niedziela, 28 kwietnia 2013

Rozdział 3 cz.2

  Poczułam na moim kolanie rękę . Co to ma znaczyć ? O nie.. tego było za wiele . Zupełny brak szacunku .
 Odwróciłam się do NIEGO i z całej siły walnęłam go pięścią w nos . Sprawca spadł z miejsca pasażera , a ja nie patrząc kto to i jak wygląda , wstałam i ruszyłam do wyjścia , gdyż na moje szczęście autobus się zatrzymał . Gotowało się we mnie tyle złości , że mogłabym rozbić szybę albo zepsuć coś , cokolwiek bym miała pod ręką .
- Gnojek - powiedziałam szeptem do siebie , gdy już stałam na chodniku .
 Szłam przed siebie , nie wiedząc gdzie i dokąd zmierzam . Nie znałam tego miejsca . Była to wąska uliczka , a po obu stronach stały ogromne gmachy , które zostały ozdobione kolorowymi graffiti . Przy murku zobaczyłam parę całujących się namiętnie . Szybko odwróciłam wzrok od nich i ruszyłam dalej . Te miejsce było przesadnie fantastyczne ... Cały czas podziwiałam przeróżne obrazki na ścianach budynków . Na jednym z nich widniała tabliczka " Diagon Alley" (tłum. ulica pokątna )
 Nagle ktoś złapał mnie za ramię . Pomyślałam , że ktoś znajomy mnie znalazł .. ale jak ? Nie znam stąd nikogo .
- Przepraszam - usłyszałam znajomy mi głos
 Odwróciłam się na piętach i przede mną ukazał się brunet ubrany w białą koszulkę , czarną bluzę i spodnie z opuszczonym krokiem . Miał także okulary z czarnymi oprawkami - kujonki z lustrzanymi szkłami , dzięki których nie było widać jego oczu . Z nosa płynęła mu krew , która zabrudziła mu już skrawek materiału bluzy . A więc to mężczyzna , którego chcący uderzyłam .
- Nie chcę znać takich ludzi jak ty - burknęłam i skręciłam na prawo za budynkiem .
  Droga się zakończyła i została oddzielona ogromnym murem . Stał także szary śmietnik i stara latarnia , wyglądająca jakby zaraz miała runąć .
- Ja ja .. naprawdę nie chciałem - mówił zadyszany chłopak , najwyraźniej dotrzymywał mi kroku .
- Odczep się ode mnie - stanęłam , bo już dalej nie miałam gdzie iść
- Ale .... ty ...
- Co ja ? - odwróciłam się do niego . Właśnie wycierał nos chusteczką .
- To nie jest takie łatwe .
- Dobra jak nie chcesz nic mówić to nie mów . Wolny kraj , szara rzeczywistość . Powodzenia w życiu - dorzuciłam mijając go łukiem
- Nie , nie idź ! Zaczekaj . Wyjaśnię ci wszystko . My się znamy ...
- Co ? Ja ciebie nigdy wcześniej nie spotkałam . Musiała zajść pomyłka - powiedziałam z zakłopotaniem
- Tak sądzisz ? - powiedział , ściągając kujonki z nosa . 
 Kiedy zobaczyłam jego oczy odpłynęłam w nich , zupełnie jak wtedy na dyskotece , gdy tańczyłam z Bezimiennym . Miałam wrażenie , że to mnie uspokaja ...
- Czy ty .... - zawahałam się
- Tak , to ja ... - odpowiedział tak jakby czytał mi w myślach . 
 Opuszkami palców dotknął delikatnie mojego policzka .
 Jak to możliwe , że poznałam go dopiero jak ściągnął okulary ? Jak to możliwe , że znowu Go spotkałam ? 
- Nie mogę uwierzyć , że to ty ... - westchnęłam cicho - dyskoteka ...
- Pamiętam każdą chwilę . Od dyskoteki szukałem cię , cały czas o tobie myślałem ... tyle że nie znałem twojego imienia .
- Charlott Murray - podałam mu rękę z uśmiechem . Po usłyszeniu mojego nazwiska wyszczerzył oczy .
- Nicolas La'Mettrie , miło mi - wziął moją dłoń i delikatnie ją musnął jak prawdziwy dżentelmen .
 Nie spodziewałam się tego ... Moje policzki oblały się rumieńcem .
- O co chodzi ?  - spytałam
- Te nazwisko ... wiąże się z tym pewna legenda
- Opowiesz mi ją ?
- Innym razem - powiedział to tak , jakby się żałował , swej reakcji po usłyszeniu mojego nazwiska . Był trochę zmieszany , więc zaczęłam inny temat .
- Jesteś francuzem ?
- Mam francuską krew , moja mama była francuską , a ojciec anglikiem . Poznali się na studiach w Londynie.
- To fajnie ! Często jeździsz do Francji ?
- Raz na rok , odwiedzić dziadków na wakacje . 
- Ah to pewnie cudownie oglądać wieżę Eiffla ?
-Tak jest cudowna
Po chwili złapał się za nos , który najwyraźniej go bolał .
- Przepraszam za twój nos - powiedziałam natychmiast - nie chciałam ... Boli cię ? - spytałam , choć odpowiedź była oczywista .
- Yh trochę , ale przejdzie - mrugnął do mnie - w końcu musiałem coś zrobić , bo kiedy cię zobaczyłem , ani razu nie spojrzałaś na mnie . Więc chciałem zrobić tak abyś mnie w końcu zauważyła . To było szerokie posunięcie . Przepraszam - westchnął ciężko - to nie było na miejscu
- Wybaczam
- czemu płakałaś w autobusie ?
- ah .. nie chcę o tym mówić , niechę tego wspominać . proszę nie każ mi mó..
- rozumiem
- nie znam tego miejsca , w jakiej to części londynu ?
- Hah dziewczyno , to nie londyn !
- że co ?
- to magiczne miejsce , popatrz jesteśmy w świecie czarodziei ! To ulica pokątna ! Mamy na sobie szmaragdowo-szkarłatne szaty .  Tutaj są zaczarowane , bijące wierzby , tam latają na miotłach ..
- hahhahaha dobry żart ! a już się przestraszyłam !
- co nie ? hehee . tak na serio jesteśmy niedaleko centrum miasta , jakiś niecały kilometr
- wiesz gdzie jest Apple Street ?
- tak ,Londyn znam jak własną kieszeń
- zaprowadzisz mnie ?
- z tobą ? na koniec świata
 Szliśmy przez tą samą wąską uliczkę , obok graffiti na budynkach . 
- Piękne są prawda ? - powiedział wskazując na kolorowe ściany gmachów , widząc jak ja z uwagą i zaciekawieniem patrzę na nie
- Tak , są bardzo magiczne .
- To dzielnica artystów . W końcu tutaj jest szkoła sztuki ...
- Tutaj jest szkoła , dla artystów ?
- Tak - uśmiechnął się - dla utalentowanych . "London Arts" - to nazwa liceum . Tutaj ludzie grają na skrzypcach , na fortepianie , tańczą , śpiewają , malują ... Mi udało się na drugim roku studiów pracować tutaj , to bardzo niespotykane , jestem najmłodszym nauczycielem . W końcu muszę jakoś zarabiać na życie .
- Pracujesz tutaj ? - mówiłam z niedowierzaniem
- Tak i nawet dobrze mi płacą
- A czego uczysz ?
- Taniec uliczny , hip-hop , break-dance
  Zmurowało mnie.Chciałam się z nim podzielić że też ubóstwiam tańczyć , nie wybrażałam sobie życia bez tańca , że chodziłam do różnych zespołów począwszy od baletu a skończywszy na zespole hiphopowym ''cheers'' i w zespole cheelederek . chciałam mu poweiddzieć że właśnie rozpoczynam studia taneczne . tyle słów cisneło mi się na usta , e nie mogłam .. nie potrafiłam . coś mi nie pozwoliło .
- ee - bąknęłam - fajniee
 Późźniej rozmowa siękleia.  I tak gawędziliśmy przez całą drogę , śmiejąc się wymieniając między sobą przeżycia i informacje o sobie . Dowiedziałam się o nim bardzo dużo np. to że lubi piosenki Maroona5 i Eda Sheerona lub że kiedyś brał udział w zawodach pływackich .  Ale wciąż chciałam się dowiedzieć tej legendy wiążącej się z moim nazwiskiem , jednak nie chciałam burzyć miłej atmosfery .
 Dotarliśmy już pod biały domek z zielonym dachem . Należał do mnie i do Jennifer . To był prezent od naszych rodziców .  Byliśmy na Apple Street 3/7 . Spokojna dzielnica , czysta i zadbana . Wszędzie było mnóstwo zieleni .
- Musimy się żegnać - powiedziałam ze smutkiem
- Yh.. no to do zobaczenia - przytulił mnie mocno - może znowu się spotkamy , co ty na to ?
- Z miłą chęcią !
- Napiszę do ciebie ! - dodał , machając i się oddalając .
 Rozpromieniona weszłam do środka i od razu padłam na kanapę obok Jennifer , która oglądała właśnie serial o projektantach .
- Nie uwierzysz ! - mówiłam z satysfakcją
- Co się stało ?
- Ten chłopak z dyskoteki to Nicolas
- Skad wiesz ?
- bo go poznałąm , bardzo sympatyczny no .. i yhrm .. romantyczny , przystojny , zabawny....- i tym sposobem opowiedziałąm przyjaciółce całą historię z szczegółami i z wielką satysfakcją .

sobota, 19 stycznia 2013

Rozdział 2 cz..2

 ~ . ~
- Hej Jenny ! Jak miło Cię znów spotkać - ... powiedział szarmańskim , uroczym głosem brunet o oczach o odcieniu czekolady . To był we własnej osobie Nathan , ubrany w szarą bluznę z kapturem i w czerwoną skórę . Przystojniak w ręku trzymał puszkę coca-coli .
- Hejooo - powiedziałam przytulając go przyjacielsko . Był zaskoczony , najwidoczniej nie spodziewał się miśka ode mnie  - nie wiedziałam , że jeszcze cię spotkam !
 W tej chwili przed moimi oczyma przypomniała mi się cudowna chwila kiedy zapoznałam się z Nathanem . To było wczoraj ... noc , klub Amigos , no i ta wstrętna małpa tzn. Margarett .
- Hah najwyraźniej mamy oboje dzisiaj farta - uśmiechnął się szczerząc swoje zęby , powracając mnie przy tym do rzeczywistości - Ah no przepraszam cię za wczoraj - zasmucił się brunet
- Nie masz za co przepraszać , to nie twoja wina !
- Ale mojej dziewczyny ...
- No przyznam , że nie była dla mnie miła ...
- Przepraszam w jej imieniu .. ona po prostu była zazdrosna , już taka jest . Nic na to nie poradzę .
- Przepraszam - wtrąciła się kasjerka - państwo stoją w kolejce czy ją blokują ?! - nawet nie zauważyłam , że przyszła moja kolej . Podeszłam do kasy i zapłaciłam za moje zakupy .Tak samo zrobił Nathan .
Oboje wyszliśmy z sklepu , dalej drążąc temat .
- Yh.. no ta małp...- szybko się wycofałam - yy.. tzn Margarett - poprawiłąm się , aby go nie zranić- nie musiała mnie wyzywać od najgorszych !
- Naprawdę mi jest przykro ...
- Ej.. przecież mówiłam ci że to nie jest twoja wina
- Moja , bo jej nie powstrzymałem , tylko stałem jak kołek nie broniąc ciebie - jego policzki oblały się rumieńcem .
Nie wiedziałam co powiedzieć . Wyglądało na to , że jednak mu na mnie zależy .
- Przejmuje jej przeprosiny , wypowiedziane przez ciebie - wydusiłam w końcu uśmiechając się
- Ulżyło mi . Zapomnijmy o tym ..
- Tak będzie najlepiej
- Może razem się gdzieś wybierzemy ?
- yy.. ale ty masz dziewczynę ...
- To co z tego . przecież przyjaciele mogą się spotykać , prawda ?
 Nazwał mnie przyjaciółką . Byłam w siódmym niebie . Byłabym w kosmosie , gdyby nie miał by dziewczyny .
- Prawda , prawda - wyszczerzyłam się .
Wymieniliśmy się jeszcze numerami i pożegnaliśmy się PRZYJACIELSKIM uściskiem .
 Rozpromieniona wróciłam do Charlott , która siedziała na ławce pod Big Benem z zasmuconą miną .
- To nie ma sensu , wracajmy - powiedziała Czekolada
- Poddajesz się ?

- Tak ... czekamy na Zayna dwie godziny . To nie ma sensu . Pewnie ma jakieś przesłuchania albo wywiad  , lub najwyraźniej zapomniał o mnie . No bo jak tu zapamiętać wszystkie fanki ? On jest gwiazdą , a ja zwykłą , nie wyróżniającą się dziewczyną ... więc czemu miał by mnie akurat zapamiętać ? A tak w ogóle to czy miałoby spotkanie sens , jeżeli na niego rzucało by się tysiące fanek w tak zatłoczonym miejscu ? Ach po co się łudziłam , że go jeszcze spotkam . Najwyraźniej los dla mnie w dniu urodzin złożył dwa prezenty , których już nigdy nie spotkam . Zayna i Bezimiennego . Straciłam już nadzieję ...
- Kochana , nigdy nie trać nadziei ! Może akurat mu coś wypadło ? I rozładowała mu się bateria w telefonie ? Hah życie jest nieprzywidywalne , zobaczysz ile razy będzie cię zaskakiwało . Więc nie smutaj mi teraz , bo życie jest za krótkie aby cały czas się załamywać . Uszy do góry ! - przytuliłam ją
- No to co , zwiedzamy Londyn ? - powiedziała z innej beczki , uśmiechając się
- Hah i o to chodzi ! No to co najpierw ? Może London Eye ?
- Czemu by nie ?
~ . ~
 *Z perspektywy Charlotte*
Zmęczone zwiedzaniem padałyśmy z nóg . Zobaczyłyśmy niecały Londyn , a ja miałam wrażenie że to była cała Anglia . Miałyśmy okazję zwiedzić ; Tower of London , Tower Bridge , Pałac Buckingham , Hyde Park oraz galerie Tate Modern . Upamiętniłyśmy cały dzień na fotografiach , oczywiście wygłupiając się jak na nas przystało . Lubię zwiedzać , a Londyn jest pięknym miastem zabytków .
Wieczorem oglądałyśmy "Zbuntowanego anioła " i po obejrzeniu starego , jakże nadal świetnego serialu w głównej roli Natalii Oreiro , poszłyśmy spać . Tej nocy oczywiście nie zabrakło dawki dziwnego snu .

  Tym razem w tej samej krwisto-czerwonej sukni wędrowałam po opuszczonych ruinach . Samotnie , bez nikogo . Wszędzie było dużo zieleni . Te miejsce było magiczne , miało w sobie "to coś" . Dla kogoś to było by nudnym miejscem , zaś dla mnie miejscem inspiracji . Nagle potknęłam się o duży korzeń drzewa . Upadłam . Moje ręce były całe we krwi . Zamknęłam oczy , a kiedy je otworzyłam , nie miałam już rany na dłoniach . Dziwne . Szłam dalej . Słyszałam śpiew ptaków , szum wiatru , ale żadnego ludzkiego odgłosu .Kiedy skręciłam w prawo , ujrzałam ... Malika . Uśmiechnęłam się i podbiegłam do niego . Stał tam niczym bóg Apollo . Włosy miał zaczesane do góry , a na sobie miał czarny , elegancki frak . Kiedy byłam krok dalej od niego i uniosłam rękę aby dotknąć jego policzka , znikł . Rozpłynął się w powietrzu . Był tak blisko , a jednak był nieosiągalny dla mnie . Dlaczego ja ?

~ . ~

Rozdział 3 cz.1 

  Następnego dnia wzięłyśmy się za sprzątanie domu . Wszędzie było dużo pudeł , kartonów i koszy ... a kiedy skończyłyśmy , zamiast nich stały przeróżne dekoracje . Teraz nasze mieszkanie miało ręce i nogi . Wszystko wyglądało cudownie i z wymysłem naszej wyobraźni , gustownie udekorowałyśmy wnętrze .   Zrobiłyśmy także zakupy spożywcze . Ugotowałyśmy bogato kolorowe danie , które jeszcze nie dostało nazwy , gdyż same je wymyśliłyśmy spontanicznie w trakcie pichcenia . Oczywiście nasze arcydzieło kulinarne smakowało przepysznie !
  W końcu wzięłyśmy się za odplamianie nieszczęsnych spodenek . Znalazłyśmy na internecie sposób aby usunąć tą okropną plamę . Musiałyśmy zakupić zielony proszek i wodę utlenioną . Na początku Jenny zamoczyła je w zimnej wodzie , a potem nasączyła materiał wodą utlenioną . Niestety nic . Żadnego efektu . Ręce Blondi drżały , więc sama musiałam zastosować złoty środek . Kiedy wysypałam zielony proszek na spodenki , stało się coś okropnego ! Ta substancja zamiast usunąć plamę , usunęła piękny , złoty , indyjski wzór. . Po prostu go "zżarła" . Nic nie powiedziałam , zatkało mnie . Nie miałyśmy świadomości , że to może skończyć się to aż tak tragicznie .
- No i co my teraz zrobimy ? - po policzku Jenny płynęła łza
- Jak to co ? Zaczniemy szukać pracy ! - uśmiechnęłam się do niej , wycierając jej policzek kciukiem
- Ale Charlo...
- Razem wyjdziemy z kłopotów - po tych słowach przytuliła mnie mocno . Lekko poklepałam ją po ramieniu .
- Ale wiesz , że zawsze może powiedzieć , że nic się nie stało
- Wierzysz w to ?
- Nie ... ale zawsze trzeba mieć nadzieję !
- Właśnie ! Przecież sama mnie nauczyłaś , że trzeba mieć zawsze nadzieję .
 Kiedy wyszłam z łazienki , wyrzuciłam to badziewie , które miało nam pomóc. Niestety lepiej nie ufać reklamom tylko przepisom "babci" .
~ . ~
   Było już po osiemnastej . Humor miałam cały dzień zepsuty , a to wszystko przez sen ... no i te nieszczęsne spodenki . Ubrałam się w luźną , beżową bluzkę z złotym znaczkiem oraz czarne rurki i glany < LINK > .Włosy rozpuściłam tak aby fale spływały bezbronnie po ramieniu . Usta pomalowałam czerwoną szminką , psiuknęłam się słodkimi , waniliowymi perfumami . I brakowało mi jednej rzeczy ... wisiorka od rodziców . Teraz odczuwałam tęsknotę za bliską , pogubioną , cenną dla mnie rzeczą . Odczuwałam także tęsknotę za Bezimiennym i za Zaynem .
   Zamiast przejść się po londyjskich ulicach , wybrałam przejażdżkę miejskim autobusem . Siadłam na tylnym siedzeniu ,  mając słuchawki w uszach  i patrząc się co dzieje się za szybą . Znalazłam się w innym świcie , na planecie muzy . Dzisiaj nastawiłam się na innych wykonawców niż One Direction . Byli to ; Adele , Nicole Scherzinger , Maroon5 oraz Nicki Minaj . Kiedy leciała piosenka "Someone like you" Adele , łzy zaczęły mi spływać po policzku . I wszystko mi się przypomniało ... 
~ . ~
 Przy tej piosence tańczyłam z moim byłym , Roon'em . Był dla mnie wszystkim .. oddałabym nawet dla niego życie  . Pamiętam te randki na łące , kwiatki dostawane od niego i namiętne pocałunki . Pamiętam także jego blond włosy i niebieskie , beztroskie oczy . Pamiętam jak co każdy jego mecz siedziałam na trybunach i kibicowałam mu , krzycząc jak wariatka . I też pamiętam ten okropny dzień kiedy przyłapałam go jak całował się z inną ... z moją kuzynką - Megan . Nie mogłam w to uwierzyć , jak na moich oczach się lizali . Zdradził mnie ... a obiecywał , że jestem jego jedyną . Kiedyś byli dla mnie wszystkim . Roon wspaniałym chłopakiem , który co dzień wmawiał mi jak mnie kocha , a Megan kuzynką , która mnie wspierała . Teraz są dla mnie nikim . Chciałabym już ich więcej nie spotkać .
~ . ~
 Nagle ktoś mnie szarpnął . Wyjęłam jedną słuchawkę z ucha , ciągle nie odrywając oczu od widoku zza okna  .
- Mogę się przysiąść - usłyszałam miły i pogodny , męski głos . Otarłam łzy , które niemiłosiernie mi ciekły z oczu .
- Jasne - odparłam cicho . Znowu włożyłam słuchawkę do ucha ...
 Poczułam na moim kolanie rękę . Co to ma znaczyć ? O nie.. tego było za wiele . Zupełny brak szacunku .

_________________________________________________________________
Ta da ^^ Teraz będzie się coraz więcej działo ;oo
Zapraszam na kolejne rozdziały ! I proszę o szczere komentarze ;)
_________________________________________________________________
Pokoje dziewczyn ;



sobota, 12 stycznia 2013

Rozdział 2 cz.1


 Nie wiem jakim cudem , ale znowu pojawiłam się w tajemniczym miejscu . Ubrana w tą samą czerwono-kaszmirową suknię , sięgającą po kostki , wędrowałam bez celu po wielkim holu . Podziwiałam dookoła bogate wnętrze  . Wszystko było ogromne i dawało mi to do zrozumienia jakim jestem małym człowiekiem . Było dużo wyrzeźbionych kolumn . Podeszłam do jednej z nich i dotknęłam opuszkami palców potężne arcydzieło . Kolumna była przyjemnie gładka jak jedwab ... Podniosłam do góry głowę i spojrzałam tym razem na kopułę , która także była niesamowicie i fantastycznie wyrzeźbiona . Wyciągnęłam ręce w górę i zaczęłam się kręcić . Usłyszałam ciche rechotanie się . Drgnęłam . Myślałam że jestem sama , ale jednak się myliłam . Obejrzałam się dookoła , lecz nikogo nie było . Zrobiłam odważnie kilka kroków przed siebie , cały czas się rozglądając . Nic , sama pustka....
- Jest tu ktoś ?! - powiedziałam błagalnym tonem , oczekując odpowiedzi . Jedyne co usłyszałam to było odbijające się echo mojego głosu .
 Cisza .
 To chyba jakieś żarty - pomyślałam . Poszłam przed siebie idąc przed długi korytarz . Nagle jakaś czarna plama mignęła przede mną . Przestraszyłam się i to śmiertelnie . To tylko złudzenie Charlott - cały czas sobie powtarzałam , jednak to mnie nie uspokajało . Wzięłam głęboki wdech i znowu poszłam przed siebie . Nagle na końcu korytarza zobaczyłam czarną plamę . Zrobiłam kilka kroków i kiedy byłam coraz bliżej okazało się że to postać w czarnym smokingu z maską na twarzy . Już kiedyś ją widziałam .  Stałam w miejscu i bałam się podejść bliżej . 
- Kim jesteś ? - spytałam , ale po chwili osoba rozpłynęła się w powietrzu . 
 Koniec zabawy , poddaję się . Co to ma znaczyć ? Czy ktoś mi to wytłumaczy ? To nie jest śmieszne ! Zarazem oburzające i nienormalne . Pojawiam się w ogromnym pałacu , w czerwonej sukni i osoba z maską jeszcze się ze mnie nabija . Pojawia się i znika . Co to ma być ? Ja się do jasnej ciasnej pytam ! Po co to wszystko ? Nawet nie ma żadnych wskazówek ani podpowiedzi . Ja nie potrafię czytać w myślach i nie jestem wszechwiedząca ! Jestem zwykłą , przeciętną dziewczyną . Czego los ode mnie oczekuje ?
 Usiadłam na ziemi , skuliłam się i płakałam . Cóż innego miałam do roboty ? 
Po chwili wstałam , otarłam łzy i popatrzyłam na ręce . Coś niewiarygodnego ... Moje dłonie od łez stały się złote . Zaraz.. Płakałam złotem ! To niemożliwe ... 
Zaczęłam krzyczeć ...

~ . ~
 Obudził mnie dobijający dźwięk mojego telefonu . Niezdarnymi ruchami , jeszcze nie "otrzeźwiała" po dawce dziwnego snu , wyjęłam komórkę spod poduszki i wyłączyłam muzykę , a dokładnie piosenkę "Kiss you" One Direction < LINK > Jeszcze pięć minut - obiecałam sobie i ponownie wtuliłam się w poduszkę , próbując ponownie nie zapaść w "letarg" , a dokładniej już nie chciałam znaleźć się sama w ogromnym zamczysku . Zastanawiałam się dlaczego mi się to śni , ale jednak nie mogłam w głowie znaleźć odpowiedzi .
 Moje policzki były mokre od płaczu , na szczęście to nie były złote łzy . Halo tu rzeczywistość !
 Chcąc nie chcąc wstałam i ślamazarnymi ruchami podążałam do łazienki wykonać moją poranną toaletkę . Kiedy się odświeżyłam , zeszłam na dół i ku mojemu zdziwieniu zobaczyłam Jenny , która tańczyła z miotłą . Hah .. nie mogłam z tego widoku . Tak właśnie Jenny sprząta ! 
- Hejooo Blondi - podeszłam do przyjaciółki i przytuliłam ją - ładnie tańczysz . Hahahaha ... jedziesz dzisiaj do projektanta ?
- Hah wielkie dzięki ! Tak wiem , że ładnie tańczę i jestem bardzo skromna . No niestety muszę mu wszystko wytłumaczyć , w sprawie tych nieszczęsnych spodenek - po tych słowach uświadomiłam sobie że popsułam jej humor wspominając jej wczorajszy wieczór ...
- Ej.. no nie smutaj mi tutaj ! Zawsze jest inne wyjście bejbee !
- Jakie niby ? Ja tu nie widzę innego wyjścia ... Pojadę tam , on się wścieknie , każe mi za nie zapłacić kosmiczną sumą pieniędzy , albo co najgorsze wyda mnie reporterom i już nie mam szans abym kiedykolwiek zrobiła pokaz mody ...
- Nie załamuj się ! Jak będzie ci kazał oddać pieniądze , tak jak obiecałam pomogę ci je zebrać . Nieważne czy będę pracowała w Macdonaldzie czy w psychiatryku . Ważne , że razem wyjdziemy z tych kłopotów. Albo może uda się to odeprać ?
- Wątpię ...
- Nie ma co się załamywać Jennifer! Uszy do góry ! Sprawdzę na internecie jak można pozbyć się tej plamy i potem jakoś będziemy działać .
- Ach dziękuję , cieszę się że mogę na tobie polegać - na jej twarzy zobaczyłam w końcu szczery uśmiech
- Hah przecież dla ciebie skoczyłabym nawet z krawężnika !
- Hahahahaa.. jakie to miłe z twojej strony . Kurde , z krawężnika ! To wielkie poświęcenie ... Ale czy ty przypadkiem nie powinnaś już się szykować na randkę ? - Jennifer uniosła jedną brew do góry i uśmiechnęła się szczerząc zęby
- O matko ! Zapomniałam ! - spojrzałam na elektroniczny zegarek , który wisiał na ścianie . Była ósma pięćdziesiąt  - jeszcze mam jakieś półtorej godziny . A i to nie jest randka , tylko zwykłe spotkanie , jasne ?
- Jak można nazwać zwykłym spotkaniem z tak niesamowitą osobą ?
- Okej ,  "wymarzone spotkanie" . Lepiej ?
- Ujdzie . Hahahaa..
- Ale wiesz że ty też jesteś zaproszona ?
- Serio ?  .. zawsze chciałam spotkać się z jednym z tych ciach ! Ale nie obrazisz się jak z tobą pojadę ?
- Niby czemu ?
- No bo ... nie czułabyś się zazdrosna ?
- Przecież nie zdradziłabyś mnie z Malikiem . Chybe że .. - popatrzyłam się na nią złowieszczo
- Hah .. no nie ! Nie zabiera się chłopaków przyjaciółce !
- No właśnie .. Hah . ale on nie jest moim chłopakiem
- Ale będzie
- Skąd wiesz ?
- Przeczucie .
- Hah kocham Twoje poczucie humoru Blondi  !
~.~
 Po godzinie byłyśmy już gotowe . Z powodu ponurej i już jesiennej pogody za oknem ubrałyśmy się ciepło , ale też wygodnie . Tak jak wczoraj przewidziała to Jennifer , nałożyłam na siebie beżowe rurki , miętowy sweter oraz cieliste lity z ćwiekami <LINK>. Zaś Blondi wybrała czarne rurki , jasny sweter z kołnierzykiem oraz glany z ćwiekami <LINK> Chciałam założyć wisiorek od rodziców , ale gdzieś go zapodziałam . Przeszukałam cały dom i ani śladu wisiorka . Zdenerwowałam się , bo to rzecz od moich bliskich . Nieważne jaka by była ... Ta rzecz zawsze była by najcenniejszym drobiazgiem pod słońcem . Jak mogłam to zgubić ? Byłam zła na siebie , za swoją nieodpowiedzialność . Przecież ona może być wszędzie ! Na dyskotece , na chodniku , co gorsza w obcych rękach . Może się odnajdzie - powtarzałam sobie , choć trudno było mi w to uwierzyć .
   ~.~
 Zamówiłyśmy taksówkę i pojechałyśmy pod umówione miejsce , czyli pod Big Benem . Opowiedziałam przyjaciółce o moim dziwacznym śnie , o zagubionym prezencie od rodziców ,a także o tym tajemniczym chłopaku , którego zapoznałam wczoraj na dyskotece . Blondi uważnie mnie wysłuchała i pocieszała że wszystko się ułoży ... Mam przynajmniej taką nadzieję , że wszystko się poukłada .
 Kiedy dotarłyśmy na miejsce , podziwiałam z satysfakcją cząstkę Londynu , a przede wszystkim słynny Big Ben , przy którym stałyśmy w towarzystwie wielkiego tłumu turystów i przechodniów . Pogoda nam sprzyjała . Słońce dobijało się przez chmury , a drzewa ubrały się w kolorowe suknie balowe . Żółty , pomarańczowy , czerwony i zielony wprowadzał mnie w jesienny i przyjemny nastrój . Malika jeszcze nie było , więc zrobiłyśmy sobie małą sesję fotograficzną . Pozowałyśmy , wygłupiałyśmy się i świetnie się bawiłyśmy . Czasami ludzie patrzyli na nas jak na wariatki , które niedawno wyszły z psychiatryka . Ale my musiałyśmy sobie upamiętnić ten dzień , robiąc zdjęcia .
 Minęło pół godziny , a Zayn'a nadal nie było . Trochę się zniecierpliwiłyśmy i postanowiłam że zadzwonię do niego . Nie odbierał . To jakieś żarty ? Zapomniał o mnie ? O naszym spotkaniu ?  Może mu coś wypadło ?  Miałyśmy nadzieję , że niedługo przyjdzie i nas przeprosi ... Lecz tak nie było . Nadal czekałyśmy , tym razem siedząc na ławeczce i słuchając skrzypka , który niesamowicie grał i zbierał pieniądze . My też zrobiłyśmy hojny gest i podarowałyśmy mu kilka funtów . Zgłodniałyśmy , więc Jenny poszła do sklepu za rogiem po coś dla nas do jedzenia . Ja tymczasem rozmyślałam o wszystkim . O moich dziwnych snach , o zagubionym wisiorku , o Zayn'ie i o Chłopaku z wczorajszej dyskoteki . Tak mi teraz brakuje Jego oczów ...
*W tym samym czasie*
Z perspektywy Jennifer ;
  Poszłam do pobliskiego sklepiku za rogiem po coś słodkiego , gdyż strasznie zgłodniałyśmy. Wybrałam dwa pączki oblane czekoladą , Pepsi do picia oraz żelki . Kolejka była trochę długa i coraz więcej ludzi się zbierało . Niecierpliwe czekałam i się strasznie nudziłam , tym bardziej , że jakiś bachor robił wielkie zakupy i płacił samymi drobniakami . Achh.. litości ... Odwróciłam się do tyłu aby zobaczyć jak długa jest za mną kolejka . Nie mogłam uwierzyć , kto za mną stał .
- Hej Jenny ! Jak miło Cię znów spotkać - ...

____________________________________________________________
  Rozdział trochę nudny , ale bardzo potrzebny ! Niedługo pojawi się druga część rozdziału 2 :)) Będzie się tego trochę działo !
Czytasz --> komentujesz :D