sobota, 29 grudnia 2012

Rozdział 1 cz.3


 Weszłyśmy do środka i przed nami ukazały się meble przykryte białymi prześcieradłami oraz wiele stosów pudeł , kartonów i koszy . Uświadomiłyśmy sobie że czeka na nas ciężka robota , ale dopiero jutro , bo dzisiaj chciałyśmy odpocząć po ciężkiej podróży . Przynajmniej ja miałam takie zamiary .
  Na środku salonu stała sofa przykryta białą pościelą , którą odkryłam i położyłam się na części wyposażenia .  Byłam strasznie zmęczona , jedyne o czym marzyłam to pójść spać . Owinęłam się w kłębek i zamknęłam oczy . Niestety ta chwila nie trwałą długo ... 
- Ej , śpioszku wstawaj ! - zaczęła się wydzierać Jenny wchodząc do pomieszczenia , a ja miałam ochotę walnąć ją poduszką , której nie miałam pod ręką - dzisiaj masz urodziny trzeba to uczcić !
 Nie chętnie wstałam i ślamazarnymi ruchami rozsłoniłam purpurowe , jakże ciężkie zasłony wielkiego okna . 
 Była noc , tysiące gwiazd górowało na niebie wraz z księżycem . A na podwórku znajdował się mały strumyczek , a obok niego stała samotnie ławka , która na oko miała z pięćdziesiąt lat . Atmosfera za oknem była przyjemna , ale wracając do rzeczywistości spojrzałam na Jennyfer , która już siedziała na sofie , bawiąc się swoją bransoletką.
- Jest noc , daj sobie spokój z imprezami - westchnęłam ziewając , otwierając okno aby zaczerpnąć świeżego , londyjskiego powietrza .
- Nie poznaje cie . Zawsze pierwsza rwiesz się na dzikie dyskoteki , a dzisiaj w tak wielkim święcie nie skorzystasz z okazji ? Dziewczyno ogarnij ! Londyn , noc , tysiące przystojnych chłopców ... Co tu jeszcze robimy ?
-Sama nie wiem ... Muszę na jutro się wyspać bo mam spotkanie z największym ciachem na świecie . Ach no tak zapomniałam , przecież miał do mnie napisać w sprawie jutrzejszego spotkania - wyjęłam z kieszonki mój telefon i otworzyłam sms , który przyszedł jakieś dwadzieścia minut temu .
" Hej :) Może jutro wybierzemy się do Nandos ? Proponuje spotkanie przy Big Benie o 12 , na to miejsce łatwo można się dostać ~ Zayn xo "
 Stałam jak osłupiała . Myślałam że zapomniał o spotkaniu , a jednak myliłam się .
- AAAAA !!!! Jutro przy Big Benie . Ja i Zayn . O matko ! - mówiłam zafascynowana i zaczęłam skakać po salonie jak wariatka z psychiatryka .
- O jacie ! Charlott , jakie ty masz szczęście ! - mówiła z niedowierzaniem blondi , przytulając mnie .
- To jak ? Pomożesz mi się wyszykować ?
- Jasne ! Już cię widzę w miętowej długiej bluzce , beżowych rurkach i litach < ZESTAW >
- Gustownie moja stylisko . A pomożesz mi wybrać kreację na dyskotekę ?
- ooo jednak zmieniłaś zdanie . No teraz to rozumiem ! - z walizek wywaliłyśmy wszystkie ciuchy na podłogę . Po dłuższych przemyśleniach i przebierania się , ja ubrałam się w niebieską bluzkę , beżowe szorty , czarne , skórzane buty na koturnach i torebkę z ćwiekami < ZESTAW > . Zaś moja przyjaciółka wystroiła się w białą koszulę , czarne spodenki z wyższym stanem z złotym wzorem , czarne buty na koturnie oraz czerwoną torebkę < ZESTAW > .  Wyglądałyśmy nieziemsko ! Obydwie włosy miałyśmy lekko pofalowane . Ja jeszcze założyłam do mojej kreacji wisiorek od rodziców .
   Pojechałyśmy do centrum miasta . Jennyfer kiedyś tutaj mieszkała , więc z łatwością rozpoznawała teren . Zaprowadziła mnie do największej imprezy tej nocy w klubie ; Amigos . Kiedy weszłyśmy do środka nasze uszy pieściły piosenki latynoskie .
Wszyscy ludzie świetnie się bawili , wiec  my też dołączyłyśmy do imprezy . Dałam się porwać muzyce i wczułam się w rytm muzyki . Zamknęłam oczy i tańczyłam nie patrząc na nic . Świata po za muzyką nie widziałam . Kiedyś chodziłam na kurs tańca latynoskiego , więc znałam kroki i z łatwością te ruchy wykonywałam . Kiedy piosenka się skończyła , wróciłam na ziemie i otworzyłam oczy . Nie mogłam uwierzyć ! Wiele ludzi zgromadziło się tworząc kółko , w którym gwiazdą byłam ja . I kiedy skończyłam swój taniec moi  widzowie bili mi brawo . Zarumieniłam się i z gracją się ukłoniłam . Leciała następna muzyka i tłum się rozszedł . Znalazłam Jenny i postanowiłam , że nie będę już zamykać oczu . W pewnym momencie blondi mnie opuściła , więc przez chwilę bawiłam się sama . Nagle ktoś złapał mnie w talii . Znieruchomiałam . Przez moment myślałam że to Jenny , ale ręce tej osoby były umięśnione .
- Ładnie tańczysz ślicznotko - do ucha szepnął mi męski głos . Wyrwałam się z jego rąk i odwróciłam się ,aby zobaczyć kim jest ten mężczyzna .
I wtedy kiedy GO ujrzałam , stwierdziłam że przyciągam same ciasteczka. Uświadomiłam sobie , że to dopiero początek mojej przygody w Londynie .
Dzieliło między mną a NIM kilkanaście centymetrów . Przystojny , dobrze zbudowany mężczyzna miał na sobie biały podkoszulek i spodnie z opuszczonym krokiem .
- zatańczysz ze mną ? - powiedział ciepło , lekko się uśmiechając , całując moją dłoń jak prawdziwy dżentelmen .
- jasne - krótko odpowiedziałam i po chwili już bujaliśmy się w rytm muzyki , cały czas patrząc sobie w oczy.
 Zahipnotyzował mnie swoim wzrokiem . W jego oczach widziałam coś pięknego . Tego się nie da ująć w słowach , nie da się tego opisać . Mimo wszystko nie chciałam od nich oderwać wzroku . Miałam takie wrażenie, że to mnie uspokaja ... w jego oczach tkwił pacyfik .
- Charlott ! - usłyszałam głos za plecami . Chcąc , nie chcąc odwróciłam się , nie odrywając on niego rąk . to była we własnej osobie Jennyfer . Na jej twarzy malował się gniew - musimy wracać do domu
- co się stało ?
- Później ci opowiem . Proszę chodźmy już - błagalnym tonem mówiła blondi ,a na jej pliczku spływała łza
- idź , zaraz do ciebie dojdę - mówiłam zaniepokojona , bo wiedziałam że coś złego się stało .
- okej - wyszła z lokalu , a ja musiałam się pożegnać z przystojniakiem .
- muszę już iść - powiedziałam ze smutkiem i z żalem w głosie , bo byłam świadoma , że już nie będę mogła rozkoszować się w jego oczach .
- spotkamy się jeszcze ?
- mam nadzieję ... - i w tym momencie ujął moją twarz w ręce i musnął mnie delikatnie w usta . Poczułam smak miłości . Tej chwili nigdy nie zapomnę . To było dla mnie magiczne , jakże romantyczne przeżycie - nie zapomnę cię - powiedziałam i szybko pobiegłam w stronę wyjścia , bo wiedziałam że czeka na mnie rozgniewana przyjaciółka .
- jak masz na imię ? - krzyknął , ale nie zdążyłam mu odpowiedzieć bo już przekraczałam  próg wyjścia .
  Tak o to zakochałam się w ... NIM . Trudno teraz będzie mi go odnaleźć , bo nie znam jego imienia . Za to co noc będą mi się śniły jego nieziemskie oczy . A może on jest kosmitą ? o.O
 Kiedy wyszłam z budynku podeszłam do Jennyfer , która siedziała sama na krawężniku . Usiadłam koło niej i ją przytuliłam .
- Co się stało kochana ? - zaczęłam rozmowę . Ona wstała i dopiero wtedy zauważyłam , że ma wielką plamę na spodenkach -uu.. to nie wygląda dobrze
- Poszłam do baru na drugiej salce ...
- To jest tam bar ? i salka ? - spytałam ze zdziwieniem
- Tak . Pozwól że dokończę- uśmiechnęła się - Poznałam tam takiego Nathana ... Był mega przystojny i słodki . Przez chwilę rozmawialiśmy ze sobą . To była rozmowa typu "jak masz na imię" , "co tutaj robisz" i "czy dobrze się bawisz" . Tylko tyle zdążyłam się o nim dowiedzieć , bo po chwili przyszła rudowłosa lafirynda , która miała w ręce lampkę czerwonego wina . Pocałowała Nathana w policzek ... Najwidoczniej są parą . Nathan przedstawił mnie z nią , ma na imię Margarett . Ale ta nie chciała podać mi ręki i zaczęła się do mnie sapać , że niby podrywam jej chłopaka . A wcale tak nie było ! On pierwszy zagadał do mnie . Nazwała mnie "szmatą" i wylała całą zawartość lampki wina na moje spodenki . Chciałam jej z całej siły przyłożyć ,  w jej mordkę . Ale rozdzielił nas Nathan . Całe szczęście bo bym jej wydrapała oczy na miejscu . Poszłam z tamtąd i usłyszałam za swoimi plecami śmiech tej zołzy . A wiesz co jest najgorsze ?
- Co ?
- Ta spodenki nie jest moje , tylko pożyczone od projektanta z Londynu , który pojechał aż do Indii po tą cudną zdobycz .  Miałam je raz na otwarciu mojego pokazu mody w Chicago w celach charytatywnych . Pamiętasz ? - kiwnęłam twierdząco głową - właśnie miałam je oddać w tym tygodniu ,ale ta plama się chyba nie odpierze . Bo jak się to nie odplami to będzie po mnie ... Te spodenki są warte fortunę ! A skąd ja wezmę pieniądze ?
- Nie martw się ! Razem coś wymyślimy . Zawsze możemy wziąć dodatkową pracę po zajęciach .
- Poszłabyś do pracy z mojego powodu ?
- Jasne przecież od tego są przyjaciele . Dla ciebie nawet skoczyłabym z krawężnika - po tych słowach widać było , że poprawił jej się humor . Wstałyśmy i poszłyśmy do domu na piechotę , cały czas się wygłupiając i śmiejąc się . Było już po pół nocy kiedy wróciłyśmy do domu . Zmęczone poszłyśmy spać .... Przecież jutro czeka mnie wielki dzień ! Tak oto minął mój urodzinowy , magiczny , pierwszy dzień w Londynie .
____________________________________________________________
Czy Charlotte jeszcze spotka Bezimiennego ?
Jak będzie wyglądał dzień Czekolady z Malikiem ?
Czy Jennyfer uda się wybrnąć z kłopotów ?
Dowiecie się czytając kolejne rozdziały ;)
Podoba Wam się ? ;)

czwartek, 27 grudnia 2012

Do czytelników :)

 Przepraszam za tak dłuugą przerwę , ale nie miałam weny twórczej . Oprócz tego cały czas miałam sprawdziany , kartkówki ... I później święta :) Niebawem pojawi się nowy rozdział , będzie długi i pojawi się w końcu akcja ;) Przepraszam moich czytelników i zapraszam na rozdział trzeci , który ukaże się przed nowym rokiem . Jeżeli macie masę pomysłów , które chcielibyście aby pojawiły się na moim blogu to śmiało piszcie w komentarzach . Może dzięki Waszym pomysłom mój blog będzie chętniej czytany i ciekawszy :) Jeżeli macie jakieś zastrzeżenia i uwagi to też chciałabym abyście je pisali pod rozdziałem . Nawet nie wiecie jak mi to ułatwia w pisaniu kolejnego rozdziału .
  Chciałabym zobaczyć ilu mam czytelników i z tego powodu chciałabym aby każdy czytelnik zostawił po sobie ślad pisząc w komentarzu pod tym postem cokolwiek .
Hah ciekawe ilu was jest ! :)

środa, 28 listopada 2012

Rozdział 1 cz.2

  Lot minął masakrycznie . Zacznę od tego , że strasznie się nudziłam , gdyż Jenny zasnęła po pięciu minutach czytania prasy . Hah - cała Bondi , ją interesują wyłącznie gazety z pokazów mody albo plotki o gwiazdach . Nie miałam z kim rozmawiać i wygłupiać się - nuda , nuda i jeszcze raz nuda . Po drugie przedawkowałam dużą ilością czekolady i było mi strasznie nie dobrze . Chciałam zasnąć by nie zwymiotować , ale jakieś dziecko cały czas beczało i nie mogłam odejść do mojej krainy snów . Jednak ryk bachora nie zbudził Jennifer . Przejdę do następnej wady . Otóż dręczył mnie dzisiejszy sen . Był dziwny i zarazem straszny . Ten ogród żywych rzeźb , tajemnicza postać z maską i ja jako staruszka wprowadzało mnie w zakłopotanie . Co to miało znaczyć ? Jaki jest tego sens ? Niestety na te pytania nie mogłam znaleźć odpowiedzi .
  W końcu wylądowaliśmy w Londynie . Był straszny tłok - tak jak w Chicago . Dużo ludzi i jeden wielki chaos , przez którego nie mogłyśmy się przebić . Szukałyśmy wyjścia i naszych walizek .
  Cały czas było mi nie dobrze po tej czekoladzie .
- Charlott ? Dobrze się czujesz ? Jesteś cała blada - zauważyła dopiero Jenny .
  Ach,  ten jej zapłon . 
- Masz jakąś torbę ? Zaraz zwymiotuję - mówiłam drżącym głosem .
- Tak , zaraz ci dam , tylko poszukam - zaczęła grzebać w torebce .
- No rusz tyłek - poganiałam ją , a wszystko podchodziło mi do gardła .
  Usiadłam na zimnej posadce i wzięłam białą , trochę ciężką torbę , którą prawdopodobnie trzymała Jennifer . Nie byłam pewna czy to była jej własność, bo nie zwróciłam na to uwagi .
  W końcu" wyrzuciłam  to z siebie " . Ulżyło mi .
- Charlott , znalazłam torbę - powiedziała Jenny machając mi przed oczami zieloną reklamówką , kiedy wszystko było po sprawie .
- Zaraz ... - zamyśliłam się - to nie jest twoje ? - wskazałam na białą torbę o nieciekawej zawartości .
- Nie - odpowiedziała z zdziwieniem Blondi .
- To czyje to jest ? - spytałam z zdziwieniem i nutą zdenerwowania .
- Ach te fanki - usłyszałam za plecami męski głos i poczułam nieziemskie perfumy . Odwróciłam się na piętach i oczom nie mogłam uwierzyć.
 Nie wiedziałam co powiedzieć w takiej sytuacji , bo przede mną stało marzenie miliony dziewczyn .
Czarne włosy zaczesane do góry , ciemna karnacja i fajka w ustach . Mówi to wam coś ?
 Tak , stałam w oko w oko z Zayn'em Malikiem .
Tysiące dziewczyn chciałoby się z nim spotkać , nawet ja . Ale w tej sytuacji chciałam zapaść się pod ziemię .Wiedziałam , że skończy się to tragicznie . Pewnie znajdę się na okładkach gazet pod tytułem "SKANDAL" . W sumie lepsze to niż upokarzające zdjęcie Lady Gagi przebrana za Hot Doga i tańcząca makarenę .
- Ehem to moja torba - zaczął rozmowę.
- Yyy..bo ja .. no boo ... bo wiesz ... - zaczęłam się jąkać . Strasznie było mi głupio . Tym bardziej , że zaczął się ze mnie śmiać . Moje policzki oblały się rumieńcem - Nie chciał by pan wziąć tej torby . Naprawdę .  - oznajmiłam w końcu z sensem . Nie wiedziałam jak się do NIEGO zwracać , na "ty" czy w formie grzecznościowej .
- Słuchaj , wiem że ty też jesteś zapewne moją fanką , ale to należy do mnie . To moja własność - mówił i gestem ręki pokazywał , żebym mu oddała torbę . Dopiero teraz zaważyłam , że na niej znajduje się znaczek "Jack Daniels" .
- Ale ... Nie oddam tego - powiedziałam wprost .
Szukałam ratunku . Co robić ? Byłam całkowicie zdesperowana . Zdemoralizowało mnie .
Rozejrzałam się , a Blondi zniknęła . Nie mogłam jej odnaleźć wzrokiem w tym cholernym tłumie .
Była mi teraz bardzo potrzebna . 
- Słuchaj , nie chcę się z tobą drażnić . Dam ci autograf , zrobię sobie z tobą zdjęcie , ale oddaj mi tą torbę .
- To masz problem bo .. - nie dokończyłam zdania , bo grubas w hawajskiej bluzce , zachwiał się i poleciał na Malika , który przygniótł także mnie . Torba wylądowała na różowej walizce , która należała do staruszki . Pochodziła prawdopodobnie z Chin . Oczywiście nie chodzi o torbę , lecz o panią , która zniknęła w tłumie wraz z własnością Zayna o nieciekawej zawartości . Ucieszyłam się , bo nie musiałam się przed NIM tłumaczyć . Ach , kamień spadł mi z serca .
 Grubas wstał , a Zayn nadal leżał na mnie . Czułam się trochę niezręcznie .
- Ał ? - powiedziałam dając mu do zrozumienia żeby ze mnie wstał . Nie mówiłam tego bez sensu . Gigant przygniótł mój nadgarstek , który strasznie mnie bolał . Zayn posłusznie wstał i pomógł mi również stanąć na nogi . Zauważył , że nadgarstek strasznie mnie boli .
- Vas Happening ? (tłum. Co się stało ? ) - powiedział troskliwie biorąc mój nadgarstek .
- Ałł.. Boli - mówiłam to przez łzy . Nadgarstek strasznie mnie bolał .
- Przepraszam Cię , to pewnie przeze mnie . Nie chciałem aby tak się stało
- To nie twoja wina . Serio .
- A gdzie jest moja torba ?
- Jak przewróciłeś się , to torba poleciała na czyjąś walizkę , która już dawno zniknęła w tłumie . Przykro mi . To moja wina - powiedziałam to z smutkiem na twarzy - jestem beznadziejna . Przepraszam - popatrzyłam się w jego oczy , które były w kolorze czekolady . Niestety nie mogłam zasmakować dłużej tego widoku . Odwróciłam się na piętach i poszłam przed siebie . Zrobiłam tylko kilka kroków , bo zatrzymał mnie Zayn .
- Przyjmuję twoje przeprosiny . Nic się nie stało , bo ta torba nic dla mnie nie znaczyła - mówił z wielkim uśmiechem na twarzy .
- To dlaczego ... - nie dokończyłam , gdyż przerwał mi mulat
- Zacząłem tą rozmowę ? - spytał się mnie a ja kiwnęłam twierdząco głową - Wpadłaś mi w ucho - mrugnął do mnie
- A nie w oko ?
- W oko też - odpowiedział i zaczęliśmy się śmiać - Nadgarstek nadal boli ?
- Już mniej . Prawie nie czuję bólu
- Ach to się cieszę . Może chciałabyś pójść ze mną na ciacho ?
- Ciacho z ciachem ? Oczywiście - powiedziałam i znowu zaczęliśmy się śmiać
- Jesteś miłą dziewczyną , a właśnie takie lubię . To co idziemy ?
- Może jutro , bo jeszcze nie byłam w nowym domu . Jestem strasznie zmęczona podróżą i nie wiem gdzie jest moja współlokatorka - zaczęłam się rozglądać i zobaczyłam Blondi jak idzie w naszym kierunku . Nie była sama , bo w rękach trzymała dwie kawy . I wszystko jest jasne - Jenny stała długo w kolejce w barze - to ona - wskazałam ją Malikowi
- To może razem ze mną pójdziecie jutro ? Pokażę wam Londyn i dobre kawiarenki . Hm ?
- Oczywiście . To dam ci mój numer - wyciągnął komórkę z kieszeni , a ja dyktowałam mu cyferki .
- Dziękuję . Ale numer jest prawdziwy ?
- Tak , prawdziwy - uśmiechnęłam się do niego , a on odwzajemnił uśmiech .
- Okej to jutro do ciebie zadzwonię . To do jutra - przytulił mnie przyjacielskim uściskiem .
- Do zobaczenia - dodałam patrząc jak nonszalancko się oddala .
- Fiu fiu - powiedziała Blondi a ja się odwróciłam . Dopiero teraz zauważyłam że była ubrana w to ; *ZESTAW*. - Nie było mnie piętnaście minut , a ty już poderwałaś jakiegoś przystojniaka - mówiła to z "smajlem" na twarzy dając mi kawę .
- Kobieto ! Wiesz co się przez te piętnaście minut wydarzyło ? Czy ty wiesz w ogóle kto to był ?
- No nie zobaczyłam jego twarzy ... - mówiła biorąc łyk napoju
- To był ZAYN MALIK ! - i właśnie w tym momencie na mojej koszuli znalazła się kawa wypluta przez Jennifer .
- CO ? TE CIACHO ? TA GWIAZDA Z ZESPOŁU ONE DIRECTION ? AAAAA !!! -  zaczeła piszczeć i skakać jak człowiek mający ADHD .
- Ej opanuj się . Ludzie się na nas gapią - zaczęłam ją uspokajać - Wdech i wydech . Zaraz ci wszystko opowiem , ale nie zachowuj się jak dziecko neo
- Hah . Okay , łokej ... ale musisz się na początku przebrać - zobaczyła na moją koszulę , która wyglądała tragicznie .
 Poszłyśmy do łazienki , która była w opłakalnym stanie , a w powietrzu unosiła się nieprzyjemna woń . Szybko wyszłyśmy z pomieszczenia i najlepszym rozwiązaniem było nałożenie sweterka . Tak jak postanowiłam , tak też zrobiłam .

 Przez całą drogę opowiadałam Jenny moją dzisiejszą historię . Nie mogła mi uwierzyć . Śmiała się , bo szczerze to była nietypowa sytuacja . Dotarłyśmy w końcu na Apple Street 3/7 i stałyśmy przed naszym malutkim domkiem . Właśnie tutaj mamy mieszkać przez całe nasze studia . To prezent od naszych rodziców . Wzięłyśmy walizki i torby i  weszłyśmy do środka .
______________________________________________________________________
HHAHAHA... oto mój rozdział :)
Podoba się ?
Szantaż ; 7 komentarzy = 3 rozdział :*

niedziela, 18 listopada 2012

Rozdział 1 cz.1

   Z perspektywy Charlotte ;
   Nie wiem w jakich okolicznościach , gdzie i dlaczego się tutaj znalazłam.
 W głowie jedna wielka pustka . To było przerażające ,  nie wiedzieć nic . Zupełnie nic . Nicość - istnieje coś takiego ? Nie miałam pojęcia .
 Chciałam stąd uciec , jak najszybciej . Ale dokąd ?
 Ubrana w czerwoną ,  kaszmirową sukienkę sięgającą po kostki , odsłaniającą również czarne buty na obcasie ,  przyozdobionymi cennymi kamieniami . Stałam na ogromnym balkonie , który wyglądał jak z epoki antyku . Była noc , podziwiałam piękne gwiazdy i ogród , na którym znajdowała się fontanna oraz wiele egzotycznych roślin i rzeźb . Wyglądało to na jakąś bogatą rezydencję albo pałac należący do króla . Najbardziej mnie irytowało to , że wszystkie rzeźby wyglądały na żywe . Drgnęłam . Czułam się jak w horrorze , coraz bardziej bałam się tego miejsca . Nagle poczułam , jak ktoś położył mi lodowatą dłoń na odkrytym ramieniu . Chciałam zobaczyć tą osobę , ale się bałam . Zamknęłam oczy i ...odwróciłam się . Przede mną ukazał się mężczyzna , trochę wyższy ode mnie , a na twarzy miał maskę. Ubrany w smoking patrzył na mnie uważnie . Kto to jest ?- zadałam sobie te pytanie w głowie . Patrzyliśmy sobie w oczy , przez długi czas . Wydawało mi się , że mijają wieki . Nie przedłużając czasu w końcu wydusiłam coś z siebie ;
- Kim jestem ? Gdzie ? Dlaczego ? - spytałam błagalnym tonem , ale nie odpowiedział mi . Odwrócił się i poszedł , bez słowa . Dziwne - pomyślałam . Ten świat w ogóle jest dziwny . Zobaczyłam nagle dziewczynkę ubraną w taką samą sukienkę , która wzięła mnie za rękę i zaprowadziła do ogromnego złotego lustra . Spojrzałam na nie . Nic szczególnego , po prostu ja . Nagle dziewczynka zniknęła , nie wiem dlaczego . Koło mnie zjawił się znowu tajemniczy mężczyzna .
- Wszystkiego najlepszego - powiedział z chytrym uśmieszkiem . Znowu spojrzałam na lustro , tym razem była to staruszka . Zaraz... to ja ?? Zobaczyłam na ręce . Całe w zmarszczkach . Nie mogłam w to uwierzyć ! Zaczęłam piszczeć i płakać .


12.09.2012r.

- Charlotte ? Charlotte ? Obudź się ! Nie krzycz już ! - usłyszałam piskliwy głosik , a potem poczułam wodę na twarzy . Otworzyłam oczy . A jednak to był tylko sen . Wdech i wydech . Już wiem dlaczego śnił mi się ten koszmar... Powód ; przeczytany wczoraj Zmierzch i wypita czekolada przed snem . Ach no tak , zapomniałam , że lekarz zabronił mi jeść słodyczy przed pójściem spać .
  Spojrzałam na moją młodszą siostrę - Isabellę , która w ręku trzymała pistolet z wodą .
- Osz tyy... - powiedziałam z groźną miną , a ona oblała mnie znowu wodą .
- Wszystkiego najlepszego Czekoladko - przytuliła się do mnie , a ja zabrałam jej tą zabawkę i odwdzięczyłam się jej tym samym . Potem ganiałyśmy się po całym domu , łaskocząc się i wygłupiając .     
  Hah.. normalne rodzeństwo .
 Potem poszłam się ubrać . Wybrałam to ;
 Oczywiście jeszcze szybki ,lekki make-up i włosy upięte w koczek .
  Podeszłam do lustra . Było trochę podobne do tego z snu - duże z złotą ramą . Popatrzyłam się ... Mam już 18 lat . "Ale jestem stara" - pomyślałam i się zaczęłam śmiać .
    Kiedy tylko skończyłam się szykować , usłyszałam wołanie z salonu . Szybko pobiegłam , a tam ... Rodzice , Bells trzymająca tort oraz Jenny śpiewają "sto lat" . Ucieszyłam się na ten widok , to bardzo przyjemne uczucie .   Zdmuchnęłam świeczki i zaczęli mi klaskać .
- Dziękuję bardzo - powiedziałam z wielkim "smajlem" na twarzy i przytuliłam po kolei każdego .
- Szkoda , że dzisiaj w tak wielkie święto wyjeżdżasz do Londynu córeczko - oświadczyła smutno mama . 
- Właśnie fajnie ! - mówiła Isabella , biorąc duży kęs tortu czekoladowego . Mama skarciła ją wzrokiem - No co ? - śmiała się - przecież żartuję ! Nie będę miała kogo denerwować, a to już nie jest fajne .
- Jak słodko - stwierdziła Jenny
- Spokojnie to tylko kilkaset kilometrów od Glasgow , nie załamujcie się . Po za tym jesteśmy z Jenny bardzo odpowiedzialne - powiedziałam sarkastycznie i zaczęłyśmy się śmiać - i jedziemy tam kształcić się , a nie imprezować - dodałam
- Zawsze możecie nas odwiedzać . Zapraszamy ! - powiedziała przyjaźnie Blondi
- Na pewno skorzystamy z okazji - odpowiedział tata i podarował mi różowe pudełeczko - A to prezent dla ciebie , żebyś o nas nie zapomniała .
Otworzyłam , a tam był cudowny wisiorek .
- Dziękuję , jest piękny i słodki- od razu go założyłam . Idealnie pasował do dzisiejszego stroju. - na pewno was nie zapomnę . Już o to się nie martwcie - uśmiechnęłam się do nich
- Zaraz mamy samolot - przerwała Jennifer - trzeba się już niestety żegnać .
- No to.. dziewczynki bądźcie bezpieczne - zaczęła mama , przytulając mnie - pamiętaj o nas , dzwoń często i nie szalej tam za bardzo - szepnęła
- Ach,  tęsknić będę za wami - powiedziałam , przytulając tym razem się do taty
- Obiecaj ; żadnych używek , alkoholu , papierosów i narkotyków
- Tatoo... nie martw się już o to , nie tknę tego . Obiecuję
- I tak trzymaj ! No to żegnaj córeczko - jeszcze dodał .
 Wzięłam moją dużą jakże strasznie ciężką , fioletową walizkę , a Jenny różową i pojechałyśmy na lotnisko . Część rzeczy jest już w naszym domku w Londynie .
Na lotnisku jest bardzo tłoczno i głośno . Dużo ludzi i zamieszania , nie lubię takich miejsc .
 Przede mną lot . Boję się troszeczkę . Wdech i wydech, będzie wszystko dobrze Charlotte - cały czas powtarzałam to do siebie .
Może zjem czekoladę ? Pyszne rozwiązanie sytuacji   .
Mmm... Milka moja ulubiona . 
 Za dużo słodkiego ....
Zaraz zwymiotuję .
Już przechodzimy przez bramkę .
Wsiadamy do samolotu . Mam miejsce przy oknie , jak miło .
Lecimy , a ja boję się że zaraz zwymiotuję .




________________________________________________________________________________
Oto pierwszy rozdział :)) Myślę że wam się spodoba ;* Jeżeli macie jakieś uwagi to piszcie w komentarzach , pomaga mi to w pisaniu . Starałam się bardziej opisywać sytuację . Udało mi się ?

sobota, 17 listopada 2012

Bohaterzy :)

Charlotte Murray - główna bohaterka . Niebawem skończy 18 lat i w dniu swoich urodzin wyjedzie na studia do Londynu wraz z swoją przyjaciółką - Jennifer . Ma przezwisko "Czekolada" i Charlotte sama jest od niej uzależniona . Jej życie wkrótce się zmieni . Co będzie jego przyczyną ? Przeczytasz w następnych rozdziałach :)
Isabella Murray - 8-letnia siostra Charlotte , przezywana przez znajomych "Bells" . Zabawna , wesoła .. jak każde dziecko .
Jennifer Vegas - najbliższa przyjaciółka Czekolady . Są bardzo do siebie przywiązane , ale to może się zmienić . Co stanie im na przeszkodzie ? Ma 18 lat ,  kocha modę i chce zostać styliska . Znajomi nazywają ją Jenny lub Blondi .

Zapraszam do czytania :))