sobota, 12 stycznia 2013

Rozdział 2 cz.1


 Nie wiem jakim cudem , ale znowu pojawiłam się w tajemniczym miejscu . Ubrana w tą samą czerwono-kaszmirową suknię , sięgającą po kostki , wędrowałam bez celu po wielkim holu . Podziwiałam dookoła bogate wnętrze  . Wszystko było ogromne i dawało mi to do zrozumienia jakim jestem małym człowiekiem . Było dużo wyrzeźbionych kolumn . Podeszłam do jednej z nich i dotknęłam opuszkami palców potężne arcydzieło . Kolumna była przyjemnie gładka jak jedwab ... Podniosłam do góry głowę i spojrzałam tym razem na kopułę , która także była niesamowicie i fantastycznie wyrzeźbiona . Wyciągnęłam ręce w górę i zaczęłam się kręcić . Usłyszałam ciche rechotanie się . Drgnęłam . Myślałam że jestem sama , ale jednak się myliłam . Obejrzałam się dookoła , lecz nikogo nie było . Zrobiłam odważnie kilka kroków przed siebie , cały czas się rozglądając . Nic , sama pustka....
- Jest tu ktoś ?! - powiedziałam błagalnym tonem , oczekując odpowiedzi . Jedyne co usłyszałam to było odbijające się echo mojego głosu .
 Cisza .
 To chyba jakieś żarty - pomyślałam . Poszłam przed siebie idąc przed długi korytarz . Nagle jakaś czarna plama mignęła przede mną . Przestraszyłam się i to śmiertelnie . To tylko złudzenie Charlott - cały czas sobie powtarzałam , jednak to mnie nie uspokajało . Wzięłam głęboki wdech i znowu poszłam przed siebie . Nagle na końcu korytarza zobaczyłam czarną plamę . Zrobiłam kilka kroków i kiedy byłam coraz bliżej okazało się że to postać w czarnym smokingu z maską na twarzy . Już kiedyś ją widziałam .  Stałam w miejscu i bałam się podejść bliżej . 
- Kim jesteś ? - spytałam , ale po chwili osoba rozpłynęła się w powietrzu . 
 Koniec zabawy , poddaję się . Co to ma znaczyć ? Czy ktoś mi to wytłumaczy ? To nie jest śmieszne ! Zarazem oburzające i nienormalne . Pojawiam się w ogromnym pałacu , w czerwonej sukni i osoba z maską jeszcze się ze mnie nabija . Pojawia się i znika . Co to ma być ? Ja się do jasnej ciasnej pytam ! Po co to wszystko ? Nawet nie ma żadnych wskazówek ani podpowiedzi . Ja nie potrafię czytać w myślach i nie jestem wszechwiedząca ! Jestem zwykłą , przeciętną dziewczyną . Czego los ode mnie oczekuje ?
 Usiadłam na ziemi , skuliłam się i płakałam . Cóż innego miałam do roboty ? 
Po chwili wstałam , otarłam łzy i popatrzyłam na ręce . Coś niewiarygodnego ... Moje dłonie od łez stały się złote . Zaraz.. Płakałam złotem ! To niemożliwe ... 
Zaczęłam krzyczeć ...

~ . ~
 Obudził mnie dobijający dźwięk mojego telefonu . Niezdarnymi ruchami , jeszcze nie "otrzeźwiała" po dawce dziwnego snu , wyjęłam komórkę spod poduszki i wyłączyłam muzykę , a dokładnie piosenkę "Kiss you" One Direction < LINK > Jeszcze pięć minut - obiecałam sobie i ponownie wtuliłam się w poduszkę , próbując ponownie nie zapaść w "letarg" , a dokładniej już nie chciałam znaleźć się sama w ogromnym zamczysku . Zastanawiałam się dlaczego mi się to śni , ale jednak nie mogłam w głowie znaleźć odpowiedzi .
 Moje policzki były mokre od płaczu , na szczęście to nie były złote łzy . Halo tu rzeczywistość !
 Chcąc nie chcąc wstałam i ślamazarnymi ruchami podążałam do łazienki wykonać moją poranną toaletkę . Kiedy się odświeżyłam , zeszłam na dół i ku mojemu zdziwieniu zobaczyłam Jenny , która tańczyła z miotłą . Hah .. nie mogłam z tego widoku . Tak właśnie Jenny sprząta ! 
- Hejooo Blondi - podeszłam do przyjaciółki i przytuliłam ją - ładnie tańczysz . Hahahaha ... jedziesz dzisiaj do projektanta ?
- Hah wielkie dzięki ! Tak wiem , że ładnie tańczę i jestem bardzo skromna . No niestety muszę mu wszystko wytłumaczyć , w sprawie tych nieszczęsnych spodenek - po tych słowach uświadomiłam sobie że popsułam jej humor wspominając jej wczorajszy wieczór ...
- Ej.. no nie smutaj mi tutaj ! Zawsze jest inne wyjście bejbee !
- Jakie niby ? Ja tu nie widzę innego wyjścia ... Pojadę tam , on się wścieknie , każe mi za nie zapłacić kosmiczną sumą pieniędzy , albo co najgorsze wyda mnie reporterom i już nie mam szans abym kiedykolwiek zrobiła pokaz mody ...
- Nie załamuj się ! Jak będzie ci kazał oddać pieniądze , tak jak obiecałam pomogę ci je zebrać . Nieważne czy będę pracowała w Macdonaldzie czy w psychiatryku . Ważne , że razem wyjdziemy z tych kłopotów. Albo może uda się to odeprać ?
- Wątpię ...
- Nie ma co się załamywać Jennifer! Uszy do góry ! Sprawdzę na internecie jak można pozbyć się tej plamy i potem jakoś będziemy działać .
- Ach dziękuję , cieszę się że mogę na tobie polegać - na jej twarzy zobaczyłam w końcu szczery uśmiech
- Hah przecież dla ciebie skoczyłabym nawet z krawężnika !
- Hahahahaa.. jakie to miłe z twojej strony . Kurde , z krawężnika ! To wielkie poświęcenie ... Ale czy ty przypadkiem nie powinnaś już się szykować na randkę ? - Jennifer uniosła jedną brew do góry i uśmiechnęła się szczerząc zęby
- O matko ! Zapomniałam ! - spojrzałam na elektroniczny zegarek , który wisiał na ścianie . Była ósma pięćdziesiąt  - jeszcze mam jakieś półtorej godziny . A i to nie jest randka , tylko zwykłe spotkanie , jasne ?
- Jak można nazwać zwykłym spotkaniem z tak niesamowitą osobą ?
- Okej ,  "wymarzone spotkanie" . Lepiej ?
- Ujdzie . Hahahaa..
- Ale wiesz że ty też jesteś zaproszona ?
- Serio ?  .. zawsze chciałam spotkać się z jednym z tych ciach ! Ale nie obrazisz się jak z tobą pojadę ?
- Niby czemu ?
- No bo ... nie czułabyś się zazdrosna ?
- Przecież nie zdradziłabyś mnie z Malikiem . Chybe że .. - popatrzyłam się na nią złowieszczo
- Hah .. no nie ! Nie zabiera się chłopaków przyjaciółce !
- No właśnie .. Hah . ale on nie jest moim chłopakiem
- Ale będzie
- Skąd wiesz ?
- Przeczucie .
- Hah kocham Twoje poczucie humoru Blondi  !
~.~
 Po godzinie byłyśmy już gotowe . Z powodu ponurej i już jesiennej pogody za oknem ubrałyśmy się ciepło , ale też wygodnie . Tak jak wczoraj przewidziała to Jennifer , nałożyłam na siebie beżowe rurki , miętowy sweter oraz cieliste lity z ćwiekami <LINK>. Zaś Blondi wybrała czarne rurki , jasny sweter z kołnierzykiem oraz glany z ćwiekami <LINK> Chciałam założyć wisiorek od rodziców , ale gdzieś go zapodziałam . Przeszukałam cały dom i ani śladu wisiorka . Zdenerwowałam się , bo to rzecz od moich bliskich . Nieważne jaka by była ... Ta rzecz zawsze była by najcenniejszym drobiazgiem pod słońcem . Jak mogłam to zgubić ? Byłam zła na siebie , za swoją nieodpowiedzialność . Przecież ona może być wszędzie ! Na dyskotece , na chodniku , co gorsza w obcych rękach . Może się odnajdzie - powtarzałam sobie , choć trudno było mi w to uwierzyć .
   ~.~
 Zamówiłyśmy taksówkę i pojechałyśmy pod umówione miejsce , czyli pod Big Benem . Opowiedziałam przyjaciółce o moim dziwacznym śnie , o zagubionym prezencie od rodziców ,a także o tym tajemniczym chłopaku , którego zapoznałam wczoraj na dyskotece . Blondi uważnie mnie wysłuchała i pocieszała że wszystko się ułoży ... Mam przynajmniej taką nadzieję , że wszystko się poukłada .
 Kiedy dotarłyśmy na miejsce , podziwiałam z satysfakcją cząstkę Londynu , a przede wszystkim słynny Big Ben , przy którym stałyśmy w towarzystwie wielkiego tłumu turystów i przechodniów . Pogoda nam sprzyjała . Słońce dobijało się przez chmury , a drzewa ubrały się w kolorowe suknie balowe . Żółty , pomarańczowy , czerwony i zielony wprowadzał mnie w jesienny i przyjemny nastrój . Malika jeszcze nie było , więc zrobiłyśmy sobie małą sesję fotograficzną . Pozowałyśmy , wygłupiałyśmy się i świetnie się bawiłyśmy . Czasami ludzie patrzyli na nas jak na wariatki , które niedawno wyszły z psychiatryka . Ale my musiałyśmy sobie upamiętnić ten dzień , robiąc zdjęcia .
 Minęło pół godziny , a Zayn'a nadal nie było . Trochę się zniecierpliwiłyśmy i postanowiłam że zadzwonię do niego . Nie odbierał . To jakieś żarty ? Zapomniał o mnie ? O naszym spotkaniu ?  Może mu coś wypadło ?  Miałyśmy nadzieję , że niedługo przyjdzie i nas przeprosi ... Lecz tak nie było . Nadal czekałyśmy , tym razem siedząc na ławeczce i słuchając skrzypka , który niesamowicie grał i zbierał pieniądze . My też zrobiłyśmy hojny gest i podarowałyśmy mu kilka funtów . Zgłodniałyśmy , więc Jenny poszła do sklepu za rogiem po coś dla nas do jedzenia . Ja tymczasem rozmyślałam o wszystkim . O moich dziwnych snach , o zagubionym wisiorku , o Zayn'ie i o Chłopaku z wczorajszej dyskoteki . Tak mi teraz brakuje Jego oczów ...
*W tym samym czasie*
Z perspektywy Jennifer ;
  Poszłam do pobliskiego sklepiku za rogiem po coś słodkiego , gdyż strasznie zgłodniałyśmy. Wybrałam dwa pączki oblane czekoladą , Pepsi do picia oraz żelki . Kolejka była trochę długa i coraz więcej ludzi się zbierało . Niecierpliwe czekałam i się strasznie nudziłam , tym bardziej , że jakiś bachor robił wielkie zakupy i płacił samymi drobniakami . Achh.. litości ... Odwróciłam się do tyłu aby zobaczyć jak długa jest za mną kolejka . Nie mogłam uwierzyć , kto za mną stał .
- Hej Jenny ! Jak miło Cię znów spotkać - ...

____________________________________________________________
  Rozdział trochę nudny , ale bardzo potrzebny ! Niedługo pojawi się druga część rozdziału 2 :)) Będzie się tego trochę działo !
Czytasz --> komentujesz :D

5 komentarzy:

  1. świeeeeeeeeeeeetny *.*
    akcja się co raz bardziej nakręca i bardzo dobrze <3
    Zayn, chłopak z dyskoteki, teraz wisiorek... co dalej?!
    Czekam z niecierpliwością ;** masz talent <3 / Ada

    OdpowiedzUsuń
  2. Ohohohoh no nie mogę się naczytać <3
    Rozdział nie jest nudny, wręcz przeciwnie !
    Nie mogę się doczekać kolejnego :* / Blondi

    OdpowiedzUsuń
  3. CZEKAM! CZEKAM! NA NN!!
    AWW.... błagam szybko!! :**

    OdpowiedzUsuń
  4. Szybko pisz następny, bardzo podoba mi się jak piszesz. :)

    OdpowiedzUsuń

Proszę o szczere komentarze *.*
Każdy komentarz sprawia mi radość :) Nawet nie wiecie , jak się cieszę mając czytelników :)