . Wszędzie było mnóstwo zieleni .
- Musimy się żegnać - powiedziałam ze smutkiem
- Yh.. no to do zobaczenia - przytulił mnie mocno - może znowu się spotkamy , co ty na to ?
- Z miłą chęcią !
- Napiszę do ciebie ! - dodał , machając i się oddalając .
Rozpromieniona weszłam do środka i od razu padłam na kanapę obok Jennifer , która oglądała właśnie serial o projektantach .
- Nie uwierzysz ! - mówiłam z satysfakcją
- Co się stało ?
- Ten chłopak z dyskoteki to Nicolas
- Skad wiesz ?
- bo go poznałąm , bardzo sympatyczny no .. i yhrm .. romantyczny , przystojny , zabawny....- i tym sposobem opowiedziałąm przyjaciółce całą historię z szczegółami i z wielką satysfakcją .
Szczęście smakuje czekoladą !
niedziela, 28 kwietnia 2013
sobota, 19 stycznia 2013
Rozdział 2 cz..2
~ . ~
- Hej Jenny ! Jak miło Cię znów spotkać - ... powiedział szarmańskim , uroczym głosem brunet o oczach o odcieniu czekolady . To był we własnej osobie Nathan , ubrany w szarą bluznę z kapturem i w czerwoną skórę . Przystojniak w ręku trzymał puszkę coca-coli .
- Hejooo - powiedziałam przytulając go przyjacielsko . Był zaskoczony , najwidoczniej nie spodziewał się miśka ode mnie - nie wiedziałam , że jeszcze cię spotkam !
W tej chwili przed moimi oczyma przypomniała mi się cudowna chwila kiedy zapoznałam się z Nathanem . To było wczoraj ... noc , klub Amigos , no i ta wstrętna małpa tzn. Margarett .
- Hah najwyraźniej mamy oboje dzisiaj farta - uśmiechnął się szczerząc swoje zęby , powracając mnie przy tym do rzeczywistości - Ah no przepraszam cię za wczoraj - zasmucił się brunet
- Nie masz za co przepraszać , to nie twoja wina !
- Ale mojej dziewczyny ...
- No przyznam , że nie była dla mnie miła ...
- Przepraszam w jej imieniu .. ona po prostu była zazdrosna , już taka jest . Nic na to nie poradzę .
- Przepraszam - wtrąciła się kasjerka - państwo stoją w kolejce czy ją blokują ?! - nawet nie zauważyłam , że przyszła moja kolej . Podeszłam do kasy i zapłaciłam za moje zakupy .Tak samo zrobił Nathan .
Oboje wyszliśmy z sklepu , dalej drążąc temat .
- Yh.. no ta małp...- szybko się wycofałam - yy.. tzn Margarett - poprawiłąm się , aby go nie zranić- nie musiała mnie wyzywać od najgorszych !
- Naprawdę mi jest przykro ...
- Ej.. przecież mówiłam ci że to nie jest twoja wina
- Moja , bo jej nie powstrzymałem , tylko stałem jak kołek nie broniąc ciebie - jego policzki oblały się rumieńcem .
Nie wiedziałam co powiedzieć . Wyglądało na to , że jednak mu na mnie zależy .
- Przejmuje jej przeprosiny , wypowiedziane przez ciebie - wydusiłam w końcu uśmiechając się
- Ulżyło mi . Zapomnijmy o tym ..
- Tak będzie najlepiej
- Może razem się gdzieś wybierzemy ?
- yy.. ale ty masz dziewczynę ...
- To co z tego . przecież przyjaciele mogą się spotykać , prawda ?
Nazwał mnie przyjaciółką . Byłam w siódmym niebie . Byłabym w kosmosie , gdyby nie miał by dziewczyny .
- Prawda , prawda - wyszczerzyłam się .
Wymieniliśmy się jeszcze numerami i pożegnaliśmy się PRZYJACIELSKIM uściskiem .
Rozpromieniona wróciłam do Charlott , która siedziała na ławce pod Big Benem z zasmuconą miną .
- To nie ma sensu , wracajmy - powiedziała Czekolada
- Poddajesz się ?
- Tak ... czekamy na Zayna dwie godziny . To nie ma sensu . Pewnie ma jakieś przesłuchania albo wywiad , lub najwyraźniej zapomniał o mnie . No bo jak tu zapamiętać wszystkie fanki ? On jest gwiazdą , a ja zwykłą , nie wyróżniającą się dziewczyną ... więc czemu miał by mnie akurat zapamiętać ? A tak w ogóle to czy miałoby spotkanie sens , jeżeli na niego rzucało by się tysiące fanek w tak zatłoczonym miejscu ? Ach po co się łudziłam , że go jeszcze spotkam . Najwyraźniej los dla mnie w dniu urodzin złożył dwa prezenty , których już nigdy nie spotkam . Zayna i Bezimiennego . Straciłam już nadzieję ...
- Kochana , nigdy nie trać nadziei ! Może akurat mu coś wypadło ? I rozładowała mu się bateria w telefonie ? Hah życie jest nieprzywidywalne , zobaczysz ile razy będzie cię zaskakiwało . Więc nie smutaj mi teraz , bo życie jest za krótkie aby cały czas się załamywać . Uszy do góry ! - przytuliłam ją
- No to co , zwiedzamy Londyn ? - powiedziała z innej beczki , uśmiechając się
- Hah i o to chodzi ! No to co najpierw ? Może London Eye ?
- Czemu by nie ?
~ . ~
*Z perspektywy Charlotte*
Zmęczone zwiedzaniem padałyśmy z nóg . Zobaczyłyśmy niecały Londyn , a ja miałam wrażenie że to była cała Anglia . Miałyśmy okazję zwiedzić ; Tower of London , Tower Bridge , Pałac Buckingham , Hyde Park oraz galerie Tate Modern . Upamiętniłyśmy cały dzień na fotografiach , oczywiście wygłupiając się jak na nas przystało . Lubię zwiedzać , a Londyn jest pięknym miastem zabytków .
Wieczorem oglądałyśmy "Zbuntowanego anioła " i po obejrzeniu starego , jakże nadal świetnego serialu w głównej roli Natalii Oreiro , poszłyśmy spać . Tej nocy oczywiście nie zabrakło dawki dziwnego snu .
Tym razem w tej samej krwisto-czerwonej sukni wędrowałam po opuszczonych ruinach . Samotnie , bez nikogo . Wszędzie było dużo zieleni . Te miejsce było magiczne , miało w sobie "to coś" . Dla kogoś to było by nudnym miejscem , zaś dla mnie miejscem inspiracji . Nagle potknęłam się o duży korzeń drzewa . Upadłam . Moje ręce były całe we krwi . Zamknęłam oczy , a kiedy je otworzyłam , nie miałam już rany na dłoniach . Dziwne . Szłam dalej . Słyszałam śpiew ptaków , szum wiatru , ale żadnego ludzkiego odgłosu .Kiedy skręciłam w prawo , ujrzałam ... Malika . Uśmiechnęłam się i podbiegłam do niego . Stał tam niczym bóg Apollo . Włosy miał zaczesane do góry , a na sobie miał czarny , elegancki frak . Kiedy byłam krok dalej od niego i uniosłam rękę aby dotknąć jego policzka , znikł . Rozpłynął się w powietrzu . Był tak blisko , a jednak był nieosiągalny dla mnie . Dlaczego ja ?
~ . ~
W końcu wzięłyśmy się za odplamianie nieszczęsnych spodenek . Znalazłyśmy na internecie sposób aby usunąć tą okropną plamę . Musiałyśmy zakupić zielony proszek i wodę utlenioną . Na początku Jenny zamoczyła je w zimnej wodzie , a potem nasączyła materiał wodą utlenioną . Niestety nic . Żadnego efektu . Ręce Blondi drżały , więc sama musiałam zastosować złoty środek . Kiedy wysypałam zielony proszek na spodenki , stało się coś okropnego ! Ta substancja zamiast usunąć plamę , usunęła piękny , złoty , indyjski wzór. . Po prostu go "zżarła" . Nic nie powiedziałam , zatkało mnie . Nie miałyśmy świadomości , że to może skończyć się to aż tak tragicznie .
- No i co my teraz zrobimy ? - po policzku Jenny płynęła łza
- Jak to co ? Zaczniemy szukać pracy ! - uśmiechnęłam się do niej , wycierając jej policzek kciukiem
- Ale Charlo...
- Razem wyjdziemy z kłopotów - po tych słowach przytuliła mnie mocno . Lekko poklepałam ją po ramieniu .
- Ale wiesz , że zawsze może powiedzieć , że nic się nie stało
- Wierzysz w to ?
- Nie ... ale zawsze trzeba mieć nadzieję !
- Właśnie ! Przecież sama mnie nauczyłaś , że trzeba mieć zawsze nadzieję .
Kiedy wyszłam z łazienki , wyrzuciłam to badziewie , które miało nam pomóc. Niestety lepiej nie ufać reklamom tylko przepisom "babci" .
~ . ~
Było już po osiemnastej . Humor miałam cały dzień zepsuty , a to wszystko przez sen ... no i te nieszczęsne spodenki . Ubrałam się w luźną , beżową bluzkę z złotym znaczkiem oraz czarne rurki i glany < LINK > .Włosy rozpuściłam tak aby fale spływały bezbronnie po ramieniu . Usta pomalowałam czerwoną szminką , psiuknęłam się słodkimi , waniliowymi perfumami . I brakowało mi jednej rzeczy ... wisiorka od rodziców . Teraz odczuwałam tęsknotę za bliską , pogubioną , cenną dla mnie rzeczą . Odczuwałam także tęsknotę za Bezimiennym i za Zaynem .
Przy tej piosence tańczyłam z moim byłym , Roon'em . Był dla mnie wszystkim .. oddałabym nawet dla niego życie . Pamiętam te randki na łące , kwiatki dostawane od niego i namiętne pocałunki . Pamiętam także jego blond włosy i niebieskie , beztroskie oczy . Pamiętam jak co każdy jego mecz siedziałam na trybunach i kibicowałam mu , krzycząc jak wariatka . I też pamiętam ten okropny dzień kiedy przyłapałam go jak całował się z inną ... z moją kuzynką - Megan . Nie mogłam w to uwierzyć , jak na moich oczach się lizali . Zdradził mnie ... a obiecywał , że jestem jego jedyną . Kiedyś byli dla mnie wszystkim . Roon wspaniałym chłopakiem , który co dzień wmawiał mi jak mnie kocha , a Megan kuzynką , która mnie wspierała . Teraz są dla mnie nikim . Chciałabym już ich więcej nie spotkać .
~ . ~
Nagle ktoś mnie szarpnął . Wyjęłam jedną słuchawkę z ucha , ciągle nie odrywając oczu od widoku zza okna .
- Mogę się przysiąść - usłyszałam miły i pogodny , męski głos . Otarłam łzy , które niemiłosiernie mi ciekły z oczu .
- Jasne - odparłam cicho . Znowu włożyłam słuchawkę do ucha ...
Poczułam na moim kolanie rękę . Co to ma znaczyć ? O nie.. tego było za wiele . Zupełny brak szacunku .
_________________________________________________________________
Ta da ^^ Teraz będzie się coraz więcej działo ;oo
Zapraszam na kolejne rozdziały ! I proszę o szczere komentarze ;)
_________________________________________________________________
Pokoje dziewczyn ;

- Hej Jenny ! Jak miło Cię znów spotkać - ... powiedział szarmańskim , uroczym głosem brunet o oczach o odcieniu czekolady . To był we własnej osobie Nathan , ubrany w szarą bluznę z kapturem i w czerwoną skórę . Przystojniak w ręku trzymał puszkę coca-coli .
- Hejooo - powiedziałam przytulając go przyjacielsko . Był zaskoczony , najwidoczniej nie spodziewał się miśka ode mnie - nie wiedziałam , że jeszcze cię spotkam !
W tej chwili przed moimi oczyma przypomniała mi się cudowna chwila kiedy zapoznałam się z Nathanem . To było wczoraj ... noc , klub Amigos , no i ta wstrętna małpa tzn. Margarett .
- Hah najwyraźniej mamy oboje dzisiaj farta - uśmiechnął się szczerząc swoje zęby , powracając mnie przy tym do rzeczywistości - Ah no przepraszam cię za wczoraj - zasmucił się brunet
- Nie masz za co przepraszać , to nie twoja wina !
- Ale mojej dziewczyny ...
- No przyznam , że nie była dla mnie miła ...
- Przepraszam w jej imieniu .. ona po prostu była zazdrosna , już taka jest . Nic na to nie poradzę .
- Przepraszam - wtrąciła się kasjerka - państwo stoją w kolejce czy ją blokują ?! - nawet nie zauważyłam , że przyszła moja kolej . Podeszłam do kasy i zapłaciłam za moje zakupy .Tak samo zrobił Nathan .
Oboje wyszliśmy z sklepu , dalej drążąc temat .
- Yh.. no ta małp...- szybko się wycofałam - yy.. tzn Margarett - poprawiłąm się , aby go nie zranić- nie musiała mnie wyzywać od najgorszych !
- Naprawdę mi jest przykro ...
- Ej.. przecież mówiłam ci że to nie jest twoja wina
- Moja , bo jej nie powstrzymałem , tylko stałem jak kołek nie broniąc ciebie - jego policzki oblały się rumieńcem .
Nie wiedziałam co powiedzieć . Wyglądało na to , że jednak mu na mnie zależy .
- Przejmuje jej przeprosiny , wypowiedziane przez ciebie - wydusiłam w końcu uśmiechając się
- Ulżyło mi . Zapomnijmy o tym ..
- Tak będzie najlepiej
- Może razem się gdzieś wybierzemy ?
- yy.. ale ty masz dziewczynę ...
- To co z tego . przecież przyjaciele mogą się spotykać , prawda ?
Nazwał mnie przyjaciółką . Byłam w siódmym niebie . Byłabym w kosmosie , gdyby nie miał by dziewczyny .
- Prawda , prawda - wyszczerzyłam się .
Wymieniliśmy się jeszcze numerami i pożegnaliśmy się PRZYJACIELSKIM uściskiem .
Rozpromieniona wróciłam do Charlott , która siedziała na ławce pod Big Benem z zasmuconą miną .
- To nie ma sensu , wracajmy - powiedziała Czekolada
- Poddajesz się ?
- Tak ... czekamy na Zayna dwie godziny . To nie ma sensu . Pewnie ma jakieś przesłuchania albo wywiad , lub najwyraźniej zapomniał o mnie . No bo jak tu zapamiętać wszystkie fanki ? On jest gwiazdą , a ja zwykłą , nie wyróżniającą się dziewczyną ... więc czemu miał by mnie akurat zapamiętać ? A tak w ogóle to czy miałoby spotkanie sens , jeżeli na niego rzucało by się tysiące fanek w tak zatłoczonym miejscu ? Ach po co się łudziłam , że go jeszcze spotkam . Najwyraźniej los dla mnie w dniu urodzin złożył dwa prezenty , których już nigdy nie spotkam . Zayna i Bezimiennego . Straciłam już nadzieję ...
- Kochana , nigdy nie trać nadziei ! Może akurat mu coś wypadło ? I rozładowała mu się bateria w telefonie ? Hah życie jest nieprzywidywalne , zobaczysz ile razy będzie cię zaskakiwało . Więc nie smutaj mi teraz , bo życie jest za krótkie aby cały czas się załamywać . Uszy do góry ! - przytuliłam ją
- No to co , zwiedzamy Londyn ? - powiedziała z innej beczki , uśmiechając się
- Hah i o to chodzi ! No to co najpierw ? Może London Eye ?
- Czemu by nie ?
~ . ~
*Z perspektywy Charlotte*
Zmęczone zwiedzaniem padałyśmy z nóg . Zobaczyłyśmy niecały Londyn , a ja miałam wrażenie że to była cała Anglia . Miałyśmy okazję zwiedzić ; Tower of London , Tower Bridge , Pałac Buckingham , Hyde Park oraz galerie Tate Modern . Upamiętniłyśmy cały dzień na fotografiach , oczywiście wygłupiając się jak na nas przystało . Lubię zwiedzać , a Londyn jest pięknym miastem zabytków .
Wieczorem oglądałyśmy "Zbuntowanego anioła " i po obejrzeniu starego , jakże nadal świetnego serialu w głównej roli Natalii Oreiro , poszłyśmy spać . Tej nocy oczywiście nie zabrakło dawki dziwnego snu .
Tym razem w tej samej krwisto-czerwonej sukni wędrowałam po opuszczonych ruinach . Samotnie , bez nikogo . Wszędzie było dużo zieleni . Te miejsce było magiczne , miało w sobie "to coś" . Dla kogoś to było by nudnym miejscem , zaś dla mnie miejscem inspiracji . Nagle potknęłam się o duży korzeń drzewa . Upadłam . Moje ręce były całe we krwi . Zamknęłam oczy , a kiedy je otworzyłam , nie miałam już rany na dłoniach . Dziwne . Szłam dalej . Słyszałam śpiew ptaków , szum wiatru , ale żadnego ludzkiego odgłosu .Kiedy skręciłam w prawo , ujrzałam ... Malika . Uśmiechnęłam się i podbiegłam do niego . Stał tam niczym bóg Apollo . Włosy miał zaczesane do góry , a na sobie miał czarny , elegancki frak . Kiedy byłam krok dalej od niego i uniosłam rękę aby dotknąć jego policzka , znikł . Rozpłynął się w powietrzu . Był tak blisko , a jednak był nieosiągalny dla mnie . Dlaczego ja ? ~ . ~
Rozdział 3 cz.1
Następnego dnia wzięłyśmy się za sprzątanie domu . Wszędzie było dużo pudeł , kartonów i koszy ... a kiedy skończyłyśmy , zamiast nich stały przeróżne dekoracje . Teraz nasze mieszkanie miało ręce i nogi . Wszystko wyglądało cudownie i z wymysłem naszej wyobraźni , gustownie udekorowałyśmy wnętrze . Zrobiłyśmy także zakupy spożywcze . Ugotowałyśmy bogato kolorowe danie , które jeszcze nie dostało nazwy , gdyż same je wymyśliłyśmy spontanicznie w trakcie pichcenia . Oczywiście nasze arcydzieło kulinarne smakowało przepysznie !W końcu wzięłyśmy się za odplamianie nieszczęsnych spodenek . Znalazłyśmy na internecie sposób aby usunąć tą okropną plamę . Musiałyśmy zakupić zielony proszek i wodę utlenioną . Na początku Jenny zamoczyła je w zimnej wodzie , a potem nasączyła materiał wodą utlenioną . Niestety nic . Żadnego efektu . Ręce Blondi drżały , więc sama musiałam zastosować złoty środek . Kiedy wysypałam zielony proszek na spodenki , stało się coś okropnego ! Ta substancja zamiast usunąć plamę , usunęła piękny , złoty , indyjski wzór. . Po prostu go "zżarła" . Nic nie powiedziałam , zatkało mnie . Nie miałyśmy świadomości , że to może skończyć się to aż tak tragicznie .
- No i co my teraz zrobimy ? - po policzku Jenny płynęła łza
- Jak to co ? Zaczniemy szukać pracy ! - uśmiechnęłam się do niej , wycierając jej policzek kciukiem
- Ale Charlo...
- Razem wyjdziemy z kłopotów - po tych słowach przytuliła mnie mocno . Lekko poklepałam ją po ramieniu .
- Ale wiesz , że zawsze może powiedzieć , że nic się nie stało
- Wierzysz w to ?
- Nie ... ale zawsze trzeba mieć nadzieję !
- Właśnie ! Przecież sama mnie nauczyłaś , że trzeba mieć zawsze nadzieję .
Kiedy wyszłam z łazienki , wyrzuciłam to badziewie , które miało nam pomóc. Niestety lepiej nie ufać reklamom tylko przepisom "babci" .
~ . ~
Było już po osiemnastej . Humor miałam cały dzień zepsuty , a to wszystko przez sen ... no i te nieszczęsne spodenki . Ubrałam się w luźną , beżową bluzkę z złotym znaczkiem oraz czarne rurki i glany < LINK > .Włosy rozpuściłam tak aby fale spływały bezbronnie po ramieniu . Usta pomalowałam czerwoną szminką , psiuknęłam się słodkimi , waniliowymi perfumami . I brakowało mi jednej rzeczy ... wisiorka od rodziców . Teraz odczuwałam tęsknotę za bliską , pogubioną , cenną dla mnie rzeczą . Odczuwałam także tęsknotę za Bezimiennym i za Zaynem .
Zamiast przejść się po londyjskich ulicach , wybrałam przejażdżkę miejskim autobusem . Siadłam na tylnym siedzeniu , mając słuchawki w uszach i patrząc się co dzieje się za szybą . Znalazłam się w innym świcie , na planecie muzy . Dzisiaj nastawiłam się na innych wykonawców niż One Direction . Byli to ; Adele , Nicole Scherzinger , Maroon5 oraz Nicki Minaj . Kiedy leciała piosenka "Someone like you" Adele , łzy zaczęły mi spływać po policzku . I wszystko mi się przypomniało ...
~ . ~
Przy tej piosence tańczyłam z moim byłym , Roon'em . Był dla mnie wszystkim .. oddałabym nawet dla niego życie . Pamiętam te randki na łące , kwiatki dostawane od niego i namiętne pocałunki . Pamiętam także jego blond włosy i niebieskie , beztroskie oczy . Pamiętam jak co każdy jego mecz siedziałam na trybunach i kibicowałam mu , krzycząc jak wariatka . I też pamiętam ten okropny dzień kiedy przyłapałam go jak całował się z inną ... z moją kuzynką - Megan . Nie mogłam w to uwierzyć , jak na moich oczach się lizali . Zdradził mnie ... a obiecywał , że jestem jego jedyną . Kiedyś byli dla mnie wszystkim . Roon wspaniałym chłopakiem , który co dzień wmawiał mi jak mnie kocha , a Megan kuzynką , która mnie wspierała . Teraz są dla mnie nikim . Chciałabym już ich więcej nie spotkać . ~ . ~
Nagle ktoś mnie szarpnął . Wyjęłam jedną słuchawkę z ucha , ciągle nie odrywając oczu od widoku zza okna .
- Mogę się przysiąść - usłyszałam miły i pogodny , męski głos . Otarłam łzy , które niemiłosiernie mi ciekły z oczu .
- Jasne - odparłam cicho . Znowu włożyłam słuchawkę do ucha ...
Poczułam na moim kolanie rękę . Co to ma znaczyć ? O nie.. tego było za wiele . Zupełny brak szacunku .
_________________________________________________________________
Ta da ^^ Teraz będzie się coraz więcej działo ;oo
Zapraszam na kolejne rozdziały ! I proszę o szczere komentarze ;)
_________________________________________________________________
Pokoje dziewczyn ;

sobota, 12 stycznia 2013
Rozdział 2 cz.1
Nie wiem jakim cudem , ale znowu pojawiłam się w tajemniczym miejscu . Ubrana w tą samą czerwono-kaszmirową suknię , sięgającą po kostki , wędrowałam bez celu po wielkim holu . Podziwiałam dookoła bogate wnętrze . Wszystko było ogromne i dawało mi to do zrozumienia jakim jestem małym człowiekiem . Było dużo wyrzeźbionych kolumn . Podeszłam do jednej z nich i dotknęłam opuszkami palców potężne arcydzieło . Kolumna była przyjemnie gładka jak jedwab ... Podniosłam do góry głowę i spojrzałam tym razem na kopułę , która także była niesamowicie i fantastycznie wyrzeźbiona . Wyciągnęłam ręce w górę i zaczęłam się kręcić . Usłyszałam ciche
rechotanie się . Drgnęłam . Myślałam że jestem sama , ale jednak się myliłam . Obejrzałam się dookoła , lecz nikogo nie było . Zrobiłam odważnie kilka kroków przed siebie , cały czas się rozglądając . Nic , sama pustka....
- Jest tu ktoś ?! - powiedziałam błagalnym tonem , oczekując odpowiedzi . Jedyne co usłyszałam to było odbijające się echo mojego głosu .
Cisza .
To chyba jakieś żarty - pomyślałam . Poszłam przed siebie idąc przed długi korytarz . Nagle jakaś czarna plama mignęła przede mną . Przestraszyłam się i to śmiertelnie . To tylko złudzenie Charlott - cały czas sobie powtarzałam , jednak to mnie nie uspokajało . Wzięłam głęboki wdech i znowu poszłam przed siebie . Nagle na końcu korytarza zobaczyłam czarną plamę . Zrobiłam kilka kroków i kiedy byłam coraz bliżej okazało się że to postać w czarnym smokingu z maską na twarzy . Już kiedyś ją widziałam . Stałam w miejscu i bałam się podejść bliżej .
- Kim jesteś ? - spytałam , ale po chwili osoba rozpłynęła się w powietrzu .
Koniec zabawy , poddaję się . Co to ma znaczyć ? Czy ktoś mi to wytłumaczy ? To nie jest śmieszne ! Zarazem oburzające i nienormalne . Pojawiam się w ogromnym pałacu , w czerwonej sukni i osoba z maską jeszcze się ze mnie nabija . Pojawia się i znika . Co to ma być ? Ja się do jasnej ciasnej pytam ! Po co to wszystko ? Nawet nie ma żadnych wskazówek ani podpowiedzi . Ja nie potrafię czytać w myślach i nie jestem wszechwiedząca ! Jestem zwykłą , przeciętną dziewczyną . Czego los ode mnie oczekuje ?
Usiadłam na ziemi , skuliłam się i płakałam . Cóż innego miałam do roboty ?
Po chwili wstałam , otarłam łzy i popatrzyłam na ręce . Coś niewiarygodnego ... Moje dłonie od łez stały się złote . Zaraz.. Płakałam złotem ! To niemożliwe ...
Zaczęłam krzyczeć ...
~ . ~
Obudził mnie dobijający dźwięk mojego telefonu . Niezdarnymi ruchami , jeszcze nie "otrzeźwiała" po dawce dziwnego snu , wyjęłam komórkę spod poduszki i wyłączyłam muzykę , a dokładnie piosenkę "Kiss you" One Direction < LINK > Jeszcze pięć minut - obiecałam sobie i ponownie wtuliłam się w poduszkę , próbując ponownie nie zapaść w "letarg" , a dokładniej już nie chciałam znaleźć się sama w ogromnym zamczysku . Zastanawiałam się dlaczego mi się to śni , ale jednak nie mogłam w głowie znaleźć odpowiedzi .
Moje policzki były mokre od płaczu , na szczęście to nie były złote łzy . Halo tu rzeczywistość !
Chcąc nie chcąc wstałam i ślamazarnymi ruchami podążałam do łazienki wykonać moją poranną toaletkę . Kiedy się odświeżyłam , zeszłam na dół i ku mojemu zdziwieniu zobaczyłam Jenny , która tańczyła z miotłą . Hah .. nie mogłam z tego widoku . Tak właśnie Jenny sprząta !
- Hejooo Blondi - podeszłam do przyjaciółki i przytuliłam ją - ładnie tańczysz . Hahahaha ... jedziesz dzisiaj do projektanta ?
- Hah wielkie dzięki ! Tak wiem , że ładnie tańczę i jestem bardzo skromna . No niestety muszę mu wszystko wytłumaczyć , w sprawie tych nieszczęsnych spodenek - po tych słowach uświadomiłam sobie że popsułam jej humor wspominając jej wczorajszy wieczór ...
- Ej.. no nie smutaj mi tutaj ! Zawsze jest inne wyjście bejbee !
- Jakie niby ? Ja tu nie widzę innego wyjścia ... Pojadę tam , on się wścieknie , każe mi za nie zapłacić kosmiczną sumą pieniędzy , albo co najgorsze wyda mnie reporterom i już nie mam szans abym kiedykolwiek zrobiła pokaz mody ...
- Nie załamuj się ! Jak będzie ci kazał oddać pieniądze , tak jak obiecałam pomogę ci je zebrać . Nieważne czy będę pracowała w Macdonaldzie czy w psychiatryku . Ważne , że razem wyjdziemy z tych kłopotów. Albo może uda się to odeprać ?
- Wątpię ...
- Nie ma co się załamywać Jennifer! Uszy do góry ! Sprawdzę na internecie jak można pozbyć się tej plamy i potem jakoś będziemy działać .
- Ach dziękuję , cieszę się że mogę na tobie polegać - na jej twarzy zobaczyłam w końcu szczery uśmiech
- Hah przecież dla ciebie skoczyłabym nawet z krawężnika !
- Hahahahaa.. jakie to miłe z twojej strony . Kurde , z krawężnika ! To wielkie poświęcenie ... Ale czy ty przypadkiem nie powinnaś już się szykować na randkę ? - Jennifer uniosła jedną brew do góry i uśmiechnęła się szczerząc zęby
- O matko ! Zapomniałam ! - spojrzałam na elektroniczny zegarek , który wisiał na ścianie . Była ósma pięćdziesiąt - jeszcze mam jakieś półtorej godziny . A i to nie jest randka , tylko zwykłe spotkanie , jasne ?
- Jak można nazwać zwykłym spotkaniem z tak niesamowitą osobą ?
- Okej , "wymarzone spotkanie" . Lepiej ?
- Ujdzie . Hahahaa..
- Ale wiesz że ty też jesteś zaproszona ?
- Serio ? .. zawsze chciałam spotkać się z jednym z tych ciach ! Ale nie obrazisz się jak z tobą pojadę ?
- Niby czemu ?
- No bo ... nie czułabyś się zazdrosna ?
- Przecież nie zdradziłabyś mnie z Malikiem . Chybe że .. - popatrzyłam się na nią złowieszczo
- Hah .. no nie ! Nie zabiera się chłopaków przyjaciółce !
- No właśnie .. Hah . ale on nie jest moim chłopakiem
- Ale będzie
- Skąd wiesz ?
- Przeczucie .
- Hah kocham Twoje poczucie humoru Blondi !
~.~
Po godzinie byłyśmy już gotowe . Z powodu ponurej i już jesiennej pogody za oknem ubrałyśmy się ciepło , ale też wygodnie . Tak jak wczoraj przewidziała to Jennifer , nałożyłam na siebie beżowe rurki , miętowy sweter oraz cieliste lity z ćwiekami <LINK>. Zaś Blondi wybrała czarne rurki , jasny sweter z kołnierzykiem oraz glany z ćwiekami <LINK> Chciałam założyć wisiorek od rodziców , ale gdzieś go zapodziałam . Przeszukałam cały dom i ani śladu wisiorka . Zdenerwowałam się , bo to rzecz od moich bliskich . Nieważne jaka by była ... Ta rzecz zawsze była by najcenniejszym drobiazgiem pod słońcem . Jak mogłam to zgubić ? Byłam zła na siebie , za swoją nieodpowiedzialność . Przecież ona może być wszędzie ! Na dyskotece , na chodniku , co gorsza w obcych rękach . Może się odnajdzie - powtarzałam sobie , choć trudno było mi w to uwierzyć .
~.~
Zamówiłyśmy taksówkę i pojechałyśmy pod umówione miejsce , czyli pod Big Benem . Opowiedziałam przyjaciółce o moim dziwacznym śnie , o zagubionym prezencie od rodziców ,a także o tym tajemniczym chłopaku , którego zapoznałam wczoraj na dyskotece . Blondi uważnie mnie wysłuchała i pocieszała że wszystko się ułoży ... Mam przynajmniej taką nadzieję , że wszystko się poukłada .
Kiedy dotarłyśmy na miejsce , podziwiałam z satysfakcją cząstkę Londynu , a przede wszystkim słynny Big Ben , przy którym stałyśmy w towarzystwie wielkiego tłumu turystów i przechodniów . Pogoda nam sprzyjała . Słońce dobijało się przez chmury , a drzewa ubrały się w kolorowe suknie balowe . Żółty , pomarańczowy , czerwony i zielony wprowadzał mnie w jesienny i przyjemny nastrój . Malika jeszcze nie było , więc zrobiłyśmy sobie małą sesję fotograficzną . Pozowałyśmy , wygłupiałyśmy się i świetnie się bawiłyśmy . Czasami ludzie patrzyli na nas jak na wariatki , które niedawno wyszły z psychiatryka . Ale my musiałyśmy sobie upamiętnić ten dzień , robiąc zdjęcia .
Minęło pół godziny , a Zayn'a nadal nie było . Trochę się zniecierpliwiłyśmy i postanowiłam że zadzwonię do niego . Nie odbierał . To jakieś żarty ? Zapomniał o mnie ? O naszym spotkaniu ? Może mu coś wypadło ? Miałyśmy nadzieję , że niedługo przyjdzie i nas przeprosi ... Lecz tak nie było . Nadal czekałyśmy , tym razem siedząc na ławeczce i słuchając skrzypka , który niesamowicie grał i zbierał pieniądze . My też zrobiłyśmy hojny gest i podarowałyśmy mu kilka funtów . Zgłodniałyśmy , więc Jenny poszła do sklepu za rogiem po coś dla nas do jedzenia . Ja tymczasem rozmyślałam o wszystkim . O moich dziwnych snach , o zagubionym wisiorku , o Zayn'ie i o Chłopaku z wczorajszej dyskoteki . Tak mi teraz brakuje Jego oczów ...
*W tym samym czasie*
Z perspektywy Jennifer ;
Poszłam do pobliskiego sklepiku za rogiem po coś słodkiego , gdyż strasznie zgłodniałyśmy. Wybrałam dwa pączki oblane czekoladą , Pepsi do picia oraz żelki . Kolejka była trochę długa i coraz więcej ludzi się zbierało . Niecierpliwe czekałam i się strasznie nudziłam , tym bardziej , że jakiś bachor robił wielkie zakupy i płacił samymi drobniakami . Achh.. litości ... Odwróciłam się do tyłu aby zobaczyć jak długa jest za mną kolejka . Nie mogłam uwierzyć , kto za mną stał .
- Hej Jenny ! Jak miło Cię znów spotkać - ...
____________________________________________________________
Rozdział trochę nudny , ale bardzo potrzebny ! Niedługo pojawi się druga część rozdziału 2 :)) Będzie się tego trochę działo !
Czytasz --> komentujesz :D
rechotanie się . Drgnęłam . Myślałam że jestem sama , ale jednak się myliłam . Obejrzałam się dookoła , lecz nikogo nie było . Zrobiłam odważnie kilka kroków przed siebie , cały czas się rozglądając . Nic , sama pustka....- Jest tu ktoś ?! - powiedziałam błagalnym tonem , oczekując odpowiedzi . Jedyne co usłyszałam to było odbijające się echo mojego głosu .
Cisza .
To chyba jakieś żarty - pomyślałam . Poszłam przed siebie idąc przed długi korytarz . Nagle jakaś czarna plama mignęła przede mną . Przestraszyłam się i to śmiertelnie . To tylko złudzenie Charlott - cały czas sobie powtarzałam , jednak to mnie nie uspokajało . Wzięłam głęboki wdech i znowu poszłam przed siebie . Nagle na końcu korytarza zobaczyłam czarną plamę . Zrobiłam kilka kroków i kiedy byłam coraz bliżej okazało się że to postać w czarnym smokingu z maską na twarzy . Już kiedyś ją widziałam . Stałam w miejscu i bałam się podejść bliżej .
- Kim jesteś ? - spytałam , ale po chwili osoba rozpłynęła się w powietrzu .
Koniec zabawy , poddaję się . Co to ma znaczyć ? Czy ktoś mi to wytłumaczy ? To nie jest śmieszne ! Zarazem oburzające i nienormalne . Pojawiam się w ogromnym pałacu , w czerwonej sukni i osoba z maską jeszcze się ze mnie nabija . Pojawia się i znika . Co to ma być ? Ja się do jasnej ciasnej pytam ! Po co to wszystko ? Nawet nie ma żadnych wskazówek ani podpowiedzi . Ja nie potrafię czytać w myślach i nie jestem wszechwiedząca ! Jestem zwykłą , przeciętną dziewczyną . Czego los ode mnie oczekuje ?
Usiadłam na ziemi , skuliłam się i płakałam . Cóż innego miałam do roboty ?
Po chwili wstałam , otarłam łzy i popatrzyłam na ręce . Coś niewiarygodnego ... Moje dłonie od łez stały się złote . Zaraz.. Płakałam złotem ! To niemożliwe ...
Zaczęłam krzyczeć ...
~ . ~
Obudził mnie dobijający dźwięk mojego telefonu . Niezdarnymi ruchami , jeszcze nie "otrzeźwiała" po dawce dziwnego snu , wyjęłam komórkę spod poduszki i wyłączyłam muzykę , a dokładnie piosenkę "Kiss you" One Direction < LINK > Jeszcze pięć minut - obiecałam sobie i ponownie wtuliłam się w poduszkę , próbując ponownie nie zapaść w "letarg" , a dokładniej już nie chciałam znaleźć się sama w ogromnym zamczysku . Zastanawiałam się dlaczego mi się to śni , ale jednak nie mogłam w głowie znaleźć odpowiedzi .
Moje policzki były mokre od płaczu , na szczęście to nie były złote łzy . Halo tu rzeczywistość !
Chcąc nie chcąc wstałam i ślamazarnymi ruchami podążałam do łazienki wykonać moją poranną toaletkę . Kiedy się odświeżyłam , zeszłam na dół i ku mojemu zdziwieniu zobaczyłam Jenny , która tańczyła z miotłą . Hah .. nie mogłam z tego widoku . Tak właśnie Jenny sprząta !
- Hejooo Blondi - podeszłam do przyjaciółki i przytuliłam ją - ładnie tańczysz . Hahahaha ... jedziesz dzisiaj do projektanta ?
- Hah wielkie dzięki ! Tak wiem , że ładnie tańczę i jestem bardzo skromna . No niestety muszę mu wszystko wytłumaczyć , w sprawie tych nieszczęsnych spodenek - po tych słowach uświadomiłam sobie że popsułam jej humor wspominając jej wczorajszy wieczór ...
- Ej.. no nie smutaj mi tutaj ! Zawsze jest inne wyjście bejbee !
- Jakie niby ? Ja tu nie widzę innego wyjścia ... Pojadę tam , on się wścieknie , każe mi za nie zapłacić kosmiczną sumą pieniędzy , albo co najgorsze wyda mnie reporterom i już nie mam szans abym kiedykolwiek zrobiła pokaz mody ...
- Nie załamuj się ! Jak będzie ci kazał oddać pieniądze , tak jak obiecałam pomogę ci je zebrać . Nieważne czy będę pracowała w Macdonaldzie czy w psychiatryku . Ważne , że razem wyjdziemy z tych kłopotów. Albo może uda się to odeprać ?
- Wątpię ...
- Nie ma co się załamywać Jennifer! Uszy do góry ! Sprawdzę na internecie jak można pozbyć się tej plamy i potem jakoś będziemy działać .
- Ach dziękuję , cieszę się że mogę na tobie polegać - na jej twarzy zobaczyłam w końcu szczery uśmiech
- Hah przecież dla ciebie skoczyłabym nawet z krawężnika !
- Hahahahaa.. jakie to miłe z twojej strony . Kurde , z krawężnika ! To wielkie poświęcenie ... Ale czy ty przypadkiem nie powinnaś już się szykować na randkę ? - Jennifer uniosła jedną brew do góry i uśmiechnęła się szczerząc zęby
- Jak można nazwać zwykłym spotkaniem z tak niesamowitą osobą ?
- Okej , "wymarzone spotkanie" . Lepiej ?
- Ujdzie . Hahahaa..
- Ale wiesz że ty też jesteś zaproszona ?
- Serio ? .. zawsze chciałam spotkać się z jednym z tych ciach ! Ale nie obrazisz się jak z tobą pojadę ?
- Niby czemu ?
- No bo ... nie czułabyś się zazdrosna ?
- Przecież nie zdradziłabyś mnie z Malikiem . Chybe że .. - popatrzyłam się na nią złowieszczo
- Hah .. no nie ! Nie zabiera się chłopaków przyjaciółce !
- No właśnie .. Hah . ale on nie jest moim chłopakiem
- Ale będzie
- Skąd wiesz ?
- Przeczucie .
- Hah kocham Twoje poczucie humoru Blondi !
~.~
Po godzinie byłyśmy już gotowe . Z powodu ponurej i już jesiennej pogody za oknem ubrałyśmy się ciepło , ale też wygodnie . Tak jak wczoraj przewidziała to Jennifer , nałożyłam na siebie beżowe rurki , miętowy sweter oraz cieliste lity z ćwiekami <LINK>. Zaś Blondi wybrała czarne rurki , jasny sweter z kołnierzykiem oraz glany z ćwiekami <LINK> Chciałam założyć wisiorek od rodziców , ale gdzieś go zapodziałam . Przeszukałam cały dom i ani śladu wisiorka . Zdenerwowałam się , bo to rzecz od moich bliskich . Nieważne jaka by była ... Ta rzecz zawsze była by najcenniejszym drobiazgiem pod słońcem . Jak mogłam to zgubić ? Byłam zła na siebie , za swoją nieodpowiedzialność . Przecież ona może być wszędzie ! Na dyskotece , na chodniku , co gorsza w obcych rękach . Może się odnajdzie - powtarzałam sobie , choć trudno było mi w to uwierzyć .
~.~Zamówiłyśmy taksówkę i pojechałyśmy pod umówione miejsce , czyli pod Big Benem . Opowiedziałam przyjaciółce o moim dziwacznym śnie , o zagubionym prezencie od rodziców ,a także o tym tajemniczym chłopaku , którego zapoznałam wczoraj na dyskotece . Blondi uważnie mnie wysłuchała i pocieszała że wszystko się ułoży ... Mam przynajmniej taką nadzieję , że wszystko się poukłada .
Kiedy dotarłyśmy na miejsce , podziwiałam z satysfakcją cząstkę Londynu , a przede wszystkim słynny Big Ben , przy którym stałyśmy w towarzystwie wielkiego tłumu turystów i przechodniów . Pogoda nam sprzyjała . Słońce dobijało się przez chmury , a drzewa ubrały się w kolorowe suknie balowe . Żółty , pomarańczowy , czerwony i zielony wprowadzał mnie w jesienny i przyjemny nastrój . Malika jeszcze nie było , więc zrobiłyśmy sobie małą sesję fotograficzną . Pozowałyśmy , wygłupiałyśmy się i świetnie się bawiłyśmy . Czasami ludzie patrzyli na nas jak na wariatki , które niedawno wyszły z psychiatryka . Ale my musiałyśmy sobie upamiętnić ten dzień , robiąc zdjęcia .
Minęło pół godziny , a Zayn'a nadal nie było . Trochę się zniecierpliwiłyśmy i postanowiłam że zadzwonię do niego . Nie odbierał . To jakieś żarty ? Zapomniał o mnie ? O naszym spotkaniu ? Może mu coś wypadło ? Miałyśmy nadzieję , że niedługo przyjdzie i nas przeprosi ... Lecz tak nie było . Nadal czekałyśmy , tym razem siedząc na ławeczce i słuchając skrzypka , który niesamowicie grał i zbierał pieniądze . My też zrobiłyśmy hojny gest i podarowałyśmy mu kilka funtów . Zgłodniałyśmy , więc Jenny poszła do sklepu za rogiem po coś dla nas do jedzenia . Ja tymczasem rozmyślałam o wszystkim . O moich dziwnych snach , o zagubionym wisiorku , o Zayn'ie i o Chłopaku z wczorajszej dyskoteki . Tak mi teraz brakuje Jego oczów ...
*W tym samym czasie*
Z perspektywy Jennifer ;
Poszłam do pobliskiego sklepiku za rogiem po coś słodkiego , gdyż strasznie zgłodniałyśmy. Wybrałam dwa pączki oblane czekoladą , Pepsi do picia oraz żelki . Kolejka była trochę długa i coraz więcej ludzi się zbierało . Niecierpliwe czekałam i się strasznie nudziłam , tym bardziej , że jakiś bachor robił wielkie zakupy i płacił samymi drobniakami . Achh.. litości ... Odwróciłam się do tyłu aby zobaczyć jak długa jest za mną kolejka . Nie mogłam uwierzyć , kto za mną stał .
- Hej Jenny ! Jak miło Cię znów spotkać - ...
____________________________________________________________
Rozdział trochę nudny , ale bardzo potrzebny ! Niedługo pojawi się druga część rozdziału 2 :)) Będzie się tego trochę działo !
Czytasz --> komentujesz :D
sobota, 29 grudnia 2012
Rozdział 1 cz.3
Weszłyśmy do środka i przed nami ukazały się meble przykryte białymi prześcieradłami oraz wiele stosów pudeł , kartonów i koszy . Uświadomiłyśmy sobie że czeka na nas ciężka robota , ale dopiero jutro , bo dzisiaj chciałyśmy odpocząć po ciężkiej podróży . Przynajmniej ja miałam takie zamiary .
Na środku salonu stała sofa przykryta białą pościelą , którą odkryłam i położyłam się na części wyposażenia . Byłam strasznie zmęczona , jedyne o czym marzyłam to pójść spać . Owinęłam się w kłębek i zamknęłam oczy . Niestety ta chwila nie trwałą długo ...
- Ej , śpioszku wstawaj ! - zaczęła się wydzierać Jenny wchodząc do pomieszczenia , a ja miałam ochotę walnąć ją poduszką , której nie miałam pod ręką - dzisiaj masz urodziny trzeba to uczcić !
Nie chętnie wstałam i ślamazarnymi ruchami rozsłoniłam purpurowe , jakże ciężkie zasłony wielkiego okna .
Była noc , tysiące gwiazd górowało na niebie wraz z księżycem . A na podwórku znajdował się mały strumyczek , a obok niego stała samotnie ławka , która na oko miała z pięćdziesiąt lat . Atmosfera za oknem była przyjemna , ale wracając do rzeczywistości spojrzałam na Jennyfer , która już siedziała na sofie , bawiąc się swoją bransoletką.
- Jest noc , daj sobie spokój z imprezami - westchnęłam ziewając , otwierając okno aby zaczerpnąć świeżego , londyjskiego powietrza .
- Nie poznaje cie . Zawsze pierwsza rwiesz się na dzikie dyskoteki , a dzisiaj w tak wielkim święcie nie skorzystasz z okazji ? Dziewczyno ogarnij ! Londyn , noc , tysiące przystojnych chłopców ... Co tu jeszcze robimy ?
-Sama nie wiem ... Muszę na jutro się wyspać bo mam spotkanie z największym ciachem na świecie . Ach no tak zapomniałam , przecież miał do mnie napisać w sprawie jutrzejszego spotkania - wyjęłam z kieszonki mój telefon i otworzyłam sms , który przyszedł jakieś dwadzieścia minut temu .
" Hej :) Może jutro wybierzemy się do Nandos ? Proponuje spotkanie przy Big Benie o 12 , na to miejsce łatwo można się dostać ~ Zayn xo "
Stałam jak osłupiała . Myślałam że zapomniał o spotkaniu , a jednak myliłam się .- AAAAA !!!! Jutro przy Big Benie . Ja i Zayn . O matko ! - mówiłam zafascynowana i zaczęłam skakać po salonie jak wariatka z psychiatryka .
- O jacie ! Charlott , jakie ty masz szczęście ! - mówiła z niedowierzaniem blondi , przytulając mnie .
- To jak ? Pomożesz mi się wyszykować ?
- Jasne ! Już cię widzę w miętowej długiej bluzce , beżowych rurkach i litach < ZESTAW >
- Gustownie moja stylisko . A pomożesz mi wybrać kreację na dyskotekę ?
- ooo jednak zmieniłaś zdanie . No teraz to rozumiem ! - z walizek wywaliłyśmy wszystkie ciuchy na podłogę . Po dłuższych przemyśleniach i przebierania się , ja ubrałam się w niebieską bluzkę , beżowe szorty , czarne , skórzane buty na koturnach i torebkę z ćwiekami < ZESTAW > . Zaś moja przyjaciółka wystroiła się w białą koszulę , czarne spodenki z wyższym stanem z złotym wzorem , czarne buty na koturnie oraz czerwoną torebkę < ZESTAW > . Wyglądałyśmy nieziemsko ! Obydwie włosy miałyśmy lekko pofalowane . Ja jeszcze założyłam do mojej kreacji wisiorek od rodziców .
Pojechałyśmy do centrum miasta . Jennyfer kiedyś tutaj mieszkała , więc z łatwością rozpoznawała teren . Zaprowadziła mnie do największej imprezy tej nocy w klubie ; Amigos . Kiedy weszłyśmy do środka nasze uszy pieściły piosenki latynoskie .
- Ładnie tańczysz ślicznotko - do ucha szepnął mi męski głos . Wyrwałam się z jego rąk i odwróciłam się ,aby zobaczyć kim jest ten mężczyzna .
I wtedy kiedy GO ujrzałam , stwierdziłam że przyciągam same ciasteczka. Uświadomiłam sobie , że to dopiero początek mojej przygody w Londynie .
Dzieliło między mną a NIM kilkanaście centymetrów . Przystojny , dobrze zbudowany mężczyzna miał na sobie biały podkoszulek i spodnie z opuszczonym krokiem .
- zatańczysz ze mną ? - powiedział ciepło , lekko się uśmiechając , całując moją dłoń jak prawdziwy dżentelmen .
- jasne - krótko odpowiedziałam i po chwili już bujaliśmy się w rytm muzyki , cały czas patrząc sobie w oczy.
Zahipnotyzował mnie swoim wzrokiem . W jego oczach widziałam coś pięknego . Tego się nie da ująć w słowach , nie da się tego opisać . Mimo wszystko nie chciałam od nich oderwać wzroku . Miałam takie wrażenie, że to mnie uspokaja ... w jego oczach tkwił pacyfik .
- Charlott ! - usłyszałam głos za plecami . Chcąc , nie chcąc odwróciłam się , nie odrywając on niego rąk . to była we własnej osobie Jennyfer . Na jej twarzy malował się gniew - musimy wracać do domu
- co się stało ?
- Później ci opowiem . Proszę chodźmy już - błagalnym tonem mówiła blondi ,a na jej pliczku spływała łza
- idź , zaraz do ciebie dojdę - mówiłam zaniepokojona , bo wiedziałam że coś złego się stało .
- okej - wyszła z lokalu , a ja musiałam się pożegnać z przystojniakiem .
- muszę już iść - powiedziałam ze smutkiem i z żalem w głosie , bo byłam świadoma , że już nie będę mogła rozkoszować się w jego oczach .
- spotkamy się jeszcze ?
- mam nadzieję ... - i w tym momencie ujął moją twarz w ręce i musnął mnie delikatnie w usta . Poczułam smak miłości . Tej chwili nigdy nie zapomnę . To było dla mnie magiczne , jakże romantyczne przeżycie - nie zapomnę cię - powiedziałam i szybko pobiegłam w stronę wyjścia , bo wiedziałam że czeka na mnie rozgniewana przyjaciółka .
- jak masz na imię ? - krzyknął , ale nie zdążyłam mu odpowiedzieć bo już przekraczałam próg wyjścia .
Tak o to zakochałam się w ... NIM . Trudno teraz będzie mi go odnaleźć , bo nie znam jego imienia . Za to co noc będą mi się śniły jego nieziemskie oczy . A może on jest kosmitą ? o.O
Kiedy wyszłam z budynku podeszłam do Jennyfer , która siedziała sama na krawężniku . Usiadłam koło niej i ją przytuliłam .
- Co się stało kochana ? - zaczęłam rozmowę . Ona wstała i dopiero wtedy zauważyłam , że ma wielką plamę na spodenkach -uu.. to nie wygląda dobrze
- Poszłam do baru na drugiej salce ...
- To jest tam bar ? i salka ? - spytałam ze zdziwieniem
- Tak . Pozwól że dokończę- uśmiechnęła się - Poznałam tam takiego Nathana ... Był mega przystojny i słodki . Przez chwilę rozmawialiśmy ze sobą . To była rozmowa typu "jak masz na imię" , "co tutaj robisz" i "czy dobrze się bawisz" . Tylko tyle zdążyłam się o nim dowiedzieć , bo po chwili przyszła rudowłosa lafirynda , która miała w ręce lampkę czerwonego wina . Pocałowała Nathana w policzek ... Najwidoczniej są parą . Nathan przedstawił mnie z nią , ma na imię Margarett . Ale ta nie chciała podać mi ręki i zaczęła się do mnie sapać , że niby podrywam jej chłopaka . A wcale tak nie było ! On pierwszy zagadał do mnie . Nazwała mnie "szmatą" i wylała całą zawartość lampki wina na moje spodenki . Chciałam jej z całej siły przyłożyć , w jej mordkę . Ale rozdzielił nas Nathan . Całe szczęście bo bym jej wydrapała oczy na miejscu . Poszłam z tamtąd i usłyszałam za swoimi plecami śmiech tej zołzy . A wiesz co jest najgorsze ?
- Co ?
- Ta spodenki nie jest moje , tylko pożyczone od projektanta z Londynu , który pojechał aż do Indii po tą cudną zdobycz . Miałam je raz na otwarciu mojego pokazu mody w Chicago w celach charytatywnych . Pamiętasz ? - kiwnęłam twierdząco głową - właśnie miałam je oddać w tym tygodniu ,ale ta plama się chyba nie odpierze . Bo jak się to nie odplami to będzie po mnie ... Te spodenki są warte fortunę ! A skąd ja wezmę pieniądze ?
- Nie martw się ! Razem coś wymyślimy . Zawsze możemy wziąć dodatkową pracę po zajęciach .
- Poszłabyś do pracy z mojego powodu ?
- Jasne przecież od tego są przyjaciele . Dla ciebie nawet skoczyłabym z krawężnika - po tych słowach widać było , że poprawił jej się humor . Wstałyśmy i poszłyśmy do domu na piechotę , cały czas się wygłupiając i śmiejąc się . Było już po pół nocy kiedy wróciłyśmy do domu . Zmęczone poszłyśmy spać .... Przecież jutro czeka mnie wielki dzień ! Tak oto minął mój urodzinowy , magiczny , pierwszy dzień w Londynie .
____________________________________________________________
Czy Charlotte jeszcze spotka Bezimiennego ?
Jak będzie wyglądał dzień Czekolady z Malikiem ?
Czy Jennyfer uda się wybrnąć z kłopotów ?
Dowiecie się czytając kolejne rozdziały ;)
Podoba Wam się ? ;)
czwartek, 27 grudnia 2012
Do czytelników :)
Przepraszam za tak dłuugą przerwę , ale nie miałam weny twórczej . Oprócz tego cały czas miałam sprawdziany , kartkówki ... I później święta :) Niebawem pojawi się nowy rozdział , będzie długi i pojawi się w końcu akcja ;) Przepraszam moich czytelników i zapraszam na rozdział trzeci , który ukaże się przed nowym rokiem . Jeżeli macie masę pomysłów , które chcielibyście aby pojawiły się na moim blogu to śmiało piszcie w komentarzach . Może dzięki Waszym pomysłom mój blog będzie chętniej czytany i ciekawszy :) Jeżeli macie jakieś zastrzeżenia i uwagi to też chciałabym abyście je pisali pod rozdziałem . Nawet nie wiecie jak mi to ułatwia w pisaniu kolejnego rozdziału .
Chciałabym zobaczyć ilu mam czytelników i z tego powodu chciałabym aby każdy czytelnik zostawił po sobie ślad pisząc w komentarzu pod tym postem cokolwiek .
Hah ciekawe ilu was jest ! :)
Chciałabym zobaczyć ilu mam czytelników i z tego powodu chciałabym aby każdy czytelnik zostawił po sobie ślad pisząc w komentarzu pod tym postem cokolwiek .
Hah ciekawe ilu was jest ! :)
środa, 28 listopada 2012
Rozdział 1 cz.2
Lot minął masakrycznie . Zacznę od tego , że strasznie się nudziłam , gdyż Jenny zasnęła po pięciu minutach czytania prasy . Hah - cała Bondi , ją interesują wyłącznie gazety z pokazów mody albo plotki o gwiazdach . Nie miałam z kim rozmawiać i wygłupiać się - nuda , nuda i jeszcze raz nuda . Po drugie przedawkowałam dużą ilością czekolady i było mi strasznie nie dobrze . Chciałam zasnąć by nie zwymiotować , ale jakieś dziecko cały czas beczało i nie mogłam odejść do mojej krainy snów . Jednak ryk bachora nie zbudził Jennifer . Przejdę do następnej wady . Otóż dręczył mnie dzisiejszy sen . Był dziwny i zarazem straszny . Ten ogród żywych rzeźb , tajemnicza postać z maską i ja jako staruszka wprowadzało mnie w zakłopotanie . Co to miało znaczyć ? Jaki jest tego sens ? Niestety na te pytania nie mogłam znaleźć odpowiedzi .
W końcu wylądowaliśmy w Londynie . Był straszny tłok - tak jak w Chicago . Dużo ludzi i jeden wielki chaos , przez którego nie mogłyśmy się przebić . Szukałyśmy wyjścia i naszych walizek .
Cały czas było mi nie dobrze po tej czekoladzie .
- Charlott ? Dobrze się czujesz ? Jesteś cała blada - zauważyła dopiero Jenny .
Ach, ten jej zapłon .
- Masz jakąś torbę ? Zaraz zwymiotuję - mówiłam drżącym głosem .
- Tak , zaraz ci dam , tylko poszukam - zaczęła grzebać w torebce .
- No rusz tyłek - poganiałam ją , a wszystko podchodziło mi do gardła .
Usiadłam na zimnej posadce i wzięłam białą , trochę ciężką torbę , którą prawdopodobnie trzymała Jennifer . Nie byłam pewna czy to była jej własność, bo nie zwróciłam na to uwagi .
W końcu" wyrzuciłam to z siebie " . Ulżyło mi .
- Charlott , znalazłam torbę - powiedziała Jenny machając mi przed oczami zieloną reklamówką , kiedy wszystko było po sprawie .
- Zaraz ... - zamyśliłam się - to nie jest twoje ? - wskazałam na białą torbę o nieciekawej zawartości .
- Nie - odpowiedziała z zdziwieniem Blondi .
- To czyje to jest ? - spytałam z zdziwieniem i nutą zdenerwowania .
- Ach te fanki - usłyszałam za plecami męski głos i poczułam nieziemskie perfumy . Odwróciłam się na piętach i oczom nie mogłam uwierzyć.
Nie wiedziałam co powiedzieć w takiej sytuacji , bo przede mną stało marzenie miliony dziewczyn .
Czarne włosy zaczesane do góry , ciemna karnacja i fajka w ustach . Mówi to wam coś ?
Tak , stałam w oko w oko z Zayn'em Malikiem .
Tysiące dziewczyn chciałoby się z nim spotkać , nawet ja . Ale w tej sytuacji chciałam zapaść się pod ziemię .Wiedziałam , że skończy się to tragicznie . Pewnie znajdę się na okładkach gazet pod tytułem "SKANDAL" . W sumie lepsze to niż upokarzające zdjęcie Lady Gagi przebrana za Hot Doga i tańcząca makarenę .
- Ehem to moja torba - zaczął rozmowę.
- Yyy..bo ja .. no boo ... bo wiesz ... - zaczęłam się jąkać . Strasznie było mi głupio . Tym bardziej , że zaczął się ze mnie śmiać . Moje policzki oblały się rumieńcem - Nie chciał by pan wziąć tej torby . Naprawdę . - oznajmiłam w końcu z sensem . Nie wiedziałam jak się do NIEGO zwracać , na "ty" czy w formie grzecznościowej .
- Słuchaj , wiem że ty też jesteś zapewne moją fanką , ale to należy do mnie . To moja własność - mówił i gestem ręki pokazywał , żebym mu oddała torbę . Dopiero teraz zaważyłam , że na niej znajduje się znaczek "Jack Daniels" .
- Ale ... Nie oddam tego - powiedziałam wprost .
Szukałam ratunku . Co robić ? Byłam całkowicie zdesperowana . Zdemoralizowało mnie .
Rozejrzałam się , a Blondi zniknęła . Nie mogłam jej odnaleźć wzrokiem w tym cholernym tłumie .
Była mi teraz bardzo potrzebna .
- Słuchaj , nie chcę się z tobą drażnić . Dam ci autograf , zrobię sobie z tobą zdjęcie , ale oddaj mi tą torbę .
- To masz problem bo .. - nie dokończyłam zdania , bo grubas w hawajskiej bluzce , zachwiał się i poleciał na Malika , który przygniótł także mnie . Torba wylądowała na różowej walizce , która należała do staruszki . Pochodziła prawdopodobnie z Chin . Oczywiście nie chodzi o torbę , lecz o panią , która zniknęła w tłumie wraz z własnością Zayna o nieciekawej zawartości . Ucieszyłam się , bo nie musiałam się przed NIM tłumaczyć . Ach , kamień spadł mi z serca .
Grubas wstał , a Zayn nadal leżał na mnie . Czułam się trochę niezręcznie .
- Ał ? - powiedziałam dając mu do zrozumienia żeby ze mnie wstał . Nie mówiłam tego bez sensu . Gigant przygniótł mój nadgarstek , który strasznie mnie bolał . Zayn posłusznie wstał i pomógł mi również stanąć na nogi . Zauważył , że nadgarstek strasznie mnie boli .
- Vas Happening ? (tłum. Co się stało ? ) - powiedział troskliwie biorąc mój nadgarstek .
- Ałł.. Boli - mówiłam to przez łzy . Nadgarstek strasznie mnie bolał .
- Przepraszam Cię , to pewnie przeze mnie . Nie chciałem aby tak się stało
- To nie twoja wina . Serio .
- A gdzie jest moja torba ?
- Jak przewróciłeś się , to torba poleciała na czyjąś walizkę , która już dawno zniknęła w tłumie . Przykro mi . To moja wina - powiedziałam to z smutkiem na twarzy - jestem beznadziejna . Przepraszam - popatrzyłam się w jego oczy , które były w kolorze czekolady . Niestety nie mogłam zasmakować dłużej tego widoku . Odwróciłam się na piętach i poszłam przed siebie . Zrobiłam tylko kilka kroków , bo zatrzymał mnie Zayn .
- Przyjmuję twoje przeprosiny . Nic się nie stało , bo ta torba nic dla mnie nie znaczyła - mówił z wielkim uśmiechem na twarzy .
- To dlaczego ... - nie dokończyłam , gdyż przerwał mi mulat
- Zacząłem tą rozmowę ? - spytał się mnie a ja kiwnęłam twierdząco głową - Wpadłaś mi w ucho - mrugnął do mnie
- A nie w oko ?
- W oko też - odpowiedział i zaczęliśmy się śmiać - Nadgarstek nadal boli ?
- Już mniej . Prawie nie czuję bólu
- Ach to się cieszę . Może chciałabyś pójść ze mną na ciacho ?
- Ciacho z ciachem ? Oczywiście - powiedziałam i znowu zaczęliśmy się śmiać
- Jesteś miłą dziewczyną , a właśnie takie lubię . To co idziemy ?
- Może jutro , bo jeszcze nie byłam w nowym domu . Jestem strasznie zmęczona podróżą i nie wiem gdzie jest moja współlokatorka - zaczęłam się rozglądać i zobaczyłam Blondi jak idzie w naszym kierunku . Nie była sama , bo w rękach trzymała dwie kawy . I wszystko jest jasne - Jenny stała długo w kolejce w barze - to ona - wskazałam ją Malikowi
- To może razem ze mną pójdziecie jutro ? Pokażę wam Londyn i dobre kawiarenki . Hm ?
- Oczywiście . To dam ci mój numer - wyciągnął komórkę z kieszeni , a ja dyktowałam mu cyferki .
- Dziękuję . Ale numer jest prawdziwy ?
- Tak , prawdziwy - uśmiechnęłam się do niego , a on odwzajemnił uśmiech .
- Okej to jutro do ciebie zadzwonię . To do jutra - przytulił mnie przyjacielskim uściskiem .
- Do zobaczenia - dodałam patrząc jak nonszalancko się oddala .
- Fiu fiu - powiedziała Blondi a ja się odwróciłam . Dopiero teraz zauważyłam że była ubrana w to ; *ZESTAW*. - Nie było mnie piętnaście minut , a ty już poderwałaś jakiegoś przystojniaka - mówiła to z "smajlem" na twarzy dając mi kawę .
- Kobieto ! Wiesz co się przez te piętnaście minut wydarzyło ? Czy ty wiesz w ogóle kto to był ?
- No nie zobaczyłam jego twarzy ... - mówiła biorąc łyk napoju
- To był ZAYN MALIK ! - i właśnie w tym momencie na mojej koszuli znalazła się kawa wypluta przez Jennifer .
- CO ? TE CIACHO ? TA GWIAZDA Z ZESPOŁU ONE DIRECTION ? AAAAA !!! - zaczeła piszczeć i skakać jak człowiek mający ADHD .
- Ej opanuj się . Ludzie się na nas gapią - zaczęłam ją uspokajać - Wdech i wydech . Zaraz ci wszystko opowiem , ale nie zachowuj się jak dziecko neo
- Hah . Okay , łokej ... ale musisz się na początku przebrać - zobaczyła na moją koszulę , która wyglądała tragicznie .
Poszłyśmy do łazienki , która była w opłakalnym stanie , a w powietrzu unosiła się nieprzyjemna woń . Szybko wyszłyśmy z pomieszczenia i najlepszym rozwiązaniem było nałożenie sweterka . Tak jak postanowiłam , tak też zrobiłam .
Przez całą drogę opowiadałam Jenny moją dzisiejszą historię . Nie mogła mi uwierzyć . Śmiała się , bo szczerze to była nietypowa sytuacja . Dotarłyśmy w końcu na Apple Street 3/7 i stałyśmy przed naszym malutkim domkiem . Właśnie tutaj mamy mieszkać przez całe nasze studia . To prezent od naszych rodziców . Wzięłyśmy walizki i torby i weszłyśmy do środka .
______________________________________________________________________
HHAHAHA... oto mój rozdział :)
Podoba się ?
Szantaż ; 7 komentarzy = 3 rozdział :*
W końcu wylądowaliśmy w Londynie . Był straszny tłok - tak jak w Chicago . Dużo ludzi i jeden wielki chaos , przez którego nie mogłyśmy się przebić . Szukałyśmy wyjścia i naszych walizek .
Cały czas było mi nie dobrze po tej czekoladzie .
- Charlott ? Dobrze się czujesz ? Jesteś cała blada - zauważyła dopiero Jenny .
Ach, ten jej zapłon .
- Masz jakąś torbę ? Zaraz zwymiotuję - mówiłam drżącym głosem .
- Tak , zaraz ci dam , tylko poszukam - zaczęła grzebać w torebce .
- No rusz tyłek - poganiałam ją , a wszystko podchodziło mi do gardła .
Usiadłam na zimnej posadce i wzięłam białą , trochę ciężką torbę , którą prawdopodobnie trzymała Jennifer . Nie byłam pewna czy to była jej własność, bo nie zwróciłam na to uwagi .
W końcu" wyrzuciłam to z siebie " . Ulżyło mi .
- Charlott , znalazłam torbę - powiedziała Jenny machając mi przed oczami zieloną reklamówką , kiedy wszystko było po sprawie .
- Zaraz ... - zamyśliłam się - to nie jest twoje ? - wskazałam na białą torbę o nieciekawej zawartości .
- Nie - odpowiedziała z zdziwieniem Blondi .
- To czyje to jest ? - spytałam z zdziwieniem i nutą zdenerwowania .
- Ach te fanki - usłyszałam za plecami męski głos i poczułam nieziemskie perfumy . Odwróciłam się na piętach i oczom nie mogłam uwierzyć.
Nie wiedziałam co powiedzieć w takiej sytuacji , bo przede mną stało marzenie miliony dziewczyn .
Czarne włosy zaczesane do góry , ciemna karnacja i fajka w ustach . Mówi to wam coś ?
Tak , stałam w oko w oko z Zayn'em Malikiem .
Tysiące dziewczyn chciałoby się z nim spotkać , nawet ja . Ale w tej sytuacji chciałam zapaść się pod ziemię .Wiedziałam , że skończy się to tragicznie . Pewnie znajdę się na okładkach gazet pod tytułem "SKANDAL" . W sumie lepsze to niż upokarzające zdjęcie Lady Gagi przebrana za Hot Doga i tańcząca makarenę .
- Ehem to moja torba - zaczął rozmowę.
- Yyy..bo ja .. no boo ... bo wiesz ... - zaczęłam się jąkać . Strasznie było mi głupio . Tym bardziej , że zaczął się ze mnie śmiać . Moje policzki oblały się rumieńcem - Nie chciał by pan wziąć tej torby . Naprawdę . - oznajmiłam w końcu z sensem . Nie wiedziałam jak się do NIEGO zwracać , na "ty" czy w formie grzecznościowej .
- Słuchaj , wiem że ty też jesteś zapewne moją fanką , ale to należy do mnie . To moja własność - mówił i gestem ręki pokazywał , żebym mu oddała torbę . Dopiero teraz zaważyłam , że na niej znajduje się znaczek "Jack Daniels" .
- Ale ... Nie oddam tego - powiedziałam wprost .
Szukałam ratunku . Co robić ? Byłam całkowicie zdesperowana . Zdemoralizowało mnie .
Rozejrzałam się , a Blondi zniknęła . Nie mogłam jej odnaleźć wzrokiem w tym cholernym tłumie .
Była mi teraz bardzo potrzebna .
- Słuchaj , nie chcę się z tobą drażnić . Dam ci autograf , zrobię sobie z tobą zdjęcie , ale oddaj mi tą torbę .
- To masz problem bo .. - nie dokończyłam zdania , bo grubas w hawajskiej bluzce , zachwiał się i poleciał na Malika , który przygniótł także mnie . Torba wylądowała na różowej walizce , która należała do staruszki . Pochodziła prawdopodobnie z Chin . Oczywiście nie chodzi o torbę , lecz o panią , która zniknęła w tłumie wraz z własnością Zayna o nieciekawej zawartości . Ucieszyłam się , bo nie musiałam się przed NIM tłumaczyć . Ach , kamień spadł mi z serca .
Grubas wstał , a Zayn nadal leżał na mnie . Czułam się trochę niezręcznie .
- Ał ? - powiedziałam dając mu do zrozumienia żeby ze mnie wstał . Nie mówiłam tego bez sensu . Gigant przygniótł mój nadgarstek , który strasznie mnie bolał . Zayn posłusznie wstał i pomógł mi również stanąć na nogi . Zauważył , że nadgarstek strasznie mnie boli .
- Vas Happening ? (tłum. Co się stało ? ) - powiedział troskliwie biorąc mój nadgarstek .
- Ałł.. Boli - mówiłam to przez łzy . Nadgarstek strasznie mnie bolał .
- Przepraszam Cię , to pewnie przeze mnie . Nie chciałem aby tak się stało
- To nie twoja wina . Serio .
- A gdzie jest moja torba ?
- Jak przewróciłeś się , to torba poleciała na czyjąś walizkę , która już dawno zniknęła w tłumie . Przykro mi . To moja wina - powiedziałam to z smutkiem na twarzy - jestem beznadziejna . Przepraszam - popatrzyłam się w jego oczy , które były w kolorze czekolady . Niestety nie mogłam zasmakować dłużej tego widoku . Odwróciłam się na piętach i poszłam przed siebie . Zrobiłam tylko kilka kroków , bo zatrzymał mnie Zayn .
- Przyjmuję twoje przeprosiny . Nic się nie stało , bo ta torba nic dla mnie nie znaczyła - mówił z wielkim uśmiechem na twarzy .
- To dlaczego ... - nie dokończyłam , gdyż przerwał mi mulat
- Zacząłem tą rozmowę ? - spytał się mnie a ja kiwnęłam twierdząco głową - Wpadłaś mi w ucho - mrugnął do mnie
- A nie w oko ?
- W oko też - odpowiedział i zaczęliśmy się śmiać - Nadgarstek nadal boli ?
- Już mniej . Prawie nie czuję bólu
- Ach to się cieszę . Może chciałabyś pójść ze mną na ciacho ?
- Ciacho z ciachem ? Oczywiście - powiedziałam i znowu zaczęliśmy się śmiać
- Jesteś miłą dziewczyną , a właśnie takie lubię . To co idziemy ?
- Może jutro , bo jeszcze nie byłam w nowym domu . Jestem strasznie zmęczona podróżą i nie wiem gdzie jest moja współlokatorka - zaczęłam się rozglądać i zobaczyłam Blondi jak idzie w naszym kierunku . Nie była sama , bo w rękach trzymała dwie kawy . I wszystko jest jasne - Jenny stała długo w kolejce w barze - to ona - wskazałam ją Malikowi
- To może razem ze mną pójdziecie jutro ? Pokażę wam Londyn i dobre kawiarenki . Hm ?
- Oczywiście . To dam ci mój numer - wyciągnął komórkę z kieszeni , a ja dyktowałam mu cyferki .
- Dziękuję . Ale numer jest prawdziwy ?
- Tak , prawdziwy - uśmiechnęłam się do niego , a on odwzajemnił uśmiech .
- Okej to jutro do ciebie zadzwonię . To do jutra - przytulił mnie przyjacielskim uściskiem .
- Do zobaczenia - dodałam patrząc jak nonszalancko się oddala .
- Fiu fiu - powiedziała Blondi a ja się odwróciłam . Dopiero teraz zauważyłam że była ubrana w to ; *ZESTAW*. - Nie było mnie piętnaście minut , a ty już poderwałaś jakiegoś przystojniaka - mówiła to z "smajlem" na twarzy dając mi kawę .
- Kobieto ! Wiesz co się przez te piętnaście minut wydarzyło ? Czy ty wiesz w ogóle kto to był ?
- No nie zobaczyłam jego twarzy ... - mówiła biorąc łyk napoju
- To był ZAYN MALIK ! - i właśnie w tym momencie na mojej koszuli znalazła się kawa wypluta przez Jennifer .
- CO ? TE CIACHO ? TA GWIAZDA Z ZESPOŁU ONE DIRECTION ? AAAAA !!! - zaczeła piszczeć i skakać jak człowiek mający ADHD .
- Ej opanuj się . Ludzie się na nas gapią - zaczęłam ją uspokajać - Wdech i wydech . Zaraz ci wszystko opowiem , ale nie zachowuj się jak dziecko neo
- Hah . Okay , łokej ... ale musisz się na początku przebrać - zobaczyła na moją koszulę , która wyglądała tragicznie .
Poszłyśmy do łazienki , która była w opłakalnym stanie , a w powietrzu unosiła się nieprzyjemna woń . Szybko wyszłyśmy z pomieszczenia i najlepszym rozwiązaniem było nałożenie sweterka . Tak jak postanowiłam , tak też zrobiłam .
Przez całą drogę opowiadałam Jenny moją dzisiejszą historię . Nie mogła mi uwierzyć . Śmiała się , bo szczerze to była nietypowa sytuacja . Dotarłyśmy w końcu na Apple Street 3/7 i stałyśmy przed naszym malutkim domkiem . Właśnie tutaj mamy mieszkać przez całe nasze studia . To prezent od naszych rodziców . Wzięłyśmy walizki i torby i weszłyśmy do środka .
______________________________________________________________________
HHAHAHA... oto mój rozdział :)
Podoba się ?
Szantaż ; 7 komentarzy = 3 rozdział :*
niedziela, 18 listopada 2012
Rozdział 1 cz.1
Z perspektywy Charlotte ;
Nie wiem w jakich okolicznościach , gdzie i dlaczego się tutaj znalazłam.
W głowie jedna wielka pustka . To było przerażające , nie wiedzieć nic . Zupełnie nic . Nicość - istnieje coś takiego ? Nie miałam pojęcia .
Chciałam stąd uciec , jak najszybciej . Ale dokąd ?
Ubrana w czerwoną , kaszmirową sukienkę sięgającą po kostki , odsłaniającą również czarne buty na obcasie , przyozdobionymi cennymi kamieniami . Stałam na ogromnym balkonie , który wyglądał jak z epoki antyku . Była noc , podziwiałam piękne gwiazdy i ogród , na którym znajdowała się fontanna oraz wiele egzotycznych roślin i rzeźb . Wyglądało to na jakąś bogatą rezydencję albo pałac należący do króla . Najbardziej mnie irytowało to , że wszystkie rzeźby wyglądały na żywe . Drgnęłam . Czułam się jak w horrorze , coraz bardziej bałam się tego miejsca . Nagle poczułam , jak ktoś położył mi lodowatą dłoń na odkrytym ramieniu . Chciałam zobaczyć tą osobę , ale się bałam . Zamknęłam oczy i ...odwróciłam się . Przede mną ukazał się mężczyzna , trochę wyższy ode mnie , a na twarzy miał maskę. Ubrany w smoking patrzył na mnie uważnie . Kto to jest ?- zadałam sobie te pytanie w głowie . Patrzyliśmy sobie w oczy , przez długi czas . Wydawało mi się , że mijają wieki . Nie przedłużając czasu w końcu wydusiłam coś z siebie ;
- Kim jestem ? Gdzie ? Dlaczego ? - spytałam błagalnym tonem , ale nie odpowiedział mi . Odwrócił się i poszedł , bez słowa . Dziwne - pomyślałam . Ten świat w ogóle jest dziwny . Zobaczyłam nagle dziewczynkę ubraną w taką samą sukienkę , która wzięła mnie za rękę i zaprowadziła do ogromnego złotego lustra . Spojrzałam na nie . Nic szczególnego , po prostu ja . Nagle dziewczynka zniknęła , nie wiem dlaczego . Koło mnie zjawił się znowu tajemniczy mężczyzna .
- Wszystkiego najlepszego - powiedział z chytrym uśmieszkiem . Znowu spojrzałam na lustro , tym razem była to staruszka . Zaraz... to ja ?? Zobaczyłam na ręce . Całe w zmarszczkach . Nie mogłam w to uwierzyć ! Zaczęłam piszczeć i płakać .
12.09.2012r.
- Charlotte ? Charlotte ? Obudź się ! Nie krzycz już ! - usłyszałam piskliwy głosik , a potem poczułam wodę na twarzy . Otworzyłam oczy . A jednak to był tylko sen . Wdech i wydech . Już wiem dlaczego śnił mi się ten koszmar... Powód ; przeczytany wczoraj Zmierzch i wypita czekolada przed snem . Ach no tak , zapomniałam , że lekarz zabronił mi jeść słodyczy przed pójściem spać .
Spojrzałam na moją młodszą siostrę - Isabellę , która w ręku trzymała pistolet z wodą .
- Osz tyy... - powiedziałam z groźną miną , a ona oblała mnie znowu wodą .
- Wszystkiego najlepszego Czekoladko - przytuliła się do mnie , a ja zabrałam jej tą zabawkę i odwdzięczyłam się jej tym samym . Potem ganiałyśmy się po całym domu , łaskocząc się i wygłupiając .
Hah.. normalne rodzeństwo .
Potem poszłam się ubrać . Wybrałam to ;
Oczywiście jeszcze szybki ,lekki make-up i włosy upięte w koczek .
Podeszłam do lustra . Było trochę podobne do tego z snu - duże z złotą ramą . Popatrzyłam się ... Mam już 18 lat . "Ale jestem stara" - pomyślałam i się zaczęłam śmiać .
Kiedy tylko skończyłam się szykować , usłyszałam wołanie z salonu . Szybko pobiegłam , a tam ... Rodzice , Bells trzymająca tort oraz Jenny śpiewają "sto lat" . Ucieszyłam się na ten widok , to bardzo przyjemne uczucie . Zdmuchnęłam świeczki i zaczęli mi klaskać .
- Dziękuję bardzo - powiedziałam z wielkim "smajlem" na twarzy i przytuliłam po kolei każdego .
- Szkoda , że dzisiaj w tak wielkie święto wyjeżdżasz do Londynu córeczko - oświadczyła smutno mama .
- Właśnie fajnie ! - mówiła Isabella , biorąc duży kęs tortu czekoladowego . Mama skarciła ją wzrokiem - No co ? - śmiała się - przecież żartuję ! Nie będę miała kogo denerwować, a to już nie jest fajne .
- Jak słodko - stwierdziła Jenny
- Spokojnie to tylko kilkaset kilometrów od Glasgow , nie załamujcie się . Po za tym jesteśmy z Jenny bardzo odpowiedzialne - powiedziałam sarkastycznie i zaczęłyśmy się śmiać - i jedziemy tam kształcić się , a nie imprezować - dodałam
- Zawsze możecie nas odwiedzać . Zapraszamy ! - powiedziała przyjaźnie Blondi
- Na pewno skorzystamy z okazji - odpowiedział tata i podarował mi różowe pudełeczko - A to prezent dla ciebie , żebyś o nas nie zapomniała .
Otworzyłam , a tam był cudowny wisiorek .
- Dziękuję , jest piękny i słodki- od razu go założyłam . Idealnie pasował do dzisiejszego stroju. - na pewno was nie zapomnę . Już o to się nie martwcie - uśmiechnęłam się do nich
- Zaraz mamy samolot - przerwała Jennifer - trzeba się już niestety żegnać .
- No to.. dziewczynki bądźcie bezpieczne - zaczęła mama , przytulając mnie - pamiętaj o nas , dzwoń często i nie szalej tam za bardzo - szepnęła
- Ach, tęsknić będę za wami - powiedziałam , przytulając tym razem się do taty
- Obiecaj ; żadnych używek , alkoholu , papierosów i narkotyków
- Tatoo... nie martw się już o to , nie tknę tego . Obiecuję
- I tak trzymaj ! No to żegnaj córeczko - jeszcze dodał .
Wzięłam moją dużą jakże strasznie ciężką , fioletową walizkę , a Jenny różową i pojechałyśmy na lotnisko . Część rzeczy jest już w naszym domku w Londynie .
Na lotnisku jest bardzo tłoczno i głośno . Dużo ludzi i zamieszania , nie lubię takich miejsc .
Przede mną lot . Boję się troszeczkę . Wdech i wydech, będzie wszystko dobrze Charlotte - cały czas powtarzałam to do siebie .
Może zjem czekoladę ? Pyszne rozwiązanie sytuacji .
Mmm... Milka moja ulubiona .
Za dużo słodkiego ....
Zaraz zwymiotuję .
Już przechodzimy przez bramkę .
Wsiadamy do samolotu . Mam miejsce przy oknie , jak miło .
Lecimy , a ja boję się że zaraz zwymiotuję .
________________________________________________________________________________
Oto pierwszy rozdział :)) Myślę że wam się spodoba ;* Jeżeli macie jakieś uwagi to piszcie w komentarzach , pomaga mi to w pisaniu . Starałam się bardziej opisywać sytuację . Udało mi się ?
Nie wiem w jakich okolicznościach , gdzie i dlaczego się tutaj znalazłam. W głowie jedna wielka pustka . To było przerażające , nie wiedzieć nic . Zupełnie nic . Nicość - istnieje coś takiego ? Nie miałam pojęcia .
Chciałam stąd uciec , jak najszybciej . Ale dokąd ?
Ubrana w czerwoną , kaszmirową sukienkę sięgającą po kostki , odsłaniającą również czarne buty na obcasie , przyozdobionymi cennymi kamieniami . Stałam na ogromnym balkonie , który wyglądał jak z epoki antyku . Była noc , podziwiałam piękne gwiazdy i ogród , na którym znajdowała się fontanna oraz wiele egzotycznych roślin i rzeźb . Wyglądało to na jakąś bogatą rezydencję albo pałac należący do króla . Najbardziej mnie irytowało to , że wszystkie rzeźby wyglądały na żywe . Drgnęłam . Czułam się jak w horrorze , coraz bardziej bałam się tego miejsca . Nagle poczułam , jak ktoś położył mi lodowatą dłoń na odkrytym ramieniu . Chciałam zobaczyć tą osobę , ale się bałam . Zamknęłam oczy i ...odwróciłam się . Przede mną ukazał się mężczyzna , trochę wyższy ode mnie , a na twarzy miał maskę. Ubrany w smoking patrzył na mnie uważnie . Kto to jest ?- zadałam sobie te pytanie w głowie . Patrzyliśmy sobie w oczy , przez długi czas . Wydawało mi się , że mijają wieki . Nie przedłużając czasu w końcu wydusiłam coś z siebie ;
- Kim jestem ? Gdzie ? Dlaczego ? - spytałam błagalnym tonem , ale nie odpowiedział mi . Odwrócił się i poszedł , bez słowa . Dziwne - pomyślałam . Ten świat w ogóle jest dziwny . Zobaczyłam nagle dziewczynkę ubraną w taką samą sukienkę , która wzięła mnie za rękę i zaprowadziła do ogromnego złotego lustra . Spojrzałam na nie . Nic szczególnego , po prostu ja . Nagle dziewczynka zniknęła , nie wiem dlaczego . Koło mnie zjawił się znowu tajemniczy mężczyzna .
- Wszystkiego najlepszego - powiedział z chytrym uśmieszkiem . Znowu spojrzałam na lustro , tym razem była to staruszka . Zaraz... to ja ?? Zobaczyłam na ręce . Całe w zmarszczkach . Nie mogłam w to uwierzyć ! Zaczęłam piszczeć i płakać .
12.09.2012r.
- Charlotte ? Charlotte ? Obudź się ! Nie krzycz już ! - usłyszałam piskliwy głosik , a potem poczułam wodę na twarzy . Otworzyłam oczy . A jednak to był tylko sen . Wdech i wydech . Już wiem dlaczego śnił mi się ten koszmar... Powód ; przeczytany wczoraj Zmierzch i wypita czekolada przed snem . Ach no tak , zapomniałam , że lekarz zabronił mi jeść słodyczy przed pójściem spać .
Spojrzałam na moją młodszą siostrę - Isabellę , która w ręku trzymała pistolet z wodą .
- Osz tyy... - powiedziałam z groźną miną , a ona oblała mnie znowu wodą .
- Wszystkiego najlepszego Czekoladko - przytuliła się do mnie , a ja zabrałam jej tą zabawkę i odwdzięczyłam się jej tym samym . Potem ganiałyśmy się po całym domu , łaskocząc się i wygłupiając .
Hah.. normalne rodzeństwo .
Potem poszłam się ubrać . Wybrałam to ;
Oczywiście jeszcze szybki ,lekki make-up i włosy upięte w koczek .
Podeszłam do lustra . Było trochę podobne do tego z snu - duże z złotą ramą . Popatrzyłam się ... Mam już 18 lat . "Ale jestem stara" - pomyślałam i się zaczęłam śmiać .
Kiedy tylko skończyłam się szykować , usłyszałam wołanie z salonu . Szybko pobiegłam , a tam ... Rodzice , Bells trzymająca tort oraz Jenny śpiewają "sto lat" . Ucieszyłam się na ten widok , to bardzo przyjemne uczucie . Zdmuchnęłam świeczki i zaczęli mi klaskać .
- Dziękuję bardzo - powiedziałam z wielkim "smajlem" na twarzy i przytuliłam po kolei każdego .
- Szkoda , że dzisiaj w tak wielkie święto wyjeżdżasz do Londynu córeczko - oświadczyła smutno mama .
- Właśnie fajnie ! - mówiła Isabella , biorąc duży kęs tortu czekoladowego . Mama skarciła ją wzrokiem - No co ? - śmiała się - przecież żartuję ! Nie będę miała kogo denerwować, a to już nie jest fajne .
- Jak słodko - stwierdziła Jenny
- Spokojnie to tylko kilkaset kilometrów od Glasgow , nie załamujcie się . Po za tym jesteśmy z Jenny bardzo odpowiedzialne - powiedziałam sarkastycznie i zaczęłyśmy się śmiać - i jedziemy tam kształcić się , a nie imprezować - dodałam
- Zawsze możecie nas odwiedzać . Zapraszamy ! - powiedziała przyjaźnie Blondi
- Na pewno skorzystamy z okazji - odpowiedział tata i podarował mi różowe pudełeczko - A to prezent dla ciebie , żebyś o nas nie zapomniała .
Otworzyłam , a tam był cudowny wisiorek .
- Dziękuję , jest piękny i słodki- od razu go założyłam . Idealnie pasował do dzisiejszego stroju. - na pewno was nie zapomnę . Już o to się nie martwcie - uśmiechnęłam się do nich
- Zaraz mamy samolot - przerwała Jennifer - trzeba się już niestety żegnać .
- No to.. dziewczynki bądźcie bezpieczne - zaczęła mama , przytulając mnie - pamiętaj o nas , dzwoń często i nie szalej tam za bardzo - szepnęła
- Ach, tęsknić będę za wami - powiedziałam , przytulając tym razem się do taty
- Obiecaj ; żadnych używek , alkoholu , papierosów i narkotyków
- Tatoo... nie martw się już o to , nie tknę tego . Obiecuję
- I tak trzymaj ! No to żegnaj córeczko - jeszcze dodał .
Wzięłam moją dużą jakże strasznie ciężką , fioletową walizkę , a Jenny różową i pojechałyśmy na lotnisko . Część rzeczy jest już w naszym domku w Londynie .
Na lotnisku jest bardzo tłoczno i głośno . Dużo ludzi i zamieszania , nie lubię takich miejsc .
Przede mną lot . Boję się troszeczkę . Wdech i wydech, będzie wszystko dobrze Charlotte - cały czas powtarzałam to do siebie .
Mmm... Milka moja ulubiona .
Za dużo słodkiego ....
Zaraz zwymiotuję .
Już przechodzimy przez bramkę .
Wsiadamy do samolotu . Mam miejsce przy oknie , jak miło .
Lecimy , a ja boję się że zaraz zwymiotuję .
________________________________________________________________________________
Oto pierwszy rozdział :)) Myślę że wam się spodoba ;* Jeżeli macie jakieś uwagi to piszcie w komentarzach , pomaga mi to w pisaniu . Starałam się bardziej opisywać sytuację . Udało mi się ?
sobota, 17 listopada 2012
Bohaterzy :)
Charlotte Murray - główna bohaterka . Niebawem skończy 18 lat i w dniu swoich urodzin wyjedzie na studia do Londynu wraz z swoją przyjaciółką - Jennifer . Ma przezwisko "Czekolada" i Charlotte sama jest od niej uzależniona . Jej życie wkrótce się zmieni . Co będzie jego przyczyną ? Przeczytasz w następnych rozdziałach :)
Isabella Murray - 8-letnia siostra Charlotte , przezywana przez znajomych "Bells" . Zabawna , wesoła .. jak każde dziecko .
Jennifer Vegas - najbliższa przyjaciółka Czekolady . Są bardzo do siebie przywiązane , ale to może się zmienić . Co stanie im na przeszkodzie ? Ma 18 lat , kocha modę i chce zostać styliska . Znajomi nazywają ją Jenny lub Blondi .
Zapraszam do czytania :))
Isabella Murray - 8-letnia siostra Charlotte , przezywana przez znajomych "Bells" . Zabawna , wesoła .. jak każde dziecko .
Jennifer Vegas - najbliższa przyjaciółka Czekolady . Są bardzo do siebie przywiązane , ale to może się zmienić . Co stanie im na przeszkodzie ? Ma 18 lat , kocha modę i chce zostać styliska . Znajomi nazywają ją Jenny lub Blondi .
Zapraszam do czytania :))
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)


















