Lot minął masakrycznie . Zacznę od tego , że strasznie się nudziłam , gdyż Jenny zasnęła po pięciu minutach czytania prasy . Hah - cała Bondi , ją interesują wyłącznie gazety z pokazów mody albo plotki o gwiazdach . Nie miałam z kim rozmawiać i wygłupiać się - nuda , nuda i jeszcze raz nuda . Po drugie przedawkowałam dużą ilością czekolady i było mi strasznie nie dobrze . Chciałam zasnąć by nie zwymiotować , ale jakieś dziecko cały czas beczało i nie mogłam odejść do mojej krainy snów . Jednak ryk bachora nie zbudził Jennifer . Przejdę do następnej wady . Otóż dręczył mnie dzisiejszy sen . Był dziwny i zarazem straszny . Ten ogród żywych rzeźb , tajemnicza postać z maską i ja jako staruszka wprowadzało mnie w zakłopotanie . Co to miało znaczyć ? Jaki jest tego sens ? Niestety na te pytania nie mogłam znaleźć odpowiedzi .
W końcu wylądowaliśmy w Londynie . Był straszny tłok - tak jak w Chicago . Dużo ludzi i jeden wielki chaos , przez którego nie mogłyśmy się przebić . Szukałyśmy wyjścia i naszych walizek .
Cały czas było mi nie dobrze po tej czekoladzie .
- Charlott ? Dobrze się czujesz ? Jesteś cała blada - zauważyła dopiero Jenny .
Ach, ten jej zapłon .
- Masz jakąś torbę ? Zaraz zwymiotuję - mówiłam drżącym głosem .
- Tak , zaraz ci dam , tylko poszukam - zaczęła grzebać w torebce .
- No rusz tyłek - poganiałam ją , a wszystko podchodziło mi do gardła .
Usiadłam na zimnej posadce i wzięłam białą , trochę ciężką torbę , którą prawdopodobnie trzymała Jennifer . Nie byłam pewna czy to była jej własność, bo nie zwróciłam na to uwagi .
W końcu" wyrzuciłam to z siebie " . Ulżyło mi .
- Charlott , znalazłam torbę - powiedziała Jenny machając mi przed oczami zieloną reklamówką , kiedy wszystko było po sprawie .
- Zaraz ... - zamyśliłam się - to nie jest twoje ? - wskazałam na białą torbę o nieciekawej zawartości .
- Nie - odpowiedziała z zdziwieniem Blondi .
- To czyje to jest ? - spytałam z zdziwieniem i nutą zdenerwowania .
- Ach te fanki - usłyszałam za plecami męski głos i poczułam nieziemskie perfumy . Odwróciłam się na piętach i oczom nie mogłam uwierzyć.
Nie wiedziałam co powiedzieć w takiej sytuacji , bo przede mną stało marzenie miliony dziewczyn .
Czarne włosy zaczesane do góry , ciemna karnacja i fajka w ustach . Mówi to wam coś ?
Tak , stałam w oko w oko z Zayn'em Malikiem .
Tysiące dziewczyn chciałoby się z nim spotkać , nawet ja . Ale w tej sytuacji chciałam zapaść się pod ziemię .Wiedziałam , że skończy się to tragicznie . Pewnie znajdę się na okładkach gazet pod tytułem "SKANDAL" . W sumie lepsze to niż upokarzające zdjęcie Lady Gagi przebrana za Hot Doga i tańcząca makarenę .
- Ehem to moja torba - zaczął rozmowę.
- Yyy..bo ja .. no boo ... bo wiesz ... - zaczęłam się jąkać . Strasznie było mi głupio . Tym bardziej , że zaczął się ze mnie śmiać . Moje policzki oblały się rumieńcem - Nie chciał by pan wziąć tej torby . Naprawdę . - oznajmiłam w końcu z sensem . Nie wiedziałam jak się do NIEGO zwracać , na "ty" czy w formie grzecznościowej .
- Słuchaj , wiem że ty też jesteś zapewne moją fanką , ale to należy do mnie . To moja własność - mówił i gestem ręki pokazywał , żebym mu oddała torbę . Dopiero teraz zaważyłam , że na niej znajduje się znaczek "Jack Daniels" .
- Ale ... Nie oddam tego - powiedziałam wprost .
Szukałam ratunku . Co robić ? Byłam całkowicie zdesperowana . Zdemoralizowało mnie .
Rozejrzałam się , a Blondi zniknęła . Nie mogłam jej odnaleźć wzrokiem w tym cholernym tłumie .
Była mi teraz bardzo potrzebna .
- Słuchaj , nie chcę się z tobą drażnić . Dam ci autograf , zrobię sobie z tobą zdjęcie , ale oddaj mi tą torbę .
- To masz problem bo .. - nie dokończyłam zdania , bo grubas w hawajskiej bluzce , zachwiał się i poleciał na Malika , który przygniótł także mnie . Torba wylądowała na różowej walizce , która należała do staruszki . Pochodziła prawdopodobnie z Chin . Oczywiście nie chodzi o torbę , lecz o panią , która zniknęła w tłumie wraz z własnością Zayna o nieciekawej zawartości . Ucieszyłam się , bo nie musiałam się przed NIM tłumaczyć . Ach , kamień spadł mi z serca .
Grubas wstał , a Zayn nadal leżał na mnie . Czułam się trochę niezręcznie .
- Ał ? - powiedziałam dając mu do zrozumienia żeby ze mnie wstał . Nie mówiłam tego bez sensu . Gigant przygniótł mój nadgarstek , który strasznie mnie bolał . Zayn posłusznie wstał i pomógł mi również stanąć na nogi . Zauważył , że nadgarstek strasznie mnie boli .
- Vas Happening ? (tłum. Co się stało ? ) - powiedział troskliwie biorąc mój nadgarstek .
- Ałł.. Boli - mówiłam to przez łzy . Nadgarstek strasznie mnie bolał .
- Przepraszam Cię , to pewnie przeze mnie . Nie chciałem aby tak się stało
- To nie twoja wina . Serio .
- A gdzie jest moja torba ?
- Jak przewróciłeś się , to torba poleciała na czyjąś walizkę , która już dawno zniknęła w tłumie . Przykro mi . To moja wina - powiedziałam to z smutkiem na twarzy - jestem beznadziejna . Przepraszam - popatrzyłam się w jego oczy , które były w kolorze czekolady . Niestety nie mogłam zasmakować dłużej tego widoku . Odwróciłam się na piętach i poszłam przed siebie . Zrobiłam tylko kilka kroków , bo zatrzymał mnie Zayn .
- Przyjmuję twoje przeprosiny . Nic się nie stało , bo ta torba nic dla mnie nie znaczyła - mówił z wielkim uśmiechem na twarzy .
- To dlaczego ... - nie dokończyłam , gdyż przerwał mi mulat
- Zacząłem tą rozmowę ? - spytał się mnie a ja kiwnęłam twierdząco głową - Wpadłaś mi w ucho - mrugnął do mnie
- A nie w oko ?
- W oko też - odpowiedział i zaczęliśmy się śmiać - Nadgarstek nadal boli ?
- Już mniej . Prawie nie czuję bólu
- Ach to się cieszę . Może chciałabyś pójść ze mną na ciacho ?
- Ciacho z ciachem ? Oczywiście - powiedziałam i znowu zaczęliśmy się śmiać
- Jesteś miłą dziewczyną , a właśnie takie lubię . To co idziemy ?
- Może jutro , bo jeszcze nie byłam w nowym domu . Jestem strasznie zmęczona podróżą i nie wiem gdzie jest moja współlokatorka - zaczęłam się rozglądać i zobaczyłam Blondi jak idzie w naszym kierunku . Nie była sama , bo w rękach trzymała dwie kawy . I wszystko jest jasne - Jenny stała długo w kolejce w barze - to ona - wskazałam ją Malikowi
- To może razem ze mną pójdziecie jutro ? Pokażę wam Londyn i dobre kawiarenki . Hm ?
- Oczywiście . To dam ci mój numer - wyciągnął komórkę z kieszeni , a ja dyktowałam mu cyferki .
- Dziękuję . Ale numer jest prawdziwy ?
- Tak , prawdziwy - uśmiechnęłam się do niego , a on odwzajemnił uśmiech .
- Okej to jutro do ciebie zadzwonię . To do jutra - przytulił mnie przyjacielskim uściskiem .
- Do zobaczenia - dodałam patrząc jak nonszalancko się oddala .
- Fiu fiu - powiedziała Blondi a ja się odwróciłam . Dopiero teraz zauważyłam że była ubrana w to ; *ZESTAW*. - Nie było mnie piętnaście minut , a ty już poderwałaś jakiegoś przystojniaka - mówiła to z "smajlem" na twarzy dając mi kawę .
- Kobieto ! Wiesz co się przez te piętnaście minut wydarzyło ? Czy ty wiesz w ogóle kto to był ?
- No nie zobaczyłam jego twarzy ... - mówiła biorąc łyk napoju
- To był ZAYN MALIK ! - i właśnie w tym momencie na mojej koszuli znalazła się kawa wypluta przez Jennifer .
- CO ? TE CIACHO ? TA GWIAZDA Z ZESPOŁU ONE DIRECTION ? AAAAA !!! - zaczeła piszczeć i skakać jak człowiek mający ADHD .
- Ej opanuj się . Ludzie się na nas gapią - zaczęłam ją uspokajać - Wdech i wydech . Zaraz ci wszystko opowiem , ale nie zachowuj się jak dziecko neo
- Hah . Okay , łokej ... ale musisz się na początku przebrać - zobaczyła na moją koszulę , która wyglądała tragicznie .
Poszłyśmy do łazienki , która była w opłakalnym stanie , a w powietrzu unosiła się nieprzyjemna woń . Szybko wyszłyśmy z pomieszczenia i najlepszym rozwiązaniem było nałożenie sweterka . Tak jak postanowiłam , tak też zrobiłam .
Przez całą drogę opowiadałam Jenny moją dzisiejszą historię . Nie mogła mi uwierzyć . Śmiała się , bo szczerze to była nietypowa sytuacja . Dotarłyśmy w końcu na Apple Street 3/7 i stałyśmy przed naszym malutkim domkiem . Właśnie tutaj mamy mieszkać przez całe nasze studia . To prezent od naszych rodziców . Wzięłyśmy walizki i torby i weszłyśmy do środka .
______________________________________________________________________
HHAHAHA... oto mój rozdział :)
Podoba się ?
Szantaż ; 7 komentarzy = 3 rozdział :*



zajebiste:D:D
OdpowiedzUsuńŚwietny :) PISZ NASTĘPNY ROZDZIAŁ !
OdpowiedzUsuńHmm ... rozdział jest zabawny i świetny :) Gratuluję pomysłu !
OdpowiedzUsuńSuper! Pisz szybko nastepny rozdzial ;)
OdpowiedzUsuńM.M
bardzo fajnny! :D
OdpowiedzUsuńej pisz następny rozdział :D nie moge sie docekać bardzo fajnie piszesz! :D
OdpowiedzUsuńHah rozdz powinien się pojawić w piątek albo w sobotę ^^ Dziękuję za komentarze , miło było gdyby Anonimy się podpisywały ;*
OdpowiedzUsuń