Weszłyśmy do środka i przed nami ukazały się meble przykryte białymi prześcieradłami oraz wiele stosów pudeł , kartonów i koszy . Uświadomiłyśmy sobie że czeka na nas ciężka robota , ale dopiero jutro , bo dzisiaj chciałyśmy odpocząć po ciężkiej podróży . Przynajmniej ja miałam takie zamiary .
Na środku salonu stała sofa przykryta białą pościelą , którą odkryłam i położyłam się na części wyposażenia . Byłam strasznie zmęczona , jedyne o czym marzyłam to pójść spać . Owinęłam się w kłębek i zamknęłam oczy . Niestety ta chwila nie trwałą długo ...
- Ej , śpioszku wstawaj ! - zaczęła się wydzierać Jenny wchodząc do pomieszczenia , a ja miałam ochotę walnąć ją poduszką , której nie miałam pod ręką - dzisiaj masz urodziny trzeba to uczcić !
Nie chętnie wstałam i ślamazarnymi ruchami rozsłoniłam purpurowe , jakże ciężkie zasłony wielkiego okna .
Była noc , tysiące gwiazd górowało na niebie wraz z księżycem . A na podwórku znajdował się mały strumyczek , a obok niego stała samotnie ławka , która na oko miała z pięćdziesiąt lat . Atmosfera za oknem była przyjemna , ale wracając do rzeczywistości spojrzałam na Jennyfer , która już siedziała na sofie , bawiąc się swoją bransoletką.
- Jest noc , daj sobie spokój z imprezami - westchnęłam ziewając , otwierając okno aby zaczerpnąć świeżego , londyjskiego powietrza .
- Nie poznaje cie . Zawsze pierwsza rwiesz się na dzikie dyskoteki , a dzisiaj w tak wielkim święcie nie skorzystasz z okazji ? Dziewczyno ogarnij ! Londyn , noc , tysiące przystojnych chłopców ... Co tu jeszcze robimy ?
-Sama nie wiem ... Muszę na jutro się wyspać bo mam spotkanie z największym ciachem na świecie . Ach no tak zapomniałam , przecież miał do mnie napisać w sprawie jutrzejszego spotkania - wyjęłam z kieszonki mój telefon i otworzyłam sms , który przyszedł jakieś dwadzieścia minut temu .
" Hej :) Może jutro wybierzemy się do Nandos ? Proponuje spotkanie przy Big Benie o 12 , na to miejsce łatwo można się dostać ~ Zayn xo "
Stałam jak osłupiała . Myślałam że zapomniał o spotkaniu , a jednak myliłam się .- AAAAA !!!! Jutro przy Big Benie . Ja i Zayn . O matko ! - mówiłam zafascynowana i zaczęłam skakać po salonie jak wariatka z psychiatryka .
- O jacie ! Charlott , jakie ty masz szczęście ! - mówiła z niedowierzaniem blondi , przytulając mnie .
- To jak ? Pomożesz mi się wyszykować ?
- Jasne ! Już cię widzę w miętowej długiej bluzce , beżowych rurkach i litach < ZESTAW >
- Gustownie moja stylisko . A pomożesz mi wybrać kreację na dyskotekę ?
- ooo jednak zmieniłaś zdanie . No teraz to rozumiem ! - z walizek wywaliłyśmy wszystkie ciuchy na podłogę . Po dłuższych przemyśleniach i przebierania się , ja ubrałam się w niebieską bluzkę , beżowe szorty , czarne , skórzane buty na koturnach i torebkę z ćwiekami < ZESTAW > . Zaś moja przyjaciółka wystroiła się w białą koszulę , czarne spodenki z wyższym stanem z złotym wzorem , czarne buty na koturnie oraz czerwoną torebkę < ZESTAW > . Wyglądałyśmy nieziemsko ! Obydwie włosy miałyśmy lekko pofalowane . Ja jeszcze założyłam do mojej kreacji wisiorek od rodziców .
Pojechałyśmy do centrum miasta . Jennyfer kiedyś tutaj mieszkała , więc z łatwością rozpoznawała teren . Zaprowadziła mnie do największej imprezy tej nocy w klubie ; Amigos . Kiedy weszłyśmy do środka nasze uszy pieściły piosenki latynoskie .
- Ładnie tańczysz ślicznotko - do ucha szepnął mi męski głos . Wyrwałam się z jego rąk i odwróciłam się ,aby zobaczyć kim jest ten mężczyzna .
I wtedy kiedy GO ujrzałam , stwierdziłam że przyciągam same ciasteczka. Uświadomiłam sobie , że to dopiero początek mojej przygody w Londynie .
Dzieliło między mną a NIM kilkanaście centymetrów . Przystojny , dobrze zbudowany mężczyzna miał na sobie biały podkoszulek i spodnie z opuszczonym krokiem .
- zatańczysz ze mną ? - powiedział ciepło , lekko się uśmiechając , całując moją dłoń jak prawdziwy dżentelmen .
- jasne - krótko odpowiedziałam i po chwili już bujaliśmy się w rytm muzyki , cały czas patrząc sobie w oczy.
Zahipnotyzował mnie swoim wzrokiem . W jego oczach widziałam coś pięknego . Tego się nie da ująć w słowach , nie da się tego opisać . Mimo wszystko nie chciałam od nich oderwać wzroku . Miałam takie wrażenie, że to mnie uspokaja ... w jego oczach tkwił pacyfik .
- Charlott ! - usłyszałam głos za plecami . Chcąc , nie chcąc odwróciłam się , nie odrywając on niego rąk . to była we własnej osobie Jennyfer . Na jej twarzy malował się gniew - musimy wracać do domu
- co się stało ?
- Później ci opowiem . Proszę chodźmy już - błagalnym tonem mówiła blondi ,a na jej pliczku spływała łza
- idź , zaraz do ciebie dojdę - mówiłam zaniepokojona , bo wiedziałam że coś złego się stało .
- okej - wyszła z lokalu , a ja musiałam się pożegnać z przystojniakiem .
- muszę już iść - powiedziałam ze smutkiem i z żalem w głosie , bo byłam świadoma , że już nie będę mogła rozkoszować się w jego oczach .
- spotkamy się jeszcze ?
- mam nadzieję ... - i w tym momencie ujął moją twarz w ręce i musnął mnie delikatnie w usta . Poczułam smak miłości . Tej chwili nigdy nie zapomnę . To było dla mnie magiczne , jakże romantyczne przeżycie - nie zapomnę cię - powiedziałam i szybko pobiegłam w stronę wyjścia , bo wiedziałam że czeka na mnie rozgniewana przyjaciółka .
- jak masz na imię ? - krzyknął , ale nie zdążyłam mu odpowiedzieć bo już przekraczałam próg wyjścia .
Tak o to zakochałam się w ... NIM . Trudno teraz będzie mi go odnaleźć , bo nie znam jego imienia . Za to co noc będą mi się śniły jego nieziemskie oczy . A może on jest kosmitą ? o.O
Kiedy wyszłam z budynku podeszłam do Jennyfer , która siedziała sama na krawężniku . Usiadłam koło niej i ją przytuliłam .
- Co się stało kochana ? - zaczęłam rozmowę . Ona wstała i dopiero wtedy zauważyłam , że ma wielką plamę na spodenkach -uu.. to nie wygląda dobrze
- Poszłam do baru na drugiej salce ...
- To jest tam bar ? i salka ? - spytałam ze zdziwieniem
- Tak . Pozwól że dokończę- uśmiechnęła się - Poznałam tam takiego Nathana ... Był mega przystojny i słodki . Przez chwilę rozmawialiśmy ze sobą . To była rozmowa typu "jak masz na imię" , "co tutaj robisz" i "czy dobrze się bawisz" . Tylko tyle zdążyłam się o nim dowiedzieć , bo po chwili przyszła rudowłosa lafirynda , która miała w ręce lampkę czerwonego wina . Pocałowała Nathana w policzek ... Najwidoczniej są parą . Nathan przedstawił mnie z nią , ma na imię Margarett . Ale ta nie chciała podać mi ręki i zaczęła się do mnie sapać , że niby podrywam jej chłopaka . A wcale tak nie było ! On pierwszy zagadał do mnie . Nazwała mnie "szmatą" i wylała całą zawartość lampki wina na moje spodenki . Chciałam jej z całej siły przyłożyć , w jej mordkę . Ale rozdzielił nas Nathan . Całe szczęście bo bym jej wydrapała oczy na miejscu . Poszłam z tamtąd i usłyszałam za swoimi plecami śmiech tej zołzy . A wiesz co jest najgorsze ?
- Co ?
- Ta spodenki nie jest moje , tylko pożyczone od projektanta z Londynu , który pojechał aż do Indii po tą cudną zdobycz . Miałam je raz na otwarciu mojego pokazu mody w Chicago w celach charytatywnych . Pamiętasz ? - kiwnęłam twierdząco głową - właśnie miałam je oddać w tym tygodniu ,ale ta plama się chyba nie odpierze . Bo jak się to nie odplami to będzie po mnie ... Te spodenki są warte fortunę ! A skąd ja wezmę pieniądze ?
- Nie martw się ! Razem coś wymyślimy . Zawsze możemy wziąć dodatkową pracę po zajęciach .
- Poszłabyś do pracy z mojego powodu ?
- Jasne przecież od tego są przyjaciele . Dla ciebie nawet skoczyłabym z krawężnika - po tych słowach widać było , że poprawił jej się humor . Wstałyśmy i poszłyśmy do domu na piechotę , cały czas się wygłupiając i śmiejąc się . Było już po pół nocy kiedy wróciłyśmy do domu . Zmęczone poszłyśmy spać .... Przecież jutro czeka mnie wielki dzień ! Tak oto minął mój urodzinowy , magiczny , pierwszy dzień w Londynie .
____________________________________________________________
Czy Charlotte jeszcze spotka Bezimiennego ?
Jak będzie wyglądał dzień Czekolady z Malikiem ?
Czy Jennyfer uda się wybrnąć z kłopotów ?
Dowiecie się czytając kolejne rozdziały ;)
Podoba Wam się ? ;)













