środa, 28 listopada 2012

Rozdział 1 cz.2

  Lot minął masakrycznie . Zacznę od tego , że strasznie się nudziłam , gdyż Jenny zasnęła po pięciu minutach czytania prasy . Hah - cała Bondi , ją interesują wyłącznie gazety z pokazów mody albo plotki o gwiazdach . Nie miałam z kim rozmawiać i wygłupiać się - nuda , nuda i jeszcze raz nuda . Po drugie przedawkowałam dużą ilością czekolady i było mi strasznie nie dobrze . Chciałam zasnąć by nie zwymiotować , ale jakieś dziecko cały czas beczało i nie mogłam odejść do mojej krainy snów . Jednak ryk bachora nie zbudził Jennifer . Przejdę do następnej wady . Otóż dręczył mnie dzisiejszy sen . Był dziwny i zarazem straszny . Ten ogród żywych rzeźb , tajemnicza postać z maską i ja jako staruszka wprowadzało mnie w zakłopotanie . Co to miało znaczyć ? Jaki jest tego sens ? Niestety na te pytania nie mogłam znaleźć odpowiedzi .
  W końcu wylądowaliśmy w Londynie . Był straszny tłok - tak jak w Chicago . Dużo ludzi i jeden wielki chaos , przez którego nie mogłyśmy się przebić . Szukałyśmy wyjścia i naszych walizek .
  Cały czas było mi nie dobrze po tej czekoladzie .
- Charlott ? Dobrze się czujesz ? Jesteś cała blada - zauważyła dopiero Jenny .
  Ach,  ten jej zapłon . 
- Masz jakąś torbę ? Zaraz zwymiotuję - mówiłam drżącym głosem .
- Tak , zaraz ci dam , tylko poszukam - zaczęła grzebać w torebce .
- No rusz tyłek - poganiałam ją , a wszystko podchodziło mi do gardła .
  Usiadłam na zimnej posadce i wzięłam białą , trochę ciężką torbę , którą prawdopodobnie trzymała Jennifer . Nie byłam pewna czy to była jej własność, bo nie zwróciłam na to uwagi .
  W końcu" wyrzuciłam  to z siebie " . Ulżyło mi .
- Charlott , znalazłam torbę - powiedziała Jenny machając mi przed oczami zieloną reklamówką , kiedy wszystko było po sprawie .
- Zaraz ... - zamyśliłam się - to nie jest twoje ? - wskazałam na białą torbę o nieciekawej zawartości .
- Nie - odpowiedziała z zdziwieniem Blondi .
- To czyje to jest ? - spytałam z zdziwieniem i nutą zdenerwowania .
- Ach te fanki - usłyszałam za plecami męski głos i poczułam nieziemskie perfumy . Odwróciłam się na piętach i oczom nie mogłam uwierzyć.
 Nie wiedziałam co powiedzieć w takiej sytuacji , bo przede mną stało marzenie miliony dziewczyn .
Czarne włosy zaczesane do góry , ciemna karnacja i fajka w ustach . Mówi to wam coś ?
 Tak , stałam w oko w oko z Zayn'em Malikiem .
Tysiące dziewczyn chciałoby się z nim spotkać , nawet ja . Ale w tej sytuacji chciałam zapaść się pod ziemię .Wiedziałam , że skończy się to tragicznie . Pewnie znajdę się na okładkach gazet pod tytułem "SKANDAL" . W sumie lepsze to niż upokarzające zdjęcie Lady Gagi przebrana za Hot Doga i tańcząca makarenę .
- Ehem to moja torba - zaczął rozmowę.
- Yyy..bo ja .. no boo ... bo wiesz ... - zaczęłam się jąkać . Strasznie było mi głupio . Tym bardziej , że zaczął się ze mnie śmiać . Moje policzki oblały się rumieńcem - Nie chciał by pan wziąć tej torby . Naprawdę .  - oznajmiłam w końcu z sensem . Nie wiedziałam jak się do NIEGO zwracać , na "ty" czy w formie grzecznościowej .
- Słuchaj , wiem że ty też jesteś zapewne moją fanką , ale to należy do mnie . To moja własność - mówił i gestem ręki pokazywał , żebym mu oddała torbę . Dopiero teraz zaważyłam , że na niej znajduje się znaczek "Jack Daniels" .
- Ale ... Nie oddam tego - powiedziałam wprost .
Szukałam ratunku . Co robić ? Byłam całkowicie zdesperowana . Zdemoralizowało mnie .
Rozejrzałam się , a Blondi zniknęła . Nie mogłam jej odnaleźć wzrokiem w tym cholernym tłumie .
Była mi teraz bardzo potrzebna . 
- Słuchaj , nie chcę się z tobą drażnić . Dam ci autograf , zrobię sobie z tobą zdjęcie , ale oddaj mi tą torbę .
- To masz problem bo .. - nie dokończyłam zdania , bo grubas w hawajskiej bluzce , zachwiał się i poleciał na Malika , który przygniótł także mnie . Torba wylądowała na różowej walizce , która należała do staruszki . Pochodziła prawdopodobnie z Chin . Oczywiście nie chodzi o torbę , lecz o panią , która zniknęła w tłumie wraz z własnością Zayna o nieciekawej zawartości . Ucieszyłam się , bo nie musiałam się przed NIM tłumaczyć . Ach , kamień spadł mi z serca .
 Grubas wstał , a Zayn nadal leżał na mnie . Czułam się trochę niezręcznie .
- Ał ? - powiedziałam dając mu do zrozumienia żeby ze mnie wstał . Nie mówiłam tego bez sensu . Gigant przygniótł mój nadgarstek , który strasznie mnie bolał . Zayn posłusznie wstał i pomógł mi również stanąć na nogi . Zauważył , że nadgarstek strasznie mnie boli .
- Vas Happening ? (tłum. Co się stało ? ) - powiedział troskliwie biorąc mój nadgarstek .
- Ałł.. Boli - mówiłam to przez łzy . Nadgarstek strasznie mnie bolał .
- Przepraszam Cię , to pewnie przeze mnie . Nie chciałem aby tak się stało
- To nie twoja wina . Serio .
- A gdzie jest moja torba ?
- Jak przewróciłeś się , to torba poleciała na czyjąś walizkę , która już dawno zniknęła w tłumie . Przykro mi . To moja wina - powiedziałam to z smutkiem na twarzy - jestem beznadziejna . Przepraszam - popatrzyłam się w jego oczy , które były w kolorze czekolady . Niestety nie mogłam zasmakować dłużej tego widoku . Odwróciłam się na piętach i poszłam przed siebie . Zrobiłam tylko kilka kroków , bo zatrzymał mnie Zayn .
- Przyjmuję twoje przeprosiny . Nic się nie stało , bo ta torba nic dla mnie nie znaczyła - mówił z wielkim uśmiechem na twarzy .
- To dlaczego ... - nie dokończyłam , gdyż przerwał mi mulat
- Zacząłem tą rozmowę ? - spytał się mnie a ja kiwnęłam twierdząco głową - Wpadłaś mi w ucho - mrugnął do mnie
- A nie w oko ?
- W oko też - odpowiedział i zaczęliśmy się śmiać - Nadgarstek nadal boli ?
- Już mniej . Prawie nie czuję bólu
- Ach to się cieszę . Może chciałabyś pójść ze mną na ciacho ?
- Ciacho z ciachem ? Oczywiście - powiedziałam i znowu zaczęliśmy się śmiać
- Jesteś miłą dziewczyną , a właśnie takie lubię . To co idziemy ?
- Może jutro , bo jeszcze nie byłam w nowym domu . Jestem strasznie zmęczona podróżą i nie wiem gdzie jest moja współlokatorka - zaczęłam się rozglądać i zobaczyłam Blondi jak idzie w naszym kierunku . Nie była sama , bo w rękach trzymała dwie kawy . I wszystko jest jasne - Jenny stała długo w kolejce w barze - to ona - wskazałam ją Malikowi
- To może razem ze mną pójdziecie jutro ? Pokażę wam Londyn i dobre kawiarenki . Hm ?
- Oczywiście . To dam ci mój numer - wyciągnął komórkę z kieszeni , a ja dyktowałam mu cyferki .
- Dziękuję . Ale numer jest prawdziwy ?
- Tak , prawdziwy - uśmiechnęłam się do niego , a on odwzajemnił uśmiech .
- Okej to jutro do ciebie zadzwonię . To do jutra - przytulił mnie przyjacielskim uściskiem .
- Do zobaczenia - dodałam patrząc jak nonszalancko się oddala .
- Fiu fiu - powiedziała Blondi a ja się odwróciłam . Dopiero teraz zauważyłam że była ubrana w to ; *ZESTAW*. - Nie było mnie piętnaście minut , a ty już poderwałaś jakiegoś przystojniaka - mówiła to z "smajlem" na twarzy dając mi kawę .
- Kobieto ! Wiesz co się przez te piętnaście minut wydarzyło ? Czy ty wiesz w ogóle kto to był ?
- No nie zobaczyłam jego twarzy ... - mówiła biorąc łyk napoju
- To był ZAYN MALIK ! - i właśnie w tym momencie na mojej koszuli znalazła się kawa wypluta przez Jennifer .
- CO ? TE CIACHO ? TA GWIAZDA Z ZESPOŁU ONE DIRECTION ? AAAAA !!! -  zaczeła piszczeć i skakać jak człowiek mający ADHD .
- Ej opanuj się . Ludzie się na nas gapią - zaczęłam ją uspokajać - Wdech i wydech . Zaraz ci wszystko opowiem , ale nie zachowuj się jak dziecko neo
- Hah . Okay , łokej ... ale musisz się na początku przebrać - zobaczyła na moją koszulę , która wyglądała tragicznie .
 Poszłyśmy do łazienki , która była w opłakalnym stanie , a w powietrzu unosiła się nieprzyjemna woń . Szybko wyszłyśmy z pomieszczenia i najlepszym rozwiązaniem było nałożenie sweterka . Tak jak postanowiłam , tak też zrobiłam .

 Przez całą drogę opowiadałam Jenny moją dzisiejszą historię . Nie mogła mi uwierzyć . Śmiała się , bo szczerze to była nietypowa sytuacja . Dotarłyśmy w końcu na Apple Street 3/7 i stałyśmy przed naszym malutkim domkiem . Właśnie tutaj mamy mieszkać przez całe nasze studia . To prezent od naszych rodziców . Wzięłyśmy walizki i torby i  weszłyśmy do środka .
______________________________________________________________________
HHAHAHA... oto mój rozdział :)
Podoba się ?
Szantaż ; 7 komentarzy = 3 rozdział :*

niedziela, 18 listopada 2012

Rozdział 1 cz.1

   Z perspektywy Charlotte ;
   Nie wiem w jakich okolicznościach , gdzie i dlaczego się tutaj znalazłam.
 W głowie jedna wielka pustka . To było przerażające ,  nie wiedzieć nic . Zupełnie nic . Nicość - istnieje coś takiego ? Nie miałam pojęcia .
 Chciałam stąd uciec , jak najszybciej . Ale dokąd ?
 Ubrana w czerwoną ,  kaszmirową sukienkę sięgającą po kostki , odsłaniającą również czarne buty na obcasie ,  przyozdobionymi cennymi kamieniami . Stałam na ogromnym balkonie , który wyglądał jak z epoki antyku . Była noc , podziwiałam piękne gwiazdy i ogród , na którym znajdowała się fontanna oraz wiele egzotycznych roślin i rzeźb . Wyglądało to na jakąś bogatą rezydencję albo pałac należący do króla . Najbardziej mnie irytowało to , że wszystkie rzeźby wyglądały na żywe . Drgnęłam . Czułam się jak w horrorze , coraz bardziej bałam się tego miejsca . Nagle poczułam , jak ktoś położył mi lodowatą dłoń na odkrytym ramieniu . Chciałam zobaczyć tą osobę , ale się bałam . Zamknęłam oczy i ...odwróciłam się . Przede mną ukazał się mężczyzna , trochę wyższy ode mnie , a na twarzy miał maskę. Ubrany w smoking patrzył na mnie uważnie . Kto to jest ?- zadałam sobie te pytanie w głowie . Patrzyliśmy sobie w oczy , przez długi czas . Wydawało mi się , że mijają wieki . Nie przedłużając czasu w końcu wydusiłam coś z siebie ;
- Kim jestem ? Gdzie ? Dlaczego ? - spytałam błagalnym tonem , ale nie odpowiedział mi . Odwrócił się i poszedł , bez słowa . Dziwne - pomyślałam . Ten świat w ogóle jest dziwny . Zobaczyłam nagle dziewczynkę ubraną w taką samą sukienkę , która wzięła mnie za rękę i zaprowadziła do ogromnego złotego lustra . Spojrzałam na nie . Nic szczególnego , po prostu ja . Nagle dziewczynka zniknęła , nie wiem dlaczego . Koło mnie zjawił się znowu tajemniczy mężczyzna .
- Wszystkiego najlepszego - powiedział z chytrym uśmieszkiem . Znowu spojrzałam na lustro , tym razem była to staruszka . Zaraz... to ja ?? Zobaczyłam na ręce . Całe w zmarszczkach . Nie mogłam w to uwierzyć ! Zaczęłam piszczeć i płakać .


12.09.2012r.

- Charlotte ? Charlotte ? Obudź się ! Nie krzycz już ! - usłyszałam piskliwy głosik , a potem poczułam wodę na twarzy . Otworzyłam oczy . A jednak to był tylko sen . Wdech i wydech . Już wiem dlaczego śnił mi się ten koszmar... Powód ; przeczytany wczoraj Zmierzch i wypita czekolada przed snem . Ach no tak , zapomniałam , że lekarz zabronił mi jeść słodyczy przed pójściem spać .
  Spojrzałam na moją młodszą siostrę - Isabellę , która w ręku trzymała pistolet z wodą .
- Osz tyy... - powiedziałam z groźną miną , a ona oblała mnie znowu wodą .
- Wszystkiego najlepszego Czekoladko - przytuliła się do mnie , a ja zabrałam jej tą zabawkę i odwdzięczyłam się jej tym samym . Potem ganiałyśmy się po całym domu , łaskocząc się i wygłupiając .     
  Hah.. normalne rodzeństwo .
 Potem poszłam się ubrać . Wybrałam to ;
 Oczywiście jeszcze szybki ,lekki make-up i włosy upięte w koczek .
  Podeszłam do lustra . Było trochę podobne do tego z snu - duże z złotą ramą . Popatrzyłam się ... Mam już 18 lat . "Ale jestem stara" - pomyślałam i się zaczęłam śmiać .
    Kiedy tylko skończyłam się szykować , usłyszałam wołanie z salonu . Szybko pobiegłam , a tam ... Rodzice , Bells trzymająca tort oraz Jenny śpiewają "sto lat" . Ucieszyłam się na ten widok , to bardzo przyjemne uczucie .   Zdmuchnęłam świeczki i zaczęli mi klaskać .
- Dziękuję bardzo - powiedziałam z wielkim "smajlem" na twarzy i przytuliłam po kolei każdego .
- Szkoda , że dzisiaj w tak wielkie święto wyjeżdżasz do Londynu córeczko - oświadczyła smutno mama . 
- Właśnie fajnie ! - mówiła Isabella , biorąc duży kęs tortu czekoladowego . Mama skarciła ją wzrokiem - No co ? - śmiała się - przecież żartuję ! Nie będę miała kogo denerwować, a to już nie jest fajne .
- Jak słodko - stwierdziła Jenny
- Spokojnie to tylko kilkaset kilometrów od Glasgow , nie załamujcie się . Po za tym jesteśmy z Jenny bardzo odpowiedzialne - powiedziałam sarkastycznie i zaczęłyśmy się śmiać - i jedziemy tam kształcić się , a nie imprezować - dodałam
- Zawsze możecie nas odwiedzać . Zapraszamy ! - powiedziała przyjaźnie Blondi
- Na pewno skorzystamy z okazji - odpowiedział tata i podarował mi różowe pudełeczko - A to prezent dla ciebie , żebyś o nas nie zapomniała .
Otworzyłam , a tam był cudowny wisiorek .
- Dziękuję , jest piękny i słodki- od razu go założyłam . Idealnie pasował do dzisiejszego stroju. - na pewno was nie zapomnę . Już o to się nie martwcie - uśmiechnęłam się do nich
- Zaraz mamy samolot - przerwała Jennifer - trzeba się już niestety żegnać .
- No to.. dziewczynki bądźcie bezpieczne - zaczęła mama , przytulając mnie - pamiętaj o nas , dzwoń często i nie szalej tam za bardzo - szepnęła
- Ach,  tęsknić będę za wami - powiedziałam , przytulając tym razem się do taty
- Obiecaj ; żadnych używek , alkoholu , papierosów i narkotyków
- Tatoo... nie martw się już o to , nie tknę tego . Obiecuję
- I tak trzymaj ! No to żegnaj córeczko - jeszcze dodał .
 Wzięłam moją dużą jakże strasznie ciężką , fioletową walizkę , a Jenny różową i pojechałyśmy na lotnisko . Część rzeczy jest już w naszym domku w Londynie .
Na lotnisku jest bardzo tłoczno i głośno . Dużo ludzi i zamieszania , nie lubię takich miejsc .
 Przede mną lot . Boję się troszeczkę . Wdech i wydech, będzie wszystko dobrze Charlotte - cały czas powtarzałam to do siebie .
Może zjem czekoladę ? Pyszne rozwiązanie sytuacji   .
Mmm... Milka moja ulubiona . 
 Za dużo słodkiego ....
Zaraz zwymiotuję .
Już przechodzimy przez bramkę .
Wsiadamy do samolotu . Mam miejsce przy oknie , jak miło .
Lecimy , a ja boję się że zaraz zwymiotuję .




________________________________________________________________________________
Oto pierwszy rozdział :)) Myślę że wam się spodoba ;* Jeżeli macie jakieś uwagi to piszcie w komentarzach , pomaga mi to w pisaniu . Starałam się bardziej opisywać sytuację . Udało mi się ?

sobota, 17 listopada 2012

Bohaterzy :)

Charlotte Murray - główna bohaterka . Niebawem skończy 18 lat i w dniu swoich urodzin wyjedzie na studia do Londynu wraz z swoją przyjaciółką - Jennifer . Ma przezwisko "Czekolada" i Charlotte sama jest od niej uzależniona . Jej życie wkrótce się zmieni . Co będzie jego przyczyną ? Przeczytasz w następnych rozdziałach :)
Isabella Murray - 8-letnia siostra Charlotte , przezywana przez znajomych "Bells" . Zabawna , wesoła .. jak każde dziecko .
Jennifer Vegas - najbliższa przyjaciółka Czekolady . Są bardzo do siebie przywiązane , ale to może się zmienić . Co stanie im na przeszkodzie ? Ma 18 lat ,  kocha modę i chce zostać styliska . Znajomi nazywają ją Jenny lub Blondi .

Zapraszam do czytania :))