niedziela, 28 kwietnia 2013

Rozdział 3 cz.2

  Poczułam na moim kolanie rękę . Co to ma znaczyć ? O nie.. tego było za wiele . Zupełny brak szacunku .
 Odwróciłam się do NIEGO i z całej siły walnęłam go pięścią w nos . Sprawca spadł z miejsca pasażera , a ja nie patrząc kto to i jak wygląda , wstałam i ruszyłam do wyjścia , gdyż na moje szczęście autobus się zatrzymał . Gotowało się we mnie tyle złości , że mogłabym rozbić szybę albo zepsuć coś , cokolwiek bym miała pod ręką .
- Gnojek - powiedziałam szeptem do siebie , gdy już stałam na chodniku .
 Szłam przed siebie , nie wiedząc gdzie i dokąd zmierzam . Nie znałam tego miejsca . Była to wąska uliczka , a po obu stronach stały ogromne gmachy , które zostały ozdobione kolorowymi graffiti . Przy murku zobaczyłam parę całujących się namiętnie . Szybko odwróciłam wzrok od nich i ruszyłam dalej . Te miejsce było przesadnie fantastyczne ... Cały czas podziwiałam przeróżne obrazki na ścianach budynków . Na jednym z nich widniała tabliczka " Diagon Alley" (tłum. ulica pokątna )
 Nagle ktoś złapał mnie za ramię . Pomyślałam , że ktoś znajomy mnie znalazł .. ale jak ? Nie znam stąd nikogo .
- Przepraszam - usłyszałam znajomy mi głos
 Odwróciłam się na piętach i przede mną ukazał się brunet ubrany w białą koszulkę , czarną bluzę i spodnie z opuszczonym krokiem . Miał także okulary z czarnymi oprawkami - kujonki z lustrzanymi szkłami , dzięki których nie było widać jego oczu . Z nosa płynęła mu krew , która zabrudziła mu już skrawek materiału bluzy . A więc to mężczyzna , którego chcący uderzyłam .
- Nie chcę znać takich ludzi jak ty - burknęłam i skręciłam na prawo za budynkiem .
  Droga się zakończyła i została oddzielona ogromnym murem . Stał także szary śmietnik i stara latarnia , wyglądająca jakby zaraz miała runąć .
- Ja ja .. naprawdę nie chciałem - mówił zadyszany chłopak , najwyraźniej dotrzymywał mi kroku .
- Odczep się ode mnie - stanęłam , bo już dalej nie miałam gdzie iść
- Ale .... ty ...
- Co ja ? - odwróciłam się do niego . Właśnie wycierał nos chusteczką .
- To nie jest takie łatwe .
- Dobra jak nie chcesz nic mówić to nie mów . Wolny kraj , szara rzeczywistość . Powodzenia w życiu - dorzuciłam mijając go łukiem
- Nie , nie idź ! Zaczekaj . Wyjaśnię ci wszystko . My się znamy ...
- Co ? Ja ciebie nigdy wcześniej nie spotkałam . Musiała zajść pomyłka - powiedziałam z zakłopotaniem
- Tak sądzisz ? - powiedział , ściągając kujonki z nosa . 
 Kiedy zobaczyłam jego oczy odpłynęłam w nich , zupełnie jak wtedy na dyskotece , gdy tańczyłam z Bezimiennym . Miałam wrażenie , że to mnie uspokaja ...
- Czy ty .... - zawahałam się
- Tak , to ja ... - odpowiedział tak jakby czytał mi w myślach . 
 Opuszkami palców dotknął delikatnie mojego policzka .
 Jak to możliwe , że poznałam go dopiero jak ściągnął okulary ? Jak to możliwe , że znowu Go spotkałam ? 
- Nie mogę uwierzyć , że to ty ... - westchnęłam cicho - dyskoteka ...
- Pamiętam każdą chwilę . Od dyskoteki szukałem cię , cały czas o tobie myślałem ... tyle że nie znałem twojego imienia .
- Charlott Murray - podałam mu rękę z uśmiechem . Po usłyszeniu mojego nazwiska wyszczerzył oczy .
- Nicolas La'Mettrie , miło mi - wziął moją dłoń i delikatnie ją musnął jak prawdziwy dżentelmen .
 Nie spodziewałam się tego ... Moje policzki oblały się rumieńcem .
- O co chodzi ?  - spytałam
- Te nazwisko ... wiąże się z tym pewna legenda
- Opowiesz mi ją ?
- Innym razem - powiedział to tak , jakby się żałował , swej reakcji po usłyszeniu mojego nazwiska . Był trochę zmieszany , więc zaczęłam inny temat .
- Jesteś francuzem ?
- Mam francuską krew , moja mama była francuską , a ojciec anglikiem . Poznali się na studiach w Londynie.
- To fajnie ! Często jeździsz do Francji ?
- Raz na rok , odwiedzić dziadków na wakacje . 
- Ah to pewnie cudownie oglądać wieżę Eiffla ?
-Tak jest cudowna
Po chwili złapał się za nos , który najwyraźniej go bolał .
- Przepraszam za twój nos - powiedziałam natychmiast - nie chciałam ... Boli cię ? - spytałam , choć odpowiedź była oczywista .
- Yh trochę , ale przejdzie - mrugnął do mnie - w końcu musiałem coś zrobić , bo kiedy cię zobaczyłem , ani razu nie spojrzałaś na mnie . Więc chciałem zrobić tak abyś mnie w końcu zauważyła . To było szerokie posunięcie . Przepraszam - westchnął ciężko - to nie było na miejscu
- Wybaczam
- czemu płakałaś w autobusie ?
- ah .. nie chcę o tym mówić , niechę tego wspominać . proszę nie każ mi mó..
- rozumiem
- nie znam tego miejsca , w jakiej to części londynu ?
- Hah dziewczyno , to nie londyn !
- że co ?
- to magiczne miejsce , popatrz jesteśmy w świecie czarodziei ! To ulica pokątna ! Mamy na sobie szmaragdowo-szkarłatne szaty .  Tutaj są zaczarowane , bijące wierzby , tam latają na miotłach ..
- hahhahaha dobry żart ! a już się przestraszyłam !
- co nie ? hehee . tak na serio jesteśmy niedaleko centrum miasta , jakiś niecały kilometr
- wiesz gdzie jest Apple Street ?
- tak ,Londyn znam jak własną kieszeń
- zaprowadzisz mnie ?
- z tobą ? na koniec świata
 Szliśmy przez tą samą wąską uliczkę , obok graffiti na budynkach . 
- Piękne są prawda ? - powiedział wskazując na kolorowe ściany gmachów , widząc jak ja z uwagą i zaciekawieniem patrzę na nie
- Tak , są bardzo magiczne .
- To dzielnica artystów . W końcu tutaj jest szkoła sztuki ...
- Tutaj jest szkoła , dla artystów ?
- Tak - uśmiechnął się - dla utalentowanych . "London Arts" - to nazwa liceum . Tutaj ludzie grają na skrzypcach , na fortepianie , tańczą , śpiewają , malują ... Mi udało się na drugim roku studiów pracować tutaj , to bardzo niespotykane , jestem najmłodszym nauczycielem . W końcu muszę jakoś zarabiać na życie .
- Pracujesz tutaj ? - mówiłam z niedowierzaniem
- Tak i nawet dobrze mi płacą
- A czego uczysz ?
- Taniec uliczny , hip-hop , break-dance
  Zmurowało mnie.Chciałam się z nim podzielić że też ubóstwiam tańczyć , nie wybrażałam sobie życia bez tańca , że chodziłam do różnych zespołów począwszy od baletu a skończywszy na zespole hiphopowym ''cheers'' i w zespole cheelederek . chciałam mu poweiddzieć że właśnie rozpoczynam studia taneczne . tyle słów cisneło mi się na usta , e nie mogłam .. nie potrafiłam . coś mi nie pozwoliło .
- ee - bąknęłam - fajniee
 Późźniej rozmowa siękleia.  I tak gawędziliśmy przez całą drogę , śmiejąc się wymieniając między sobą przeżycia i informacje o sobie . Dowiedziałam się o nim bardzo dużo np. to że lubi piosenki Maroona5 i Eda Sheerona lub że kiedyś brał udział w zawodach pływackich .  Ale wciąż chciałam się dowiedzieć tej legendy wiążącej się z moim nazwiskiem , jednak nie chciałam burzyć miłej atmosfery .
 Dotarliśmy już pod biały domek z zielonym dachem . Należał do mnie i do Jennifer . To był prezent od naszych rodziców .  Byliśmy na Apple Street 3/7 . Spokojna dzielnica , czysta i zadbana . Wszędzie było mnóstwo zieleni .
- Musimy się żegnać - powiedziałam ze smutkiem
- Yh.. no to do zobaczenia - przytulił mnie mocno - może znowu się spotkamy , co ty na to ?
- Z miłą chęcią !
- Napiszę do ciebie ! - dodał , machając i się oddalając .
 Rozpromieniona weszłam do środka i od razu padłam na kanapę obok Jennifer , która oglądała właśnie serial o projektantach .
- Nie uwierzysz ! - mówiłam z satysfakcją
- Co się stało ?
- Ten chłopak z dyskoteki to Nicolas
- Skad wiesz ?
- bo go poznałąm , bardzo sympatyczny no .. i yhrm .. romantyczny , przystojny , zabawny....- i tym sposobem opowiedziałąm przyjaciółce całą historię z szczegółami i z wielką satysfakcją .