Nie wiem w jakich okolicznościach , gdzie i dlaczego się tutaj znalazłam. W głowie jedna wielka pustka . To było przerażające , nie wiedzieć nic . Zupełnie nic . Nicość - istnieje coś takiego ? Nie miałam pojęcia .
Chciałam stąd uciec , jak najszybciej . Ale dokąd ?
Ubrana w czerwoną , kaszmirową sukienkę sięgającą po kostki , odsłaniającą również czarne buty na obcasie , przyozdobionymi cennymi kamieniami . Stałam na ogromnym balkonie , który wyglądał jak z epoki antyku . Była noc , podziwiałam piękne gwiazdy i ogród , na którym znajdowała się fontanna oraz wiele egzotycznych roślin i rzeźb . Wyglądało to na jakąś bogatą rezydencję albo pałac należący do króla . Najbardziej mnie irytowało to , że wszystkie rzeźby wyglądały na żywe . Drgnęłam . Czułam się jak w horrorze , coraz bardziej bałam się tego miejsca . Nagle poczułam , jak ktoś położył mi lodowatą dłoń na odkrytym ramieniu . Chciałam zobaczyć tą osobę , ale się bałam . Zamknęłam oczy i ...odwróciłam się . Przede mną ukazał się mężczyzna , trochę wyższy ode mnie , a na twarzy miał maskę. Ubrany w smoking patrzył na mnie uważnie . Kto to jest ?- zadałam sobie te pytanie w głowie . Patrzyliśmy sobie w oczy , przez długi czas . Wydawało mi się , że mijają wieki . Nie przedłużając czasu w końcu wydusiłam coś z siebie ;
- Kim jestem ? Gdzie ? Dlaczego ? - spytałam błagalnym tonem , ale nie odpowiedział mi . Odwrócił się i poszedł , bez słowa . Dziwne - pomyślałam . Ten świat w ogóle jest dziwny . Zobaczyłam nagle dziewczynkę ubraną w taką samą sukienkę , która wzięła mnie za rękę i zaprowadziła do ogromnego złotego lustra . Spojrzałam na nie . Nic szczególnego , po prostu ja . Nagle dziewczynka zniknęła , nie wiem dlaczego . Koło mnie zjawił się znowu tajemniczy mężczyzna .
- Wszystkiego najlepszego - powiedział z chytrym uśmieszkiem . Znowu spojrzałam na lustro , tym razem była to staruszka . Zaraz... to ja ?? Zobaczyłam na ręce . Całe w zmarszczkach . Nie mogłam w to uwierzyć ! Zaczęłam piszczeć i płakać .
12.09.2012r.
- Charlotte ? Charlotte ? Obudź się ! Nie krzycz już ! - usłyszałam piskliwy głosik , a potem poczułam wodę na twarzy . Otworzyłam oczy . A jednak to był tylko sen . Wdech i wydech . Już wiem dlaczego śnił mi się ten koszmar... Powód ; przeczytany wczoraj Zmierzch i wypita czekolada przed snem . Ach no tak , zapomniałam , że lekarz zabronił mi jeść słodyczy przed pójściem spać .
Spojrzałam na moją młodszą siostrę - Isabellę , która w ręku trzymała pistolet z wodą .
- Osz tyy... - powiedziałam z groźną miną , a ona oblała mnie znowu wodą .
- Wszystkiego najlepszego Czekoladko - przytuliła się do mnie , a ja zabrałam jej tą zabawkę i odwdzięczyłam się jej tym samym . Potem ganiałyśmy się po całym domu , łaskocząc się i wygłupiając .
Hah.. normalne rodzeństwo .
Potem poszłam się ubrać . Wybrałam to ;
Oczywiście jeszcze szybki ,lekki make-up i włosy upięte w koczek .
Podeszłam do lustra . Było trochę podobne do tego z snu - duże z złotą ramą . Popatrzyłam się ... Mam już 18 lat . "Ale jestem stara" - pomyślałam i się zaczęłam śmiać .
Kiedy tylko skończyłam się szykować , usłyszałam wołanie z salonu . Szybko pobiegłam , a tam ... Rodzice , Bells trzymająca tort oraz Jenny śpiewają "sto lat" . Ucieszyłam się na ten widok , to bardzo przyjemne uczucie . Zdmuchnęłam świeczki i zaczęli mi klaskać .
- Dziękuję bardzo - powiedziałam z wielkim "smajlem" na twarzy i przytuliłam po kolei każdego .
- Szkoda , że dzisiaj w tak wielkie święto wyjeżdżasz do Londynu córeczko - oświadczyła smutno mama .
- Właśnie fajnie ! - mówiła Isabella , biorąc duży kęs tortu czekoladowego . Mama skarciła ją wzrokiem - No co ? - śmiała się - przecież żartuję ! Nie będę miała kogo denerwować, a to już nie jest fajne .
- Jak słodko - stwierdziła Jenny
- Spokojnie to tylko kilkaset kilometrów od Glasgow , nie załamujcie się . Po za tym jesteśmy z Jenny bardzo odpowiedzialne - powiedziałam sarkastycznie i zaczęłyśmy się śmiać - i jedziemy tam kształcić się , a nie imprezować - dodałam
- Zawsze możecie nas odwiedzać . Zapraszamy ! - powiedziała przyjaźnie Blondi
- Na pewno skorzystamy z okazji - odpowiedział tata i podarował mi różowe pudełeczko - A to prezent dla ciebie , żebyś o nas nie zapomniała .
Otworzyłam , a tam był cudowny wisiorek .
- Dziękuję , jest piękny i słodki- od razu go założyłam . Idealnie pasował do dzisiejszego stroju. - na pewno was nie zapomnę . Już o to się nie martwcie - uśmiechnęłam się do nich
- Zaraz mamy samolot - przerwała Jennifer - trzeba się już niestety żegnać .
- No to.. dziewczynki bądźcie bezpieczne - zaczęła mama , przytulając mnie - pamiętaj o nas , dzwoń często i nie szalej tam za bardzo - szepnęła
- Ach, tęsknić będę za wami - powiedziałam , przytulając tym razem się do taty
- Obiecaj ; żadnych używek , alkoholu , papierosów i narkotyków
- Tatoo... nie martw się już o to , nie tknę tego . Obiecuję
- I tak trzymaj ! No to żegnaj córeczko - jeszcze dodał .
Wzięłam moją dużą jakże strasznie ciężką , fioletową walizkę , a Jenny różową i pojechałyśmy na lotnisko . Część rzeczy jest już w naszym domku w Londynie .
Na lotnisku jest bardzo tłoczno i głośno . Dużo ludzi i zamieszania , nie lubię takich miejsc .
Przede mną lot . Boję się troszeczkę . Wdech i wydech, będzie wszystko dobrze Charlotte - cały czas powtarzałam to do siebie .
Mmm... Milka moja ulubiona .
Za dużo słodkiego ....
Zaraz zwymiotuję .
Już przechodzimy przez bramkę .
Wsiadamy do samolotu . Mam miejsce przy oknie , jak miło .
Lecimy , a ja boję się że zaraz zwymiotuję .
________________________________________________________________________________
Oto pierwszy rozdział :)) Myślę że wam się spodoba ;* Jeżeli macie jakieś uwagi to piszcie w komentarzach , pomaga mi to w pisaniu . Starałam się bardziej opisywać sytuację . Udało mi się ?




CUDOWNY ! <3 Jezu, z niecierpliwością czekam na następny rozdział :*
OdpowiedzUsuńCieszę się że już mam jednego czytelnika :D
UsuńNo wiadomo, bo to jaaaa :*
Usuń